środa, 16 kwietnia 2014

"Taekai" 2/2 "... złóż moje kości i pochowaj"

* rano*

Otworzył zaspane oczy, gdy poczuł słonce muskające jego krucha twarz. Przeciągnął się ociężale i wstał odsuwając kołdrę na bok. Kolo łózka mial stolik na którym trzymał zazwyczaj komórkę. Tym razem chciał sprawdzić która godzina, a jego oczom ukazała się karteczka z różą. Z lekkim niedowierzaniem wziął kwiat do reki i powąchał ja, co sprawiło, ze poczuł jej piękna won, która już pewnie unosiła się w całym pomieszczeniu. Przeczytał liścik " Milego dnia kochany ". Mial przypuszczenia co do tej niespodzianki. Chciał myśleć, ze to jest od jego nowego towarzysza, który w te noc w końcu się mu pokazał w całej okazałości. Zadowolony wstał idąc do łazienki. 
Wrócił już cały ubrany i świeży, po czym uświadamiając sobie ze nic nie jadł, wyszedł i poszedł do jadali. Byla tam gosposia, która uszykowała dania dla niego, które w mgnieniu oka szybko skonsumował i dziękując, powędrował do pokoju. 
W środku, siadając na łóżku, starał się pomyśleć, jak może się co nieco dowiedzieć o jego koledze. Bawił się komórka i rzucał nią do góry, co chwila łapiąc, za którymś tam razem spudłował. Wtedy bezwładnie upadla mu na ziemie i przez przypadek wleciała głębiej, co spowodowało narastające niezadowolenie chłopaka. Powolnie i ślamazarnie schylił się i ręką szukał swojej własności. Nagle poczuł coś wiekszego. 
Odsunął rękę ale potem ponownie wsunął ale obie. Wyciągnął  karton. Nie spodziewał się tego. Byl ciekawy co tam może się znajdować. Położył rzecz na łóżku, po czym utworzył wieko, a jego oczom ukazały się zdjęcia. Usiadł i zaczął przeglądać. Jedno zdjęcie go zaciekawiło. Przedstawiało szczęśliwą rodzinę, no może nie do końca wszyscy byli uśmiechnięci. Uchwycił chłopca, który był bardzo podobny do zjawy z przed nocy. Obrócił fotografie na której widniał wpis
" Ja Taemin z moja kochana mama ". Przyglądał się dokładnie spoglądając jeszcze na starszego mężczyznę. Bylo coś w nim takiego nieprzyjaznego.
Postanowił po chwili odłożyć to wszystko i znaleźć swoja komórkę. Szukał dalej, by po jakimś znaleźć.
Siedział w salonie czytając swoja ulubiona książkę. Dookoła nie było nikogo, wiec w spokoju mógł chodź na chwile zapomnieć o problemach. Nie mógł się skupić, ciągle myślał o zjawiskowo ślicznym przybyszu tamtej nocy i jego chłodnym i delikatny dotyku. Mimowolnie dotknął swojej dłoni odrywając się tym od lektory. Uchwycił lekki dźwięk poruszanych łańcuchów, które swobodnie zwisały z ogromnego i starego kominka. Odłożył książkę i podszedł.
Przed twarzą przez chwile dyndały mu lekko zardzewiałe łańcuchy, przez które nie widział nic wewnątrz. Odsunął je trochę ręka i zobaczył tak na prawdę nic ciekawego jak na pierwszy rzut oka. Wszedł głębiej. Słyszał dźwięk za każdym jego ruchem. Zobaczył właz pod nogami, który go zaciekawił. Postanowił otworzyć. Strasznie ciężkie było to otwarcie, za bardzo na jego siły.
Wyszedł zrezygnowany myśląc co może zrobić. Akurat wszedł do pomieszczenia lokai "czy on mi czyta w myślach?". Pomyślał chłopak. Podbiegł do niego i poprosił o pomoc. Po chwili właz został otworzony, a przed ich twarzami, ukazała się masa popiołu, nic więcej. Głupio wierzył,  ze coś ciekawszego znajdę.

* noc *

Spokojnie leżał myśląc, co ma o tym wszystkim myśleć. Poczuł nagle ponownie narastający chłód w pomieszczeniu. Okryl się szczelniej, nie przejmując się.
 - Cześć.
Usłyszał i wyrwał się z głębokich zamyśleń. Zobaczył jak chłopak siedzi na jego łóżku. Mial dosyć zmieszana twarz.
- Hej. Odpowiedział na przywitanie dodając - Co taki smutny?.Wstal do siadu. - widziałem jak oglądałeś moje zdjęcia.
Powiedział smutniejszym tonem duch. - tak, przepraszam, może masz racje i nie powinienem... dodał pytając
- Jesteś Taemin?. Chłopak na dźwięk swojego imienia, uśmiechnął się kręcąc głową na znak prawdy. Ciemnoskóry odwzajemnił uśmiech.
Zjawa wdrapała się na jego łóżko i usiadła wgapiając swoje brązowe oczka w siedzącego chłopaka. Przez chwile panowała niezręczna cisza, którą przerwał Kai. - Co tak mi się przyglądasz? spytał z uśmiechem.
 - no wiesz... ładny jesteś -  zjawa lekko się zmieszała wypowiadając ostatnie słowa. Kai zareagował tak samo, dodając swoim polikom czerwonych kolorów na znak zawstydzenia. - Dziękuje, odpowiedział.

* tydzień później w nocy *

- Taemin, gdzie jesteś? chłopak chodził o 1.00 w nocy potykając się co chwile o rzeczy, których nie widział, bo swobodnie leżały na dywanie
Nawoływał ducha. Zrezygnowany usiadł na łóżku i już myślał, ze dziś go nie zobaczy. Nagle zaobserwował coś białego w kacie, co przykuło jego uwagę.
Podszedł niepewnie i widząc przed sobą dobrze mu znana postać, uśmiechnął się.  Widząc jego zapłakana twarz, natychmiastowo spoważniał podszedł do niego i kucnął dopytując się co się stało. 
- Pamiętasz jak znalazłeś moje zdjęcia? Chłopak przytaknął. - To mój tata nie był z tego zadowolony... odpowiedział zakrywając twarz w dłoniach miejac pod broda swoje kolana.
- Co on ci zrobił? zjawa milczała. - Powiedz! . Chłopak strasznie się przejął jego samopoczuciem.
- pomóż mi... - Powiedział duch rozglądając się dziwnie na boki,  po czym krzyknął przerażony i zniknął. Jego pisk rozniósł się po pomieszczeniu. Ciemnoskóry wychodził z siebie, nie wiedząc co ma zrobić. Najwidoczniej jego ojciec nie był przyjazna osoba. Nagle przypomniał sobie, jak kiedyś rozmawiał z chłopakiem o tym, ze gdy ciało po śmierci nie jest pochowane, może nie dostać się do nieba, będąc wiecznie potępionym. Analizował każdą myśl, jaka wpadła mu do głowy. Moze dlatego potrzebuje pomocy.
Jest tu uwieziony! dopowiedział. Nadal miał przeczucia, ze jednak coś było w tym kominku tamtego dnia. Pobiegł do salonu po chwili mecząc się z pokrywa, ledwo co się nie poddając. Nagle usłyszał trzasł co było skutkiem tego, ze klapa uderzyła mocno o kafelki.
 Mial nadzieje ze to nie obudziło nikogo. 
Wziął kijek z zakończonym metalowym końcem, co był oparty tuz obok niego i pogrzebał w "morzu" popiołu z którego wydostawała się masa duszącego dymu. Chłopak nie odpuszczał. Po chwili grzebania natrafił na coś co zahaczyło o końcówkę pręta. Lekko przekrzywił przedmiot, by obrócić rzecz w która się nabiło.
Jego oczom ukazała się ludzka czaszka. Przestraszony odsunął się, "łapiąc za serce". Wokół niego panowała ciemność, wiec bez trudu zobaczył postać tuz obok niego. Byl to Taemin, którego mina nie znaczyła nic dobrego. Ciemnoskóry chciał mu się rzucić na szyje ale i tak by zaliczył szybko glebę. Zjawa przybliżyła się do chłopaka i spuściła wzrok mówiąc
 - Moje kości znalazłeś. Chłopak był w szoku. Duch dokończył - znajdź księgę mojego ojca i złóż moje kości i pochowaj. Wskazał palcem na ścianę z książkami po czym zniknął. Chłopak prędko tam się udał. Wertował i rozwalał książki, gdzie się dało, nic to nie dawało. Bezradny oparł się myśląc, co może jeszcze zrobić. Szczęście w nieszczęściu znalazł ukryte przejście, ale nieświadomy upadł na plecy. Wstal  trzymając się za głowę. Jego oczom okazała się grota, gdzie znajdowało się więcej książek. Powoli zszedł, by czasem stare schody nie wywinęły mu żart i się po prostu nie rozsypały. Podszedł do sterty lektor i przeglądał każdą z nich. Jedna spadła mu na podłogę, otwierając się na jakiejś podejrzanej stronie.
Chłopak wziął ja i oczyścił z kurzu, po czym przewrócił jedna z kartek. " CHYBA MAM!" powiedział sam do siebie.
Wbiegł z powrotem na gore. Po jakimś czasie kości widniały na zewnątrz. Wrzucił je do dziury, która wpierw wykopał i zasypywał. Jak skończył, otworzył książkę na wybranej przez Taemin'ie stronie i z jego pomocą starał się wypowiadać słowo po słowie.
Zjawa stała kolo niego i była lekko zdenerwowana tym, iż ojciec może się zjawić. Razem udawało im się doczytać prawie do końca. Nagle poczuł coś dziwnego. Taemin zaczął krzyczeć by chłopak uciekał.
Musiał dokończyć czytać. Książka zamknęła się z wielkim hukiem i upadla na ziemie, a chłopakom pojawiła się czarna postać,  kolo niej ciemny dziwny "dym". Zabrał księgę w pospiechu i pobiegł  jak najdalej, chcąc dokończyć słowa, będące kluczem do udanego czaru. Słyszał z oddali błagające krzyki Taemin'a, by dla swojego bezpieczeństwa mu ja oddal. Jego krzyki przeszły mu swobodnie przez jedno ucho wylatując  drugim. Chłopak miał gdzieś swoje bezpieczeństwo.
Zaczął czytać miejac nadzieje, ze z daleka czar tak samo zadziała. Słyszał tylko jak Zla zjawa przyspiesza doganiając chłopca, który właśnie skończył słowem "... forever". Zły stwor przeleciał przez jego ciało, sprawiając natychmiastowe omdlenie, jak by TO COŚ, zabrało mu życie. Byl w tej chwili bezbronny. Opadł na trawę i odpłynął tracąc przytomność.

Obudził się i zobaczył, ze kolo niego jest aż za jasno. Poczuł smród szpitalnych środków czystości, które drażniły mu zatoki.
Złapał się za głowę na której miał bandaż. Niewyraźnie widział ale dokładnie wiedział gdzie się znajduje. Byl bezpieczny. Jego wzrok powoli się poprawiał. Wpierw zobaczył kogoś na sąsiednim łóżku. Najwidoczniej tego kogoś pochłonęła ciekawa lektora
- oo, cześć! już myślałem, ze się nigdy nie obudzisz - Uśmiechnął się i odłożył przedmiot, po czym podszedl do Kai'a.
Usiadł na jego łóżku i wpatrywał się w zagubionego Jongin'a
- Cz-czesc, jak ja się tu znalazłem? spytał opierając się dłońmi o poduszkę, by się podnieść. Chłopak się tylko zaśmiał dodając
 - Jestem Taemin. Uścisnęli sobie dłonie. 
- A ja... Nie dokończył, bo chłopak mu przerwał - Tak wiem, Jongin kochanie.
Przez chwile chłopak słysząc ostatnie słowo, nie wierzył. Wyszczerzył oczy i przetarł je, po czym zobaczył  pełną sylwetkę chłopaka.
 - Taemin ?! - krzyknął uradowany przytulając się do niego. Drugi odwzajemnił miły gest mówiąc - Dziękuje. Kai już nic nie odpowiedział, tylko odsunął się od chłopaka, po czym  wpatrywał się przez chwile w jego twarz i zbliżył się na taka odległość, by bez przeszkód go pocałować. Tamten pogłębił pocałunek uśmiechając się w czasie trwania przyjemności. Odsunął się na chwile - mam dla ciebie niespodziankę. Podszedł do drzwi i otworzył je na oścież. Nagle do pokoju wparowali państwo Kim. Widząc swojego syna całego i zdrowego, podbiegli i przytulili jak najmocniej umieli. Widać ze strasznie martwili się o niego. Chłopak od tej chwili wierzył, ze zaczyna nowy rozdział w życiu. Jego plan to spędzenie całego życia u boku jego największej miłości, która ma na imię Taemin.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
dnwjdfhejdfi :) Puściłam se smutna muzykę na koniec >.< haha nie mogę takich rzeczy robić, bo aż mi smutno się robiło gdzieniegdzie xD omo

" Taekai" 1/2 " - Dlaczego nie mogę cie dotknąć?"

Do pewnego domu, położonego niedaleko od Seulu, wprowadziła się zamożna rodzina. Ojciec zajmował się swoimi biznesami, miejac własna firmę. Matka pomagała mu pracując równie ciężko jak i on. Ich życie tak na prawdę, to była tylko praca. W równie dużym stopniu nie liczyło się nic. Mieli syna, który starał się spędzić chociaż od czasu do czasu dzień ze swoimi rodzicami. Czasem śmiać się, oraz oglądając wspólnie filmy, ciesząc się mila atmosfera. Tego niestety nie miał. Rodzice widział ze jest smutny nie pomyślą, ze brakuje mu ciepła rodzinnego.  Daja mu pieniądze, myśląc ze to załatwi wszystko. Myla się.
Chłopak wyszedł z samochodu i widział ze rodzice i lokai targają walizki, kartony itp. Opuścił głowę wpatrując się na równo położone kamienie prowadzące do drzwi. Włożył ręce do kieszeni spodni, po czym ruszył do domu. Wyglądał jak stary zamek. Mieściło się w nim zapewnię sporo krętych korytarzy, wraz z  niezliczona ilością pomieszczeni.
Chłopak westchną i ruszył przed siebie. Na zewnątrz nie wydawał się być aż tak duży jak w środku. Znalazł się na środku korytarza, gdzie podniósł
leniwie wzrok napotykając nad sobą ogromny zloty żyrandol, wisiały na nim miliony malutkich kryształków. Cale te pomieszczenie i doskonałość w nim, wcale nie sprawiała, ze chłopak chodź na chwile się uśmiechnął. Podszedł do schodów i usiadł na nich, czekając na resztę. Po chwili się zjawili. Byli pod ogromnym wrażeniem wierzchniemu i wewnętrznemu wyglądzie "domu", pytając chłopaka co sadzi, na co on odpowiedział suche " jest ok".
Nie uniknęło to ich pytającemu spojrzeniu. Przecież miał wszystko, wszystko czego chciał, a on nadal był nieszczęśliwy.
Weszli na schody, kierując się ku gorze. Chłopak wstał i szedł za nimi, nadal miejac znudzony wzrok i tylko czekał, by wejść do swojego nowego pokoju i zamknąć się w nim. Szli tak już dość długo jak wydawało się chłopakowi, myślał ze końca dziś nie zobaczą. Na szczęście rodzice po chwili zatrzymali się przy jednych z ogromnych drzwi i uśmiechając się do syna powiedzieli, ze to jego pokój, a ich jest dalej. Chłopak wreszcie mógł odetchnąć, Popchnął ogromne drzwi  wysilając się przy tym trochę, by po chwili pojawiła się mu przestrzeń w dość starym stylu, w którym było coś na prawdę zjawiskowego.
 Przeszedł przez próg drzwi czując na swoim ciele dreszcze. Obrócił się do rodziców kłaniając w podzięce, po czym poszli dalej, gdzieś głębiej korytarza. Chłopak poczekał, aż lokai przyniesie wszystkie jego walizki. Usiadł na łóżku kładąc się na nim z rozłożonymi rękoma na ślicznie ułożonej narzucie. Widząc ze ostatnia walizka zawitała do jego pokoju, podziękował i słysząc zamykające się drzwi. Wstał do siadu na miękkim materacu. Porozglądał się po pomieszczeniu teraz jeszcze uważniej. Łóżko było na prawdę ogromne. Dookoła niego wisiały brązowo-złote prześcieradła, coś w stylu szlacheckiej zasłony. Spoglądnął na ziemie, gdzie spoczywał brązowy dywan z rożnymi najróżniejszymi wzorkami do koloru dominującego tam. Moze wydawać się ze to stare, nie ładne, ale mu na prawdę się podobało. To pomieszczenie jak i inne przyprawiały go o lekkie odczucie strachu. Moze nie będzie aż tak zle jak mu się wydawało. Wstał i przeniósł się malutkimi kroczkami na korytarz, by  zwiedzić tak dziwne miejsce jakie jest to. Podążał długimi ciemnymi korytarzami obawiając się, by się nie zgubić. 
Przystanął przy ogromnym lustrze, które swobodnie stało oparte o ścianę. Najwidoczniej ktoś zapomniał go powiesić. Chłopak podszedł do niego poprawiając kosmyk, który spadł na jego ciemna twarz. Przyglądnął się dokładniej swojemu odbiciu, widząc coś za sobą. Obrócił się i zobaczył ogromne złote drzwi z rożnymi dodatkami
których wokoło było masę. Z lekkim niepokojem otworzył drzwi, które nie należały do lekkich jak każde i wszedł do środka.
Wydawało się ze ten zamek nie może go już zaskoczyć a jednak. Pokój, a raczej sala bądź mały kącik, nie wiem jak to nazwać, był dookoła ozdobiony lustrami. Chłopak powoli wszedł glebiej, co spowodowało
automatycznie zamkniecie drzwi. Spostrzegł iz grunt pod nogami zaczyna się obracać, a w tle zaczyna lecieć dość irytująca muzyczka. Kręcił się tak przez chwile przyglądając każdemu z luster którymi się
otaczał. Nagle w jednym z nich zauważył jakąś dość niewyraźną postać. Będąc jeszcze w ruchu nie zdążył  dokładnie się przyjrzeć, wiec nie był pewny. Po następnym obróceniu nie było tam już nic. Lekko się zaniepokoił wmawiając, ze to sobie wyobraził, ze temu wszystkiemu jest winna ta psychodeliczna muzyka. Gdy zaczęło mu się robić słabo, podszedł do drzwi, które otworzyły się, a dźwięk oraz podłoga ustały.
Wyszedł oglądając się jeszcze raz za siebie, po czym szybkim krokiem poszedł dalej. Nie daleko znajdowała się ogromna jadalnia. Wszedł powoli rozglądając się dookoła. Przystał przy jednym ze stołów przystrojonych najróżniejszymi smakołykami. Chłopak był pod wrażeniem tych wszystkich dan. Nagle do pomieszczenia weszła gosposia - szukałam ciebie!
podeszła do chłopaka dodając - rodzice cie szukali. Skończyła i ręka wskazała
miejsce do którego ma on się z nią udać. Obrócił się jeszcze raz, a jego oczom tym razem ukazał się drewniany ciemny stół, na którym nie widniało nic poza kurzem. Zdziwiony wyszczerzył oczy, co nie przeoczyła kobieta - wszystko w porządku? Chłopak pokiwał głową. To co sobie "wyobrażał" bawiło go, a za razem niepokoiło. A to dopiero przedsmak
tego co na prawdę działo się w tym domu.

* 2 tygodnie później *


Nastala noc, chłopak właśnie szykował się do spania, szukając swoich dresowych spodni. Nie mógł ich nigdzie znaleźć, chodź pamiętał ze zostawił je dokładnie na łóżku, co zawsze miał w zwyczaju. Moze gosposia sprzątając, gdzieś zawieruszyła, bądź wzięła do prania. Bezsilny chłopak powędrował do łazienki. Umyl zęby, po czym wyszedł, bo zapomniał o ręczniku. Jego oczom ukazały się po chwili ładnie złożone spodnie, tuz na jego łóżku. Chłopak był lekko zdezorientowany. Czy przedtem był oślepł? wątpię. Ze zdziwiona mina chwycił rzecz z której z nogawki wypadł papierek. Ciemnoskóry
podniósł go i otworzył czytając " Welcome to my house Jongin-ah ". Teraz to trochę przesada. Czy rodzice chcą mu zrobić kawal? wziął komórkę do reki i oczywiście jak zawsze, gdy chciał z niej skorzystać nie było zasięgu. Rzucił ja w kont i pobiegł do łazienki zamykając się, by w spokoju wszystko przemyśleć, biorąc odprężający prysznic.
Po dokładnym przeanalizowaniu, postanowił zapomnieć (jak zwykle) te rzeczy co go spotykają, wraz z nowym miejscem zamieszkania. Położył się przykrywając kołderka i starał zasnąć. Mimo iż był przykryty, nadal było mu dziwnie zimno. Otworzył oczy gdy dookoła panowała ciemność. Duzo nie widział lecz od razu rzuciło mu się w oczy coś/ ktoś co siedziało na fotelu prawie tuz przy jego łóżku. Otworzył je szerzej przestraszony nie wiedząc czy krzyczeć, czy co zrobić. Jedyne co wydukał - k-k-kim ty jesteś?. Jeśli dobrze widział, była to postać przypominająca chłopaka w jego wieku, który był ubrany w dość eleganckie ubrania jak na dzisiejsze czasy.
Pierwsze co zrobił to przyłożył palec do swoich ust, sugerując by chłopak był cicho.
Po czym wstał i roześmiany podchodził bliżej ciemnoskórego. Tego było już za wiele. Chłopak czul jak jemu ciało przybiera dodatkowych stopni i zaczyna mu się robić gorąco z nerwów. Odkrył się w mgnieniu oka i wybiegł z łóżka, kierując się do drzwi, które były zamknięte. Wiedząc ze nie uda mu się uciec obrócił się delikatnie mówiąc - Czego ty ode mnie chcesz!?. Widział jak postać stanęła, nie miała żadnego wyrazu twarzy, jak by jego emocje zniknęły, bądź ktoś zabrał mu baterie, jak jakiejś  zabawce. Teraz tym bardziej był przerażający. Nagle zjawa się odezwała, wraz z tym mimika jego twarzy znacznie się zmieniła
  - Jestem zwyczajnym chłopakiem, takim jak ty Jongin-ah. Skąd on znal moje imię? myślał chłopak starając się podejść.
Gdy znalazł się tuz przy nim, widział jego rysy twarzy, oraz śliczną twarzyczkę, której z przerażenia nie dojrzał za pierwszym razem. Uznal ze nie jest on groźny i nie zrobi mu krzywdy. Chciał dotknąć jego twarzy, która była wyjątkowo blada, bądź biała, prawie że przezroczysta. Jego ręka przeszła przez zjawę, a ciemnoskóry poczuł napływający nagły chłód, Jego palce wręcz kostniały w tym momencie z zimna. Odsunął gwałtownie rękę, grzejąc ja o druga i przyjrzał się powtórnie postaci, która tym razem wpatrywała się w niego.
 - Dlaczego nie mogę cie dotknąć? spytał. - Bo ja nie żyje - krotko i na temat odpowiedział, po czym wysunął swoja rękę i chwycił Jongin'a, przysuwając jego dłoń do swojego policzka - Ale ja cie mogę dotknąć, widzisz?. To było coś magicznego.
Kai poczuł dziwne i zarazem mile uczucie w brzuchu, gdy jego ręka tkwiła wciąż w jego uścisku.
- Jak masz na imię? spytał ciemnoskóry. - Dowiesz się w swoim czasie, kochany. Odpowiedział po czym zaczął  powoli znikać, czemu głośno zaczął protestować Kai, wykrzykując parę razy " NIE !". W końcu jego ręka została oswobodzona. Pełen niezrozumianych rzeczy i pytań go nurtujący, postanowił przeanalizować to jutro i dowiedzieć
się kim był ten przystojny chłopak z którym miał przyjemność pogadać tej nocy. Zamkną oczy, by po chwili ogarnął go całkowity sen.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
Witam :3 z nudów napisałam one shot'a i postanowiłam go tu wrzucić w 2 częściach heh

piątek, 7 marca 2014

"Taekai" 4/4

* miesiąc później *

Treningi z Kai były dla mnie już bardzo łatwe. Bylem już w pełni gotowy na spróbowanie szczęścia w tej ''zabawie'' w klatce. Właśnie siedziałem na krześle w pomieszczeniu przed występem, gdzie Kai układał mi włosy i szykował. Byłem strasznie zdenerwowany, wiedziałem ze muszę wystąpić sam, nie będzie przy mnie MOJEGO TRENERA. Niby nic specjalnego, wiele ludzi i tak zajętych jest tańczeniem oraz innymi wokoło. Ale dla mnie to było już coś więcej. Gdy moje przemyślenia nabierały światła dziennego i mówiłem mu, że się boje, chłopak jak to miał w zwyczaju by mnie uspokoić, zawsze muskał lekko moje usta. I tym razem też to zrobił. Od razu będąc w amoku jego dotyku przestałem się, aż w tak mocnym stopniu przejmować. Gdy skończył swoje dzieło z moimi niesfornymi włosami, przejrzałem się w lustrze, wyglądałem na prawdę wspaniale. Obróciłem się do niego i przytuliłem. A to natomiast moje pokazywanie emocji. Każdy z nas pokazywał je inaczej.
 Gdy impreza szalała w rytmie psychodelicznych dźwięków, nadszedł czas na moje wyjście. Nie było przy mnie Kai od jakiś 10 minut ponieważ oznajmił mnie, że musi coś załatwić i zniknął, wpierw życząc mi powodzenia. Bylem lekko zawiedziony. Ostatnie minuty, sekundy, po czym klatki wylądowały na scenie,
a ja pewny siebie wszedłem na scenę, by potem wejść do środka starając się skupić. Jechałem do góry będąc trochę wystraszony. Miałem nadzieje ze Kai czeka gdzieś wśród ludzi czy coś i będzie mnie obserwował. Będąc na górze rozglądałem się i szukałem go wzrokiem. Niestety nie uchwyciłem jego sylwetki. Lekko się zestresowałem i automatycznie posmutniałem. Zobaczyłem jak jeszcze jedna klatka wędruje do góry. Gdy dojechała na miejsce zobaczyłem w niej.....Kai? Tak to on! Wyglądał na prawdę zjawiskowo. Czemu mi nie nic nie powiedział. Chłopak widząc ze się na niego patrze, puścił mi oczko, po czym zajął się tańcem. Poszedłem w jego ślady.
 Wczułem się niesamowicie mocno, a to ze Kai co chwila na mnie zerkał,  powodowało jeszcze lepsze samopoczucie. W pewnym momencie byłem aż tak napalony, ze gdyby nie te klatki, już dawno bym przywarł do warg ciemnowłosego. Ta atmosfera i muzyka na prawdę robiła z człowiekiem co chciała. Sam siebie nie poznawałem. Widziałem ludzi nawet i zajętych tańcem co spoglądali w naszym kierunku z oczami pełnymi pożądania. To miejsce na prawdę jest wspaniale.
 Gdy nas czas się skończył, klatki poklei lądowały na dole i każdy z nich wychodził. Gdy opuszczałem ciasne pomieszczenie, Kai już na mnie czekał, złapał mnie za rękę i obaj znikliśmy z oczu pozostałych. Gdy weszliśmy do szatni, Jongin z ogromnym uśmiechem podszedł do mnie i przytulił od tylu, czego nie miał w zwyczaju. Dodał " poszło ci super ! ". Uśmiechnąłem się i złapałem jego obejmujące mnie ręce. Teraz byłem już pewny że ta "zabawa" i czas jaki spędziłem z Kai, stworzył w nas płomień po płomieniu, coś co można nazwać śmiało przyjaźnią. Byłem z siebie bardzo dumny jak i z mojego osobistego trenera. Ale to jego
zasługa, ze aż tak dobrze mi poszło. Nie miałem zamiaru mu zarazie nic mówić, cieszyłem się jego bliskością.

~

Nazajutrz nie dostałem od Jongin'a ani jednej wiadomości, czy spotykamy się na mieście, czy gdzieś idziemy się przejść. Zawsze informowaliśmy się, gdy coś zaplanowanego miało się nie odbyć. Zadzwoniłem do niego. Nie odbierał. Postanowiłem do niego pójść. Wiedziałem gdzie mieszka. Nigdy u niego nie byłem ale dokładnie wiem, gdzie jego dom się znajdował.
Mijałem kolejna ulice, patrząc czy się nie zgubie. Gdy znalazłem odpowiednią i do tego ten sam numer; podszedłem niepewnie i zapukałem. Nikt mi nie otworzył. No cóż, pewnie go nie ma. Odszedłem , lecz po chwili przystałem i patrząc z powrotem na drzwi, postanowiłem złapać za klamkę. Tak! drzwi były otwarte. Lekko uchyliłem je, patrząc czy nikogo nie ma. Usłyszałem jakiś hałas dochodzący z góry. Wchodziłem schodek po schodku wsłuchując się w hałas. Po chwili stałem już przy właściwych drzwiach. Nie wiedziałem czy wejść, nie powinienem w ogóle tu przychodzić. Gdy złapałem za klamkę, było już za
późno wiec musiałem wejść. Wychyliłem głowę zza drzwi i widząc Kai na łóżku, ze skulonymi nogami oraz nieład na jego zawsze perfekcyjnie ułożonej fryzurze, lekko się przestraszyłem. Chłopak widocznie poczuł że nie jest sam i podniósł głowę, po czym widząc mnie wytarł pośpiesznie ręką swoje łzy. Podszedłem do niego i usiadłem na łóżku.
  - Co się stało? - Spytałem łapiąc jego swobodnie leżącą rękę
  - Nic.. - starał się ukryć grzywką swoje czerwone oczy i udawać zmianą głosu ze wszystko jest ok.
 Reka odgarnąłem mu znaczna część grzywki dodając
  - proszę, powiedz - spokojnie czekałem, aż w końcu się odezwał
  - może zacznę od tego, ze jestem strasznym kretynem wplątując cie w ten klub - powiedział po chwili zakrywając twarz, a ja nadal nie wiedziałem o co mu chodzi
  - to znaczy? - ponagliłem go by dokończył swoja już zaczęta wypowiedz
  - to inny świat, tam nie rządzisz się zasadami, ciężko pracujesz nad układami i nie spisz przez parę dni, żyjąc na samych prochach rożnej maści, które dają ci siły,  po latach pracowania tam, człowiek jest tak wymęczony ze niektórzy umierają z wycieńczenia i od dużej ilości narkotyków - dokończył patrząc na mnie
przez grzywkę
  - jeśli dobrze słyszałem, to już długo tam pracujesz, tobie nic nie jest - stwierdziłem
  - Wiesz jak trudno wrócić do życia?... - to dzięki tobie moje uzależnienie narkotykowe mija znacznie szybciej i bezbolesnej - ale od jednego narkotyku nie umiem się powstrzymać - Słysząc jego słowa zamarłem, nie wiedziałem ze Kai ma takie duże problemy, jeszcze się okazało ze w pełni nie jest czysty. Juz chciałem coś powiedzieć ale zakrył mi usta palcem i spojrzał na mnie,  po czym dodał
  - A tym narkotykiem jesteś ty
Nie wiedziałem jak zareagować. Wślizgnąłem się bliżej niego i przytuliłem go bardzo mocno.
  - Taemin, powiedziałbym ci coś jeszcze, ale ty mnie znienawidzisz... - stwierdził po chwili ciszy
  - zaufaj mi, nic takiego się nie wydarzy - zapewniłem go czując jak wtula się w moje ciało. Pierwszy raz widzę by Kim Jongin był aż taki wrażliwy. Po chwili wyrzucił to co miał powiedzieć
  - byleś jednym z wielu, z którego chciałem zrobić dziwkę - odsunął się automatycznie zakrywając twarz w dłoniach.
Szczerze, zabolało i to cholernie, ale czemu on mi to mówi. Czemu ostrzegał mnie przed tym i spędzał tak dużo czasu ze mną, jeżeli to była tylko czysta formalność
  - Po co mi to mówisz? - odezwałem się patrząc na jego zapłakaną sylwetkę
  - bo.... im więcej czasu z tobą spędzałem... tym coraz mocniej się do ciebie przywiązywałem - odpowiedział spoglądając na mnie, starając się ukryć lekkie rumieńce.
Przysunąłem się do niego ścierając mu z policzków łzy i biorąc w swoje dłonie jego zmarnowaną płaczem twarz, zapewniłem
  - Wszystko będzie dobrze, zamierzam skończyć z takim życiem jakie mi pokazałeś - lekko zażartowałem, a pojedynka łza spłynęła również i mi po policzku, co nie uniknęło wzrokowi Kai. Chłopak kciukiem starł ją i tak jak wtedy, gdy na pierwszych zajęciach pokazywał mi swój układ, przejechał palcem po mojej dolnej wardze, wzrokiem będąc na niej, a potem spoglądnął na moja reakcje. Widziałem w jego oczach pożądanie, one centralnie świeciły jak latarnia, która pokazuje zgubionym statkom gdzie jest przystań. Patrzałem na niego a on na mnie. Nawet nie wiem ile tak siedzieliśmy. Nie wytrzymałem i ja zrobiłem pierwszy krok. Gdy nasze usta się zetknęły, poczułem w nim swoja druga połówkę. Chciałem mu pokazać ze ze mną jest bezpieczny. Nasze języki odgrywały w tym główną role. Nie chciałem być agresywny w pocałunku. Zawsze to on był drapieżny, co do tańca i życia jakie prowadził. Teraz to on bał się ze mnie straci. Delikatnie penetrowałem wnętrze jego jamy ustnej rozkoszując się jego ciepłem i dotykiem. Oderwaliśmy się od siebie, gdy zabrakło nam powietrza i gdy on trwał jeszcze w aurze namiętności z zamkniętymi oczami, wpatrywałem się w niego z uwielbieniem. Otworzył oczy, spojrzał na mnie, po czym uśmiechnął się i bardzo mocno się we mnie wtulił. Objąłem go bardzo mocno, dając swoje bezpieczeństwo, które w tym momencie było mu dane, jak i cale moje życie.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zauważyłam ze teraz same Taekai pisze Haha, nie moja wina ze oni są tacy słodcy razem *-* mój ulubiony pairing <3. I tak właśnie nadszedł koniec, ostatni rozdział :3 mam ochotę płakać jak czytam cokolwiek o nich >.< . Za doskonali :D hah






środa, 5 marca 2014

"Taekai" 3/4

Rano budząc się, zorientowałem się że nie nastawiłem sobie budzika. Widząc ze dochodzi godzina spotkania, wstałem szybko z łóżka i w mgnieniu oka ubierając się, zszedłem na dół.
 Minho który robił śniadanie dla reszty, był lekko zdziwiony, że tak prędko wstałem, ponieważ byłem strasznym śpiochem i ledwo co mnie się budzi, dlatego zawsze wstawałem jako ostatni. Spytał gdzie idę tak wcześnie, odpowiedziałem tylko ze umówiłem się ze znajomym.
Nie zadawał mi zbędnych pytań, za co bylem mu wdzięczny, gdyż nie miałem czasu na pogaduchy. Zrobiłem sobie kanapki i zjadając je z prędkością światła,  pobiegłem do korytarza. Założyłem buty i kurtkę, po czym wyszedłem z domu.
Gdy wchodziłem do klubu, Kai już się rozgrzewał
  - Sorki za spóźnienie, zegarek zapomniałem nastawić - tłumaczyłem się.
On tylko przytaknął i pokazał szatnie bym mógł się przebrać. Gdy byłem już w pomieszczeniu do którego mnie skierowano, pomyślałem jakim sposobem dałem się na to namówić. Potem przypominając sobie jego wspaniale oczy...  wszystko jasne. Wyszedłem z pomieszczenia kierując się do chłopaka.
Wszedłem na scenę gdzie obserwowałem jego technikę taneczną. Jego kocie ruchy były niesamowite. Wpatrywałem się w niego czując, że robi mi się gorąco. Gdy skończył obrócił się do mnie i widząc moje czerwone poliki z uśmiechem powiedział " nie rób się taki czerwoniutki, to dopiero początek". Bylem zażenowany tym, że nie umiem opanować zmiany koloru moich niesfornych polików.
 Na początek była rozgrzewka. Po tym zaczęły się kroki, które musiałem powtarzać i ćwiczyliśmy je tak długo, aż mi w końcu się udawały. Po jakimś czasie zapamiętując każdy z kroków, Kai zaproponował bym go uwiódł tak jak mnie uczył. Włączył jakąś muzykę i stanął w bez ruchu czekając aż zacznę. Byłem strasznie skrepowany i niepewny. Poruszałem się delikatnie, tworząc w głowie kolejne kroki jakie zaraz wykonam.
Po skończeniu pokazu stwierdził, ze mu się podobało ale za dużo myślę, nie wczuwając się w klimat. Teraz ja miałem stać nieruchomo, a Kai miał pokazać na co go stać. Tego bałem się najbardziej. Zaczął zbliżać się do mnie, nieziemsko się przy tym uśmiechając. Starałem się opanować i nie ruszać. Złapał moją szyje w swoje delikatne ręce i przeszedł obok mnie, ciągle ją trzymając. Gdy zatrzymał się na przeciwko mnie, chwycił skrawek mojej bluzki i przygryzł seksownie swoja wargę. Obrócił się tyłem do mnie gdy był już blisko mnie i biorąc ręce do góry zjechał na dół ocierając się o moje wybrzuszenie w spodniach. Odwrócił się do mnie i wpatrując się z moje oczy, przejechał opuszkami palców o moją dolną wargę. Moje serce biło w oszalałym tępię. Chciałbym być tymi szczebelkami o które ociera się jego ciało w czasie występów.  Było mi aż za gorąco. Jeśli on takim sposobem prosi kogoś o coś, to ja się nie dziwie ze szybko ulegają.
 Po tym incydencie z wargą, pogłaskał mnie po głowię normalnie, przybierając już normalna pozę i uśmiechnął się dodając " nauczysz się tak zniewalająco ruszać, nie martw się" po czym puścił mi oczko i odszedł mówiąc ze koniec na dzisiaj. Gdy zniknął w korytarzu uklęknąłem, by opanować emocje które we mnie buzowały. Pot leciał mi po twarzy, czułem się jak bym siedział w saunie dość spory kawał czasu. Chciałem jak najszybciej wskoczyć pod zimny prysznic. Wstałem i ruszyłem do pomieszczenia, które niestety było tez jego szatnią.
  Od razu po wejściu zamarłem. Właśnie stał bez koszulki i widząc mnie skamieniałego, uśmiechnął się dodając " wchodź, nie krepuj się".
Starałem się ignorować jego sylwetkę, która ciągle przyciągała mój wzrok. Pewnie byłem już dawno czerwony na twarzy...
Gdy przebierałem koszulkę widziałem kątem oka, że się patrzy na mnie i uśmiecha po czym wrócił do dalszego pakowania. Zakłopotany i mega czerwony założyłem czyste ubranie i kończyłem wiązać buty.
 Ubrany skierowałem się ku drzwi słysząc " nie pożegnasz się?". Przystanąłem i niepewnie się obróciłem. Kai siedział i zakładał buty wpatrując się we mnie. Podszedłem i cmoknąłem jego policzek na co on dodał " od razu lepiej " i obdarował mnie ponownie zniewalającym uśmiechem.
Po tym szybko wyszedłem z pomieszczenia. On działał na mnie jak narkotyk, coś w stylu dopalacza. Postanowiłem się przejść do domu na pieszo, gdyż poczułem nagły przypływ energii.
Wbiegłem do domu zobaczyłem tylko Key i Jonghyun'a ponownie grających na tej elektronicznej rzeczy. Tak szybko zniknąłem z ich pola widzenia, ze nawet nie uchwycili mojej wbiegającej do domu sylwetki. Mógłbym sie pewnie tylko ponownie upokorzyć ponowną zmiana koloru na twarzy. Wchodząc do pokoju od razu podreptałem pod prysznic. Zimna woda, tego mi było trzeba. Wyszedłem z łazienki już w ubraniach, wycierając mokra głowę. Rzuciłem się na łóżko. Leżałem tak chwile czując zapach perfum Kai. Wziąłem głęboki wdech, po czym biorąc komórkę zobaczyłem ze Jongin napisał, iż jutro o tej samej porze znów się spotykamy. Uśmiechnąłem się do siebie i ponownie położyłem. Im dalej niego, tym jestem bardziej zmęczony. Pomyślałem po czym zaśmiałem się z mojego głupiego stwierdzenia.
 Leżałem tak w bezruchu, dopóki drzwi do pokoju nie otworzyły się i wszedł do nich Onew mówiąc, że jutro mamy wywiad. Akurat nieszczęście polegało na tym, ze mój trening nakładał się na zapowiedziany termin. Byłem lekko zdenerwowany. Musiałem poinformować mojego OSOBISTEGO
TRENERA ze mnie nie będzie. Długo nie musiałem czekać na odpowiedz, gdyż w mgnieniu oka wiadomość już się pojawiła w skrzynce odbiorczej. Wyjaśniłem mu jaka jest sprawa i że czasem nie mam życia prywatnego mając zespól. Na szczęście zrozumiał to.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

wtorek, 4 marca 2014

"Taekai" 2/4

Następnego dnia wstałem gdy światło zagościło do mojego pokoju, kiedy ktoś odsłonił rolety.
  - Wstawaj śpiochu! - miałem cie zawołać na śniadanie - wydarł się Minho, a ja się skrzywiłem
  - mhmmm - dodałem przekręcając się na drugi bok.
 Po chwili usłyszałem jak chłopak wychodzi i zamyka drzwi. W spokoju moglem poleżeć. Chciałem sprawdzić która godzina, wiec nie otwierając oczu, szukałem ręka komórki kolo i pod poduszką, gdzie powinna się znajdować. Niestety nie było jej tam, wiec bylem zmuszony otworzyć oczy, które lekko zapiekły przez światło. Usiadłem i lekko podenerwowany zacząłem szukać. Wyszedłem z łóżka i biorąc poduszkę i widząc ze koło niej nie ma na prawdę nic, rzuciłem na podłogę i to samo zrobiłem z kołdrą. Przekląłem w myślach i wyszedłem lekko wkurzony z pokoju. Na dole reszta powoli już kończyła jeść i widząc mnie takiego zdenerwowanego, mieli lekko zdziwione miny
  - Co się stało? - spytał Onew
  - Nie mogę nigdzie znaleźć komórki...
  - Brałeś ja wczoraj do klubu? - dopytał Minho, a ja przytaknąłem
  - Zaraz... TY, CO U MNIE W KIESZENI ROBI CZYJŚ NUMER!? - zdezorientowany i na kacu Jjong, wyciągnął malutką karteczkę, szukając czegoś w kurtce. Zaśmiałem się
  - Wczoraj barman ci ją dał, u którego siedziałeś przez cały czas. - dodał Key jakby trochę wkurzony, kręcąc łyżeczką w herbacie. Ponownie się zaśmiałem dodając
  - dziś pójdę tam i spróbuje spytać, czy gdzieś nie znaleźli komórki - cofnąłem się do swojego pokoju.
Wpierw poszedłem pod prysznic, obmyłem cale ciało z brudu i z zapachu wczorajszej imprezy. Wyszedłem już w czystych ubraniach, które sobie naszykowałem i zszedłem na dół. Zjadłem w pospiechu 2 kanapki i informując resztę ze wychodzę, opuściłem budynek.
Taxi zawiozła mnie pod samo wejście. Na szczęście to klub nocny i w dzień nic tam się nie dzieje po za przygotowaniami, wiec nie martwiąc się ludźmi, wszedłem szukając kogoś z kim mógłbym porozmawiać. Znalazłem się na przeciwko parkietu. Zobaczyłem ze na scenie są tancerze, którzy pod okiem głównego tancerza, trenują układ na kolejną noc. Podszedłem bliżej i zobaczyłem jakiegoś faceta oglądającego to wszystko. Niepewnie się zbliżyłem pytając, czy nie znalazł tu ktoś komórki. On patrzał na mnie i się roześmiał. Powiedział coś w stylu że takich rzeczy na imprezy się nie wnosi, a jak ktoś wniesie, to tylko na swoją własną odpowiedzialność. Podziękowałem lekko skrzywiony i obróciłem się by pójdź do wyjścia
  - Ej, ja znalazłem wczoraj komórkę - powiedział ktoś głośniejszym tonem. Znam ten głos.
Obróciłem się, a kolo mnie stał ten chłopak z wczoraj, który nieziemsko się do mnie uśmiechnął. Zakomunikował tego faceta że zaraz wróci, na co on tylko kiwnął na zgodę. Chłopak biorąc moją rękę, zaprowadził do jakiejś bocznej szatni wgłębi klubu.
Wpierw mijaliśmy szatnie dla gości, potem weszliśmy do innego korytarza, gdzie chłopak przystanął i otworzył drzwi. Wpuścił mnie pierwszego i podszedł do szafki, którą otworzył i wyciągnął telefon.
  - To ten? - spytał mnie, jak by wiedział już od dawna, ze on należy do mnie
  - Tak - szczęśliwy podszedłem bliżej oczekując ze da mi ją, a ja wrócę od razu do domu. Niestety, chłopak cofną rękę z moja rzeczą, pokazując na swój policzek. Już wiedziałem co chce w zamian...
  - Oddaj...- powiedziałem robiąc smutną minkę. Chłopak powtórnie pokazał na swój policzek, po czym uśmiechnął się. Przybliżyłem się do niego i dotknąłem swoimi ustami jego polika. Odsunąłem się i poprosiłem o swoja zgubę, która już po chwili wylądowała w mojej dłoni. Szczęśliwy podziękowałem i podchodziłem do drzwi w celu opuszczenia tego pomieszczenia, lecz gdy złapałem za klamkę drzwi były zamknięte.
Zacząłem szarpać klamką. Gdy dałem sobie spokój, przełknąłem ślinę i obróciłem się do chłopaka. On siedział wygodnie na krześle, przyglądając się z tajemniczym uśmiechem. Zacząłem się trochę bać
  - możesz otworzyć?.. - spytałem
  - Mogę - odpowiedział bawiąc się kluczykami
  - a zrobisz to? - spytałem ponownie
  - wyluzuj trochę - dodał pełen rozbawienia podchodząc do mnie, na co ja przestraszony cofnąłem się
  - Nie musisz się mnie bać - stwierdził rozbawiony, widocznie moje zachowanie jeszcze bardziej go rozśmieszyło.
Cofnął się zajmując swoje stare miejsce i pokazał na fotel obok mówiąc
  - Usiądź - posłusznie bezsilny podszedłem i usiadłem na miejscu po czym spytałem
  - Co mam zrobić byś otworzył?
  - Wystarczy ze ze mną pogadasz - odpowiedział rozkładając się na krześle ze swoim tajemniczo- seksownym uśmieszkiem, którym bardzo często mnie obdarowywał. A ja przystałem na jego propozycje, czekając aż zacznie
  - A wiec zacznijmy, jestem Kai - wypowiedział wyciągając do mnie rękę, którą uścisnąłem - A ty? - ponaglił mnie
  - Taemin - odpowiedziałem lekko się uśmiechając
Nasza rozmowa po tym "ciekawym" początku, znacznie się poprawiła. Dobrze nam się gadało, do czasu, gdy nie zadzwoniła mi komórka. Chłopak obserwował moją całą rozmowę. Gdy skończyłem, odezwałem się
  - Musze już iść, czekają na mnie - wstałem
  - Nic nie musisz, zawsze tak się ich słuchasz jak grzeczny piesek? - jesteś na ich każde zawołanie? - spytał z lekko drwiącym tonem
  - Należę do zespołu, w którym ważny jest szacunek, słuchamy się na wzajem i ufamy - a teraz proszę
o klucze - wyjaśniłem i wyciągnąłem rękę. Chłopak westchnął uśmiechając się
  - Jak tam chcesz, pewnie to nie ostatnie nasze spotkanie - puścił mi oczko i wstał, po czym ruszając się seksownie, podszedł do drzwi i otwierając je, pokazał ręką ze mogę wyjść. Gdy przechodziłem tuż koło niego, chłopak szepnął mi do ucha " do zobaczenia". Przyjemne ciarki przeszły przez moje ciało. Po chwili znajdując się na korytarzu, podreptałem do wyjścia.

Następnego dnia trenowałem z chłopakami nasz nowy układ. Po powtórnym ćwiczeniu postanowiliśmy zrobić sobie przerwę, wiec z wodą z reku chwyciłem komórkę. Zobaczywszy ze mam wiadomość, odczytałem ja.

" Mam nadzieje ze nie przeszkadzam panu grzecznemu ;), może się spotkamy?  /Kai"

Skąd on ma mój numer..... a no tak, przecież mógł sobie spisać przez ten czas, gdy trzymał go w szafce

" Właśnie mam trening, wiec rzeczywiście trochę przeszkadzasz. Jak wrócę będzie późno i będę zmęczony, wiec nie za bardzo dziś."

Odłożyłem telefon po napisaniu wiadomości i wróciłem do ćwiczeń. Po godzinie opanowaliśmy w miarę kroki i wróciliśmy tak jak przypuszczałem zmęczeni do domu. Tam odczytałem wiadomość, która otrzymałem ponownie od Kai

" może jednak namowie cie na spotkanie? wyluzować po treningu? "

Nie za bardzo widziało mi się z nim spotykać, źle na mnie działał. Ale postanowiłem jednak się zgodzić

" gdzie i kiedy? "

Po chwili dostałem odpowiedz

" za  godzinę w kawiarni kolo kwiaciarni"

Odpisałem "ok" po czym poszedłem pod prysznic i po przebraniu skierowałem się w wyznaczone miejsce. Gdy dojechałem zapłaciłem taxi, po czym weszłem do kawiarni. Ujrzałem siedzącego już tam Kai, który zauważając mnie szeroko się uśmiechnął. Usiadłem kolo niego i zamawiając po kawie, zaczęliśmy rozmowę. Na początku jak to w normalnej rozmowie zaczęliśmy od nieco pospolitych tematów. Widziałem ze coś chce powiedzieć ale nie wie kiedy uderzyć z ta wiadomością. Ponagliłem go
  - Słuchaj, nie na darmo mnie tu ściągnąłeś tak? - chłopak chyba wiedział ze zmierzam do tematu którego chciał nawiązać, wiec spojrzał w dół z lekkim uśmiechem pewnie nie dowierzając, po czym spojrzał na mnie i powiedział
  - Wiesz... zastanawiałem się, czy nie chciałbyś pracować ze mną w tym klubie - odpowiedział swoim seksownym głosem, dodając zniewalający wzrok
  - Nie, ja nie mogę, to nie świat dla mnie - odpowiedziałem mając nadzieje, ze nie będzie drążył tego tematu
  - masz ciało akurat na tą prace - powiedział patrząc wprost na mnie i przejeżdżając ręką po moim udzie
  - Nie, nie mogę.... - powtórnie dodałem, zrzucając jego rękę ze mnie. Niestety chłopak nie chciał słyszeć słowa sprzeciwu. Miał coś w sobie, czemu nie umiałem się sprzeciwić
  - Będę twoim trenerem, widziałem ze masz zdolności taneczne na moim poziomie, wiec szybko pójdzie - nie dawał za wygraną i ciągnął ten temat, nie zawracając sobie głowy moim poprzednim odmowom. Strasznie mu zależało i nie wiedziałem dlaczego
  - Nie chce być striptizerem, Kai zrozum to.... - Coraz bardziej łapał mnie w swoje sidła i chciałem się już prawie zgodzić
  - Rozumiem.. ale będę szczery, chce cie zobaczyć tańczącego w klatce, a najlepiej ze mną - powiedział wlepiając we mnie swój zniewalający wzrok. Ton jego głosu był tak seksownie brzmiący, że chciałem zamknąć oczy napawając się tym brzmieniem i każąc mu mówić do siebie ciągle w taki sposób. Nienawidzę go za ten ton, który zmiękcza mi serce, powodując bezwładność w jego towarzystwie
  - No...nie jestem pewien....ahhh ok spróbuje, ale nie obiecuje ze to mi się spodoba i ze zostanę tam na dłużej - westchnąłem po chwili zorientując się ze na prawdę znów dałem mu się tak łatwo
Kai wziął mój podbródek w swe delikatne dłonie i kierując do siebie upewnił
  - Będzie fajnie zobaczysz, dam ci znać jeszcze dziś, gdzie jutro zaczynamy trening - dodał uśmiechając się
Byłem tak zapatrzony w jego zjawiskową twarz, że chyba on to zauważył, na co ja lekko się zarumieniłem. Gdy wyszliśmy z kawiarni i kiedy nasze drogi miały się skrzyżować, on podszedł do mnie i pocałował w policzek, po czym powiedział "do zobaczenia jutro" i odszedł. Ja stałem i dotknąłem swojego rozgrzanego policzka który palił. Taki gest od niego spowodował u mnie niezmiernie duży uśmiech i ponowne grzanie policzków. Skierowałem się do domu w bardzo dobrym humorze. 
Wchodząc do mieszkania, chłopcy właśnie grali na konsoli. Gdy mnie zobaczyli zaczęli do siebie szeptać, a najgłośniejszy skomentował
  - Ulalaa, co się takiego stało ze nasz maknae w rumieńcach przychodzi? - zgryźliwie skomentował Key siedząc kolo Jonga, stopującego grę.
Nawet nie wiedziałem ze mam rumieńce. Co za wstyd, jak ja się teraz z tego wyplącze. Palnąłem byle co
  - No bo... zimno na dworze... - Reszta słysząc moja odpowiedz wpadła w niekontrolowany śmiech, a ja szybko uciekłem zmieszany do swojego pokoju.
Zobaczyłem ze dostałem wiadomość. Kai wynajął tylko dla nas cały klub rano. Jak on to zrobił, wole
chyba nie wnikać...Nie chciałem schodzić do reszty po takim zdarzeniu. Postanowiłem posiedzieć w spokoju i poczytać książkę.
Gdy się zorientowałem było już późno, wiec odłożyłem lekturę i będąc już gotowym do snu, zasnąłem.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Dum dum dum dum..... kolejny rozdział. To ja zmykam bo jutro mam na 7 do szkoły ;_____;

poniedziałek, 3 marca 2014

" Taekai" 1/4

Świat który nie rządzi się zasadami. Dominował tam zdecydowanie kolor czerwony. Znajdowały się tam klatki z dziewczynami i chłopakami w dość kusych strojach. Nie stali w nich w bezruchu, lecz agresywnie tańczyli. Na samym środku u góry, znajdowała się niezliczona ilość różnokolorowych lamp, powodując zawrót głowy u niejednej osoby. Na środku na parkiecie tańczyli ludzie. W tym miejscu można było poczuć zmieszany zapach papierosów, oraz zmieszanych ze sobą perfum.

Właśnie w takim klubie nocnym znajdowali się SHINee, którzy chcieli się zabawić z Taemin'em jubilatem, który świętował dziś swoje urodziny. Przy wejściu mijali ogromnego ochroniarza, który sprawdzał dowody, by żaden nieletni się tam nie dostał.
Weszli na góre. Usiedli na dużych białych  fotelach i komentowali co się dzieje na dole i wokół nich.

  - może zamówimy na koniec dla Taemin'a striptizera, co wy na to? - spytał pozostałych Key, popijając zamówiony drink, uśmiechając się znacząco do maknae.
  - Niee.. chłopaki nie róbcie sobie żartów... - powiedziałem lekko przestraszony. Nagle Minho się odezwał
  - Widzę tam mojego starego znajomego, dobra to idę się zabawić - wstał i opuścił miejsce
  - Wiecie co... ja chyba pójdę po jeszcze jakiej drinki - stwierdził Jjong i podszedł do barmana
  - No to co, idziemy na dól do reszty? - spytał Key widząc ze tylko Onew i ja zostaliśmy
  - Ja nigdzie nie idę... potem może dołączę, bawcie się dobrze - stwierdziłem szybko, lekko zamieszany. Po chwili Jinki i Kibum przytakując poszli, zostawiając mnie samego.
Obserwowałem resztę, świetnie się bawili. Jjong jeszcze lepiej, ponieważ co chwila sięgał po inny drink, będąc coraz bardziej niekontaktującą osobą. Wstałem i podszedłem do barierki spoglądając na rozszalałe towarzystwo na parkiecie. Zamknąłem na chwile oczy, wsłuchując się w psychodeliczne dźwięki dookoła i starałem się nie zwariować. Nagle poczułem czyjąś rękę na biodrach. Zrobiłem zdziwiona minę i odwróciłem zdezorientowany głowę do sprawcy, którym okazał się być jakiś ciemnowłosy chłopak o niezmiernie dużej urodzie
  - Co robisz tu taki sam? nie idziesz zaszaleć? - spytał aksamitnie seksownym głosem
  - Nie lubię takich imprez za bardzo... - odpowiedziałem nie patrząc na twarz nieznajomego, krępując się
  - Zachęcałbym cie dalej, ale za chwile muszę wystąpić - stwierdził, puszczając mnie, po czym zniknął
Bylem lekko zdezorientowany. Ponownie wróciłem do obserwowania, nie zaprzątając sobie tym głowy.
Po jakimś czasie usłyszałem jakiś trzask. Popatrzałem na miejsce z którego to dochodziło. Na scenie wyszli 2 mężczyzn i 2 kobiety, którzy nie byli ubrani dość przyzwoicie.
Klatki z góry zsunęły się na dol, gdzie każdy z nich wszedł do jednej z nich. Gdy klatka się zatrzasnęła, powędrowali z nią do góry.
Przyglądałem się zszokowany takiemu show. W środku zaczęli zachowywać się jak dzikie zwierzęta,
ocierając się o każdy szczebel swoim ogołoconym ciałem. Byłem lekko zniesmaczony, gdyż nie przywykłem do takich zachowań, a co dopiero do takiego widoku. Mój wzrok bardzo zaciekawił jeden przystojniak. Miał nieskazitelnie piękne ciało i pełne śliczne usta, które uchwyciłem z daleka. Po chwili zorientowałem się ze to ten chłopak, który przed chwila stał obok mnie i o tym występie najwidoczniej mówił.
Obserwowałem go ukradkiem spod jednego z drinków. Nagle chłopak spojrzał na mnie i zaczął tańczyć, jak by dla mnie, w moja stronę.
Ocierał swoje seksowne ciało o szczebelki robiąc przy tym drapieżne miny. Wyglądał na prawdę bardzo pociągająco. Nie moglem oderwał od niego wzroku, robiło mi się coraz bardziej gorąco.Czasem przez moją głowę przepływały myśli typu, co by było gdybym tam był zamknięty razem z nim. Na sama myśl o tym dość ciekawym doświadczeniu jakie bym miał, traciłem kontrole nad moim ciałem i poczułem coś w stylu pożądania. Postanowiłem usiąść i uspokoić swoje myśli.
Gdy po godzinie klatki zjechały na dół, a jego wnętrze opustoszało, bylem lekko zawiedziony, a z drugiej mogłem nareszcie odpocząć od szalejących hormonów.
Siedziałem tak w ciszy na fotelu myśląc gdzie reszta i jak się bawią. Wyciągnąłem telefon. Kiedy poczułem czyjeś ręce oplatające moją szyje i spoczywające na moim brzuchu, nie wiem dlaczego ale po zapachu perfum i temu dotykowi, wiedziałem kim jest ta osoba.
 - Widziałem jak na mnie patrzyłeś - Wymruczał nieznajomy do mojego ucha
 - Wydawało ci się - zażartowałem lekko się śmiejąc i rumieniąc
 Chłopak zabrał ręce z mojego ciała i stając naprzeciwko mnie, ciągnął za rękę. Chciał bym poszedł z nim na parkiet. Nie chciałem się niestety ruszać i stanowczo upierałem się. Zrobił słodką minkę i niestety uległem, za szybko. Wstałem i zobaczyłem jego piękny uśmiech skierowany do mnie, odpowiedziałem również uśmiechem i dałem się prowadzić.
 Nadal trzymając się za rękę zeszliśmy ze schodów. Przeciskaliśmy się przez masę roztańczonych ludzi, aż w końcu znaleźliśmy miejsce dla siebie. Znajdowaliśmy się na samym środku.
 Nie miąłem pojęcia jak się zachować i jak tańczyć, gdy on ruszał się tak doskonale. Postanowiłem jakoś się wyluzować i zatańczyć, postarać się zrównać z nim. Chłopak widząc ze bawię się coraz lepiej,  kąciki jego ust znacznie się podniosły. Zaczął tańczyć ocierając się o moje ciało. Moje ciało drżało za każdym razem gdy znacznie się do mnie przybliżał. Czułem ze zaraz z tego gorąca i od tej atmosfery stracę nad sobą kontrole. Miałem nadzieje, ze nikt z mojej ekipy tego nie widzi. Niestety, po chwili zobaczyłem Key, który tańczył z jakimś brunetem. Spojrzał na mnie i znacząco się uśmiechną, po czym zniknął w tłumie. Wiem ze od teraz on mi nie da żyć. Niech sobie uświadomi, ze jego maknae w końcu jest dorosły. Nadal tańczyłem ze swoim partnerem, skupiając się wyłącznie na nim i na tej chwili, która dla mnie mogłaby trwać wiecznie.
 Gdy skończyła się kolejna piosenka, nieznajomy przybliżył się do mnie i szepnął ze musi już iść. Jego oczy świeciły, a jego głos był tak seksowny, że będąc tak blisko starałem się nie rzucić na niego i nie pocałować. Chłopak podziękował i prędko zniknął. A ja cały czerwony i w pełni zadowolony tym ze zgodziłem się zaciągnąć przyjaciołom do tego klubu, podreptałem na górę.
Ku mojemu zdziwieniu pozostali już tam siedzieli, najwidoczniej czekali na mnie.
  - Gdzie Jonghyun? - spytałem gdy byłem tuż przy stoliku
  - Intensywnie konwersuje z barmanem - odpowiedział Minho śmiejąc się i pokazując jak chłopak prawie ze śpi na ladzie
 - może chodźmy już do domu co? - westchnąłem zmęczony, mając już dosyć tego hałasu i wrażeń na dziś
 - najpierw uzgodnijmy kto naszego pijanego kolegę będzie niósł... - powiedział trochę zły Onew
 - najlepiej jak każdy będzie pomagał - stwierdziłem, a każdy przytaknął.

Skierowałem się do Jonghyun'a. Uświadomiłem mu ze idziemy, ale on nie słuchał i chciał zostać. Nie mogłem na to pozwolić. Barman napisał na malej karteczce jakiś numer i podał mu, po czym powiedział by jutro zadzwonił. Chłopak ucieszony żegnał się z nim dość długo, a ja nadal czekałem. W końcu złapałem go za rękę i pociągnąłem do reszty.

Prowadziliśmy go do wyjścia przez ogromny tłum. Ledwo co się nie pogubiliśmy po drodze przez tą dzicz. Przy samym już wyjściu,  zobaczyłem ogromny plakat. Przeczytałem na nim '' Striptizer do wynajęcia" i zdjęcie do niego przyczepione. Ten chłopak kogoś mi przypominał. Przyjrzałem się uważniej twarzy. Teraz już wiedziałem, kim jest nieznajomy z którym tańczyłem. Trochę się zasmuciłem. Chłopaki widząc ten plakat od razu chcieli mi go zamawiać. Nie chciałem w ogóle o tym z nimi rozmawiać, wiec pognałem daleko do przodu.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
Jeden z czterech części :3 efnieonfejwbflibfwif :3. Niedługo mam 17 urodziny x.x czuje się staro :c

poniedziałek, 24 lutego 2014

" Taekai" "Stara miłość, nigdy nie rdzewieje"

*oczami Kai*

  - Ale na pewno wrócisz? - dopytywał Taemin gdy musiałem wyjechać z Seulu
  - na pewno, obiecuje - przypieczętowałem te słowa lekkim pocałunkiem. Oderwałem się od chłopaka i zobaczyłem ze płacze.
Przytuliłem go mówiąc ze będzie dobrze, a co innego miałem powiedzieć w tej chwili... Ostatnie zetkniecie się z jego ciałem wyglądało jeszcze gorzej.. było nam tak smutno, ze nie mogliśmy się od siebie oderwać. Gdy już oswobodziłem się z jego uścisku, podniosłem dłoń na której widniał pierścionek z wygrawerowanym jego imieniem. Pokazując na palec przypomniałem mu, ze o nim nie zapomnę i on z pewnością o mnie też, mając identyczny ale z moim imieniem. Nie chciałem więcej by cierpiał i zamykając drzwi od samochodu, kazałem kierowcy jechać. Widziałem z daleka jak chłopak schował twarz w dłoniach i ze spuszczona głową powędrował do domu. Przekląłem ten dzień i zacząłem myśleć, jaka kariera czeka mnie na miejscu.

* 4 lata później* *oczami Taemin'a*

   - I co z ta domówką u ciebie? - dopytywał się Key, gdy siedzieliśmy i graliśmy z całą resztą na konsoli
   - Dzisiaj o 22.00 u mnie pasuje? - uśmiechnąłem się patrząc na każdego z osobna
   - mi to pasuje - pocałował mnie mój chłopak Kris wychodząc z domu. Chłopaki tolerują nas na szczęście
   - to ja idę do siebie przygotować wszystko - powiedziałem i opuściłem również budynek
W domu najpierw posprzątałem, potem poleciałem szybko do sklepu i kupiłem co trzeba dla tych niewyżytych dzieci. Trochę alkoholu nie zaszkodzi.
Przyniosłem wszystko do ogromnego salonu, po czym poszedłem do góry odpowiednio się ubrać.
Nie szalałem z wyglądem, ubrałem się dość normalnie i gdy schodziłem ze schodów, usłyszałem dzwonek. Otwierając, zobaczyłem moja drużynę oraz ludzi z BTS ze znajomymi oraz 2NE1 z paroma znajomymi dziewczynami. Ucieszyłem się na ich widok. Przywitałem każdego po kolei i zaprosiłem do środka.Gdy już weszli Jonghyun zajął się nimi, a Key zaczął mu przeszkadzać. Wyglądało to komicznie. Impreza rozkręcała się powoli, każdy po jakimś czasie był już lekko wstawiony, a ja jako gospodarz, wolałem zostać w miarę trzeźwy, pijąc powoli nalany mi drink.
 Nagle zabrzmiał dzwonek do drzwi, jak zwykle ja musiałem otworzyć. Niechętnie wstałem i ruszyłem w ich kierunku. Otwierając, moim oczom ukazał się chłopak, którego oczy zaświeciły się w momencie, gdy mnie ujrzał. Przypominał mi kogoś. Niepewnie na niego spojrzałem. Poczułem się jakby świat się zatrzymał. Przyglądaliśmy się sobie, kiedy nagle się odezwał.
  - Taemin?... - słysząc swoje imię... i ten głos już wiedziałem kto to. Spojrzałem na jego dłoń tak dla pewności.
  - Kai? - Zadałem pytanie retorycznie, po czym poczułem łzy w oczach. Zbliżył się do mnie i przytulił. Nie widziałem go tyle czasu. Odsunął się po chwili i mnie lekko pocałował. Odepchnąłem go i zakrywając usta dłonią, pobiegłem przed siebie. Było już ciemno. Droga nie była zbyt przejrzysta ale
bez problemu dobiegłem do miejsca do którego zmierzałem. Było to przyjemne jeziorko z ławeczkami i drzewami wokół niej. Przepiękne miejsce, a szczególnie nocą. Usiadłem przy najbliższej ławeczkę i próbowałem nie myśleć o nim. Mimowolnie spojrzałem na pierścionek, na którym widniało jego imię. Nigdy go nie ściągałem mówiąc swojemu partnerowi, że to pamiątka od przyjaciela. Zdjąłem go pospiesznie i zamachnąłem się by go wyrzucić. Coś mnie jednak powstrzymało. Czy to miłość do niego która we mnie jeszcze tkwiła po tak długim czasie? Rozmyśliłem się i przyłożyłem przedmiot do serca, po czym robiąc ogromny wdech, uwolniłem emocje będące we mnie przez tak długi czas.
 Siedziałem tak jeszcze z jakieś 10 minut patrząc w wodę, widząc swoje odbicie. Nagle zobaczyłem w nim drugie. Obróciłem się a kolo mnie siedział Kai. Spostrzegłem ze jest lekko zmieszany. Odwróciłem się od niego chowając pierścionek do kieszeni.

  - Nie nosisz go już, prawda?... - Nagle odezwał się i spojrzał na mnie. W jego oczach widziałem rozczarowanie i tęsknotę oraz malujący się ogromny smutek
  - Nosiłem... około10 minut temu - odparłem patrząc na ziemie, byle nie na niego. Po chwili spytałem
  - Po co wróciłeś?...
  - Obiecałem... - Próbował spojrzeć mi w oczy ale moje nie patrzały na niego, a przed siebie
  - Nie dzwoniłeś, nie pisałeś.. tylko głupie ''Obiecałem'' skłoniło cie by przyjechać?... - Robiłem mu wyrzuty sumienia tłumiąc łzy, starając się nie wybuchnąć i nie wygarnąć mu wszystkiego
  - Bo cie kocham... - Odpowiedział poprawiając grzywkę, po czym obrócił głowę w moja stronę pytając
  - TY wgl jeszcze coś czujesz do mnie? - Nie wiedziałem co odpowiedzieć, na szczęście moja komórka zadzwoniła w odpowiednim momencie. Odebrałem a moim uszom ukazał się głos zmartwionego Kris'a, który pytał gdzie jestem. Powiedziałem ze niedługo będę. Powiedział to co zawsze ze mnie kocha. Odpowiedziałem ''ja ciebie tez'' i się rozłączyłem. Spojrzałem na Kai któremu złość, smutek i zal malował się na twarzy. Był blisko puszczenia emocji. Spojrzał prosto w moje oczy mówiąc
  - Masz kogoś... - słysząc to z jego ust, moje oczy i głowa powędrowały ku dole w celu zakrycia prawdy. W pewnym momencie zrobił wielki wdech, po czym poprawiając włosy wstał. Spojrzał na mnie i robiąc 3 kroki w przeciwny mi kierunek, nagle przystał. Popatrzałem na niego z łzami w oczach i obserwowałem co zamierza. Obrócił się i podszedł do mnie. Kucnął mówiąc
   - Chcesz bym zniknął z twojego życia.. na zawsze?.. - Postawił mnie w bardzo trudnej sytuacji, widząc ze się zastanawiam i ze stwierdzę (bo tak bym stwierdził) żeby nie odchodził, pocałował mnie, a ja to odwzajemniłem. Po chwili się otrząsnąłem i oderwałem od niego. Spojrzał na mnie pytająco z błyszczącymi oczami
  - Nie mogę.. - Spuściłem wzrok patrząc na bok byle nie na niego.
  - co będzie dalej? co z nami?.. - dopytał nie odwracając ode mnie wzroku
  - nie wiem... - odpowiedziałem prosto nie wiedząc sam. Chłopak smutny zamyślił się. Ja wstałem i ruszyłem do domu będąc już spóźniony.
  - Odprowadzę cie - powiedział i szedł tuz obok mnie. Krepowało mnie to. Szliśmy w ciszy. Gdy byliśmy już bardzo blisko, nagle zatrzymał się a ja razem z nim.
  - To ja już pójdę, trzymaj się - powiedział po czym spojrzał na mnie przelotnie i odszedł z lekkim zmieszanym uśmiechem. Patrzałem jeszcze chwile na jego oddalającą się sylwetkę i poszedłem do siebie. Impreza na szczęście już się skończyła.W spokoju po odprężającym prysznicu, położyłem się od razu spać.

 ~
Rano wstając z łóżka, zszedłem na dol. Po przemyśleniu tego co się wydarzyło, postanowiłem ze spędzę ten dzień z Jongin'em. Brakowało mi naszych spotkań, brakowało mi jego. Mam nadzieje ze chociaż nasza przyjaźń w jakimś stopniu ocalała.
 Zrobiłem sobie coś do jedzenia i zrobiłem kawę, po czym poszedłem do salonu. Gdy skończyłem posiłek poszedłem na góre w celu ogarnięcia się, mijając Minho. Chłopak oznajmił mnie, ze żeby nie zostawiać otwartego domu pod moja nieobecność, został na noc w pokoju gościnnym. Byłem mu wdzięczny, ze pozostawił dom w takiej czystości i o wszystko zadbał. Pożegnałem się gdy wychodził i poszedłem w wyznaczone sobie miejsce. Nagle zabrzmiał dzwonek do drzwi.
Ubrałem pospiesznie koszule nie zdążając jej zapiąć i zbiegłem otworzyć. Przekręciłem klamkę, a moim oczom ukazał się Kai. Stał trochę zakłopotany, a to że przez moja białą niezapiętą koszule prześwitywał mój abs, wcale mu najwidoczniej nie pomagał.
 
  - Hej, nie przeszkadzam? - spytał lekko zmieszany uśmiechając się i drapiąc w tył głowy
  - nie no coś ty, proszę wejdź - zaprosiłem go do środka i wprowadziłem do salonu.
  - Poczekaj, zaraz przyjdę - uświadomiłem go i wbiegłem do łazienki w celu skończenia się ubierać. Wracając zauważyłem Kai z albumem zdjęć
  - jak go znalazłeś? - Spytałem usadawiając się kolo niego
  - Był tam gdzie zawsze - odpowiedział lekko się uśmiechając, spoglądając w moja stronę
  Usiadłem koło niego i przysunąłem się w celu wygodniejszego oglądania zdjęć. Gdy przypadkiem dotknąłem jego odsłoniętego ramienia, przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
Chłopak zatrzymał się przy jednym z naszych zdjęć jak pełni zadowolenia tańczymy. Widziałem kątem oka ze się uśmiechnął. Mimowolnie uśmiech zagościł również na mojej twarzy. Gdy album się skończył postanowiłem, ze może pójdziemy razem odwiedzić moich rodziców, do których i on był przywiązany. Pewnie i za nim się tez stęsknili. Gdy mu to zaproponowałem, zgodził się. Ubraliśmy się i wyszliśmy. Skierowaliśmy się do samochodu. Gdy pojazd ruszył, a z radia zaczęła lecieć muzyka, chłopak chciał przełączyć na inna stacje, lekko trącając moja rękę. Obaj cofnęliśmy je jak oparzeni. Jongin obrócił się do mnie lekko zmieszany, a ja nie miałem odwagi spojrzeć na niego.
 Dojechaliśmy. Wysiedliśmy i tuz pod drzwiami gdy Kai dołączył, zapukałem. Otworzyła nam moja mama, widząc kto zawitał do niej, uśmiechnęła się bardzo szeroko i przytuliła nas za jednym razem i wprowadziła do środka. Powiedziała ze tata w pracy, więc nie mieliśmy przyjemności natrafić na niego.
 W salonie bardzo dużo rozmawialiśmy. Pytała się jak u Jongin'a. Podobno należy do jakiegoś  zespołu. Ciesze się ze jego marzenia nabierają światła dziennego. Nagle moja mama stwierdziła ze chce zobaczyć nasz taniec, który kiedyś jej tańczyliśmy. Spojrzeliśmy na siebie nawzajem w celu wzrokowego uzgodnienia czy się zgadzamy. Nie było sprzeciwu, wiec wstaliśmy i podeszliśmy do siebie. Mama była wniebowzięta, że tak dobrze nam idzie taniec i ze go pamiętamy. Na koniec złapałem go za rękę i podniosłem do góry kłaniając się, po czym ją puściłem. Nagle dostałem sms od Kris'a o treści czy się dziś spotkamy. Odpisałem ze jestem dziś zajęty i ze wynagrodzę mu to jutro.
 Po skończonej wizycie wyszliśmy z domu i wsiadając do samochodu, Kai skomentował te milą wizytę słowami " Nic się nie zmieniła" na jego twarzy promieniał delikatny uśmiech. Sam się uśmiechnąłem widząc go szczęśliwego. Postanowiliśmy zajść jeszcze do lodziarni. Biorąc lody usiedliśmy na pobliskich ławkach. Gdy dzień powoli się kończył, robiło się coraz ciemniej, zaproponowałem byśmy przenieśli poszli do mnie.
Włączyłem film popijając z nim piwo. Po jakimś czasie doszło wino . Czemu to ja mam taka słabą głowę, pytałem sam siebie, gdy robiło mi się weselej. Kai wyluzowany i trzeźwy oglądał tv, a ja patrzałem na niego.
W pewnym momencie zobaczył ze się na niego patrze, uśmiechnął się lekko i spojrzał na mnie odstawiając piwo, które trzymałem w reku mówiąc przez lekki śmiech "tobie już dosyć". Nadąłem policzki z oburzeniem i krzyżując ręce starałem się oglądać film. Trochę za bardzo mi się kręciło w głowie. Postanowiłem ze pójdę do łazienki. Nie wiem co mi strzeliło do głowy, ale wchodząc do pomieszczenia usiadłem na szafce i opierając głowę o ścianę, zwyczajnie zasnąłem.

*oczami Kai*

Coś długo go nie było, postanowiłem zobaczyć co się dzieje. Wpierw zaglądnąłem do jego pokoju, może położył się spać. Niestety tam go nie było. Może w łazience. Zaobserwowałem uchylone drzwi. Zaglądając tam niepewnie, zobaczyłem jak niewinnie chłopak śpi na szafce. Widząc to, zaśmiałem się cicho i  biorąc go na ręce, zaniosłem do jego pokoju. Położyłem na łóżku przykrywając kołdrą. Popatrzałem na tą urocza osóbkę i  pogłaskałem go delikatnie po głowie, po czym gasząc światło, wyszedłem. Gdzie są jego
klucze od domu. Szukałem ich ale nigdzie ich znaleźć nie moglem. No cóż nie zostawię domu otwartego. Byłem zmuszony zostać. Usiadłem na kanapie. Bylem tak zmęczony, ze widziałem coraz mniej. Oparłem głowę o podparcie i układając się, usnąłem.

*oczami Taemin'a*

Wstałem o dziwo w moim łóżku. Lekko zdezorientowany gdyż nie przypominam sobie, jak tu się znalazłem.Wstałem wyciągając się i ruszyłem do drzwi. Zeszedłem na dól wprost do kuchni po coś do picia, gdyż kac morderca nie miał serca. Nalałem sobie mleka, które podobno najlepiej na to działa i wypijając je do dna, zauważyłem kogoś na mojej kanapie w salonie. Odkładając pusta szklankę, podszedłem do tej osoby, którą okazał się być Kai. Chłopak słodko spał. Musiało mu być strasznie niewygodnie. Chwyciłem koc z szafy obok i przykryłem go. Wyglądał niewinnie. Nie wiem dlaczego, ale pocałowałem delikatnie jego ciepły policzek. Postanowiłem go nie budzić, wiec spokojnie podreptałem do swojego pokoju. Tam wziąłem orzeźwiający prysznic.
 Wchodząc już w czystych ubraniach do pomieszczenia, odczytałem sms, który był od mojego chłopaka. Pytał o której godzinie może wpaść. Już miałem odpisać ze dam mu później znać, bo nie chciałem by obaj z Jongin'em się zobaczyli. Niespodziewanie zabrzmiał dzwonek. Nie nie, tylko nie teraz. Błagałem by tylko to nie był ten ktoś o kim myśle. Zbiegłem na dol i podszedłem do drzwi, przez wizjer zobaczyłem ze przed nimi stoi Kris. No pięknie.... Nie wiedziałem co zrobić. Zauważyłem ze Kai akurat wstał. Nie miałem wyboru wiec otworzyłem mu. Ten od razu się na mnie rzucił i pocałował. Nie chciałem by tak wyszło, co musiał wtedy poczuć Kai. Oderwałem się od niego jak najszybciej, spoglądając na Jongin'a od którego bila zazdrość i ogromny smutek oraz przenikliwa złość. Dopiero teraz Kris dostrzegł chłopaka na kanapie. Wpuściłem go do środka, a on dopytywał wzrokiem wyjaśnień.
Pokazując na Kai przedstawiłem ich mówiąc '' Kris to jest Kai mój stary przyjaciel Kim Jongin". "Kai, a to jest Kris mój....chłopak" - ostatnie słowo dodałem ciszej. Ciemnowłosy wstał i mówiąc zmieszany ze musi już iść opuścił mój dom. Zakuło mnie coś w sercu. Poczułem pustkę gdy już go nie było. Kris machał mi ręka przed oczami bym się ockną.
Spędziłem z Krisem cały dzień, wgłębi czując ze czegoś mi brakuje. Gdy przechadzaliśmy się po parku, chłopak zobaczył, ze ponownie nie reaguje na jego wypowiedzi. Przystanął i zatrzymał mnie. Spojrzał niepewnie na mnie, dopytując co się dziś ze mną dzieje. Nie wiedziałem jak mu odpowiedzieć. Chłopak przybliżył się i musnął moje usta delikatnie, a ja nadal stałem nie ruszając się i nie reagując na jego zaczepki.
Chłopak zrobił się smutny. Pomyślał pewnie ze już go nie kocham.
 - To przez tego chłopaka? - Dopytał groźnie czekając na moja odpowiedz. Niestety ona nie nadeszła , bo ja nadal nie wiedziałem co się dziś ze mną dzieję. Stałem tak jak jakiś debil i się nie ruszałem, jak niektóre zwierzęta w czasie obrony. Zdenerwowany odbiegł ode mnie. Nawet wtedy gdy odchodził, nie byłem w stanie za nim biec. Intuicja zaprowadziła mnie do domu Jongin'a, daleko nie miałem, bo znajdował się koło mojego. Nie wiem dlaczego do niego szedłem. Przy jego drzwiach przypomniało mi się jak oszołomiony wyszedł z mojego domu. Pewnie zły jest na mnie.

*oczami Kai*

Siedziałem tak przy dość ciekawej książce. Tak ja i czytanie to z pewnością coś dziwnego. Musiałem jakoś odreagować to co się dziś zdarzyło u Taemin'a. I ten jego chłopak... nie chciałem o tym myśleć. Musiałem się czymś zająć. W pewnej chwili usłyszałem pukanie do drzwi. Nie spodziewałem się nikogo, wiec odkładając lekturę, podreptałem otworzyć. Taemin?! pomyślałem widząc go przez wizjer. Byłem zmieszany. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem jego zamyśloną twarz. Czy coś się stało? pomyślałem i wpuściłem go do środka.
Usiadł na kanapie i bawił się swoimi palcami. Spytałem czy chce coś do picia ale odpowiedziała mi cisza. Zdezorientowany usiadłem kolo niego pytając co się stało.

*oczami Taemin'a*

Nie wiem jak on to robi, ale chyba znów rozkochał mnie w sobie, nawet o tym nie wiedząc.  Popatrzałem na niego, nie odpowiadając na jego pytanie. Przybliżył się i mnie przytulił. Poczułem ogromne mrowienie na ciele, każdej często którą dotykał. Czy mam mu powiedzieć co czuje i co się ze mną dzieję gdy go widzę bądź on jest w pobliżu?,  czy dać sobie spokój i iść przepraszać Kris'a?. Zaryzykuje
  - Kai... - wypowiedziałem jego imię i spojrzałem w oczy. Widząc jego reakcje, pewnie chce wiedzieć więcej wiec kontynuowałem
 - przez ten cały dzień, nie było ani sekundy, w której bym o tobie nie myślał... - Kai był lekko zdezorientowany tak nagle takim wyznaniem, ale widziałem jak jego kąciki ust lekko podniosły się.
Włożyłem rękę do kieszeni wyciągając pierścionek, którego chciałem wyrzucić i nałożyłem na swój palec, po czym wróciłem do kontynuacji swojej wypowiedzi
 - Ja... ja chyba... nadal cie ko... - nie dokończyłem bo wargi Kai uniemożliwiły mi zdolność do mówienia. Pojedyncza łza w czasie pocałunku poleciała mi i spływała po policzku, gdzie potem została starta przez Jongin'a. Od dawna nie czułem się aż tak szczęśliwy. Już wiem w czym tkwił problem w czasie gdy spędzałem czas z Kris'em. Nie wiem czy nawet go kochałem.... Głupie stwierdzenie po tylu latach wiem. Ale jestem tylko człowiekiem. Może doszukiwałem się w nim Kai. Gdy zabrakło nam powietrza, oderwaliśmy się od siebie i zetknęliśmy czołami, nadal będąc w tej przyjemnej aurze namiętności. Spojrzeliśmy sobie w oczy, po czym wtuliliśmy w siebie. Byłem pewny teraz słów które kiedyś usłyszałem

"Stara miłość, nigdy nie rdzewieje"

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
Jak by ktoś się zastanawiał, to imię " Kris" nie przedstawia Kris'a z exo. Po prostu to imię mi się podoba :3


wtorek, 4 lutego 2014

" Taekai " "nie dam rady bez ciebie żyć !...."

* oczami Taemina*

Żyłem z moja rodzina w spokoju, dopóki nie pokłócili się z naszymi sąsiadami. Dla mnie była to sytuacja trudna, ponieważ rodzice zabronili mi się spotykać z ich synem. Uwielbiałem Kai'a był moim najlepszym przyjacielem. Od jakiegoś czasu, więcej niż przyjacielem. Spotykaliśmy się po kryjomu. Gdy rodzice to odkryli, robili wszystkie dziwne rzeczy tylko po to, byśmy nie spotkali się ponownie. Jego rodzice tez. Wstawili mi nawet kraty w oknie, bym nie myślał nawet o jakimś wyskakiwaniu z niego, co już parę razy się zdarzyło, iż mieszkam na parterze. Byłem jak w wiezieniu.
 Po szkole od razu przyjeżdżali po mnie. Dobrze ze chociaż zostawili mi komórkę. Gdy rodzice wychodzili z domu, zamykali każde drzwi na klucz, sprawdzali okna i uśmiechali się sztucznie, by poprawić mój już zepsuty humor. Zastanawiałem się czy prawnie to jest dopuszczalne. Dałem sobie z takimi rzeczami spokój. Co było dla mnie teraz ważne, to spotkanie z Jongin'em i żyć z nim jak najdłużej.
 Pewnego dnia ustaliliśmy, ze nie pójdziemy na jedna z ostatnich lekcji, potem wrócimy jak by nigdy nic. Umówiliśmy się w parku. Właśnie tam szedłem, widząc dobrze mi znana sylwetkę, przyspieszyłem by już po chwili mieć swój cały świat w Ramionach. Usiedliśmy na pobliskiej ławce trzymając się za ręce i ciesząc się sobą po tak długim czasie rozłąki. Rozmawialiśmy oraz cieszyliśmy się swoja bliskością, kiedy nagle..
  - Taemin, czy ja widzę tam twoich rodziców? - powiedział ciemnowłosy pokazując na coś za mną
  - Kai... a za tobą twoi?
Z oddali po obu stronach zbliżali się z wielka silą nasi rodzice. Byliśmy przerażeni. Nie zdążyliśmy uciec. Każdy z rodziców złapał swoje dziecko, powoli rozplatając nasze złączone dłonie
Padło mnóstwo przekleństw w nasza stronę. Po ostrej wymianie slow, ciągnęli nas ze sobą. Starałem się jeszcze uwolnić, ale na marne. Widziałem z daleka smutna minę Kai, a potem zniknęli za zakrętem.
W domu z jeszcze ostrzejsza karą, pobiegłem do pokoju w łzach. Zamknąłem drzwi na klucz i zsunąłem się po nich ukrywając twarz w dłoniach.
Po jakimś czasie gdy zamyślony, smutny z podkrążonymi oczami i zmęczony płaczem leżałem na łóżku, ktoś zapukał. Otwierając zauważyłem rodziców z jakaś dziewczyną. Spojrzałem niepewnie i spytałem
  - Kto to?....
  - Postanowiliśmy ze może dzięki Suri, jednak pokochasz dziewczyny - powiedział tata pokazując na dziewczynę
  - TY CHYBA ŻARTUJESZ, KAI TO MOJA JEDYNA MIŁOŚĆ !! - krzyknąłem i zamknąłem im drzwi przed twarzą, po czym poszedłem do toalety zamykając się tam.
Szukałem, szukałem, aż w końcu znalazłem. Żyletką przejechałem po skórze parę razy. Nie raz już to robiłem. Byłem załamany. Kończąc, rzuciłem przedmiot w kat i skulając nogi oparłem o nie czoło, lekko łkając. Usłyszałem jak by otwierające się drzwi. Spojrzałem lekko przechylając głowę i ujrzałem te dziewczynę. Nie zwróciłem na nią szczególnej uwagi. Powiedziałem krótkie " wyjdź" po czym nie chcąc podnosić głowy, czekałem na dźwięk zamykających się drzwi.
Jednak to nie nastąpiło. Podniosłem głowę ponownie i ujrzałem ją ze zmartwioną miną. Kucnęła koło mnie i patrzyła smutna.
  - Chyba kazałem ci stąd wyjść... - odburknąłem zmęczony
  - Chce cie przeprosić... za te sytuacje przed chwila...
  - Przecież to nie twoja wina, ze rodzice mnie nie akceptują .... - odpowiedziałem spoglądając na kafelki. Zobaczyła moje pocięte ręce
  - Ciąłeś się? to nie jest wyjdzie z trudnych sytuacji... - stwierdziła troskliwie na mnie patrząc
  - Nie mam już wyjścia..
  - Zawsze jest -  mam nadzieje ze w końcu będziesz szczęśliwy - odpowiedziała lekko dotykając mojego ramienia, po czym opuściła pomieszczenie w którym się znajdowałem.
Może nie była taka zła na jaką ją oceniałem. Ta krótka wizyta uświadomiła mi, że siedzę tu już spory kawał czasu. Wstałem i spojrzałem w lustro. Zobaczyłem zmarnowaną twarz. Moja głowa lekko opadła z wykończenia, wtedy uchwyciłem wzrokiem moje środki nasenne. Wziąłem je w dużej ilości do reki i usiadłem na łóżku. Nie chce już tak cierpieć. Napisałem do Jongin'a

" Nie mogę bez ciebie żyć. Te chwile rozłąki sprawiają w moim ciele ogromne rany. Wiedz ze cie kocham najbardziej na świecie. Nie dam rady tak dłużej żyć...bo jestem na skraju załamania. Nigdy nie przestane cie kochać.....żegnaj"

Po napisaniu, wziąłem wszystkie tabletki jakie miałem, popijając wodą z kranu. Oparłem się o umywalkę, po czym spojrzałem ponownie w lustro. Opuchnięte oczy i trupio blada twarz, nie świadczyły o czymś dobrym. Po chwili dostałem sms. Nagle poczułem gwałtowne osłabienie w nogach. Złapałem pośpiesznie komórkę, która upadla na podłogę jak ja. Oparłem się plecami o ścianę i chwyciłem już taki ciężki przedmiot będący moją komórka. Poczułem mocny ból w sercu, czułem jak moje powieki stają się coraz cięższe i powoli przestaje oddychać. Długo to nie trwało jak straciłem zdolności ruchowe, zasypiając na wieki.

"kocham cie mocniej! nie rób nic ! 
"Nie dam rady bez ciebie żyć ! nie zostawiaj mnie! "
"proszę....nie zostawiaj"

* parę dni później*

Pogrzeb Taemin'a i Kai. Tak, ciemno włosy słysząc, że jego chłopak odebrał sobie życie, powiesił się u siebie w pokoju. Dla każdego z rodziny ten wspólny pogrzeb był czymś w postaci nauczki oraz wspólnym cierpieniem. Pod koniec rodzice obydwojga chłopców spotkali się i podali sobie ręce na zgodę. Wreszcie po takim czasie pogodzili się. Tylko szkoda ze czyjaś śmierć, musiała się do tego przyczynić...


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Taka tam nocna wena... nie przepadam za smutnymi opowiadaniami ale jakoś mnie tak tchnęło ;___;

piątek, 31 stycznia 2014

" Jongtae " "...będziemy mieli w dwójkę występ"

*Oczami Taemina*

Bylem właśnie na zajęciach. Jako ostatni doskonaliłem swoje możliwości taneczne, gdy inni już dawno znajdowali się w domu. Po skończeniu poszedłem do szatni, gdzie czekał na mnie... Jonghyun?
Co on tutaj robi?.
  - Hej, co tu robisz? - Spytałem gdy chłopak uśmiechnął się i mi pomachał

  - Czekałem na ciebie - powiedział patrząc jak podchodzę do szafki
  - W jakimś celu czy z nudów? - ponownie zadałem pytanie szukając ubrań
  - bo wiesz, dowiedziałem się dziś ze będziemy mieli w dwójkę występ - Wyszczerzył się jeszcze bardziej, czekając na moja reakcje
  - o to świetnie! kiedy zaczynamy trening z układem tanecznym? - dopytałem kończąc się ubierać
  - To ma być na spontanie - Uśmiechnął się idąc w moja stronę i biorąc moja torbę by mi pomóc, dodając
  - tekstu nauczymy się w mgnieniu oka, zobaczysz - Otworzył mi drzwi, dając przejść pierwszemu.
Jonghyun postanowił ze mnie odwiezie, bylem mu za to bardzo wdzięczny. Po treningu nie miałem już siły i jedyne o czym marzyłem w tej chwili, to wziasc prysznic i odpocząć w SHINee House.
 W samochodzie dużo rozmawialiśmy o występie jaki nas za niedługo czeka. Niestety nie powiedział mi jaki układ taneczny tam zastosujemy. Bylem lekko zawiedziony ale zdałem się na jego intuicje, ze wszystko będzie dobrze nawet bez ustalonego układu. Pod domem wysiedliśmy i weszliśmy do mieszkania, gdzie reszta odpoczywała w salonie przed tv. Szybko poszedłem do pokoju i położyłem torbę, po czym biorąc czyste ubrania skierowałem się pod prysznic. Chwila relaksu pod ciepłą woda, była dla zmęczonego ciała ukojeniem. Po wyjściu zszedłem na dol w celu zjedzenia posiłku w postaci płatków. Usiadłem kolo reszty i zabrałem pilota przełączając im film.
Spowodowało to niezadowolenia reszty. Wystawiłem im język i przeskakiwałem z kanału na kanał szukając czegoś odpowiedniego. Po chwili któryś z nich próbował mi wyrwać pilota z reki. Nie pomyślał ze trzymam go zbyt mocno, wiec po chwili moje jedzenie wylądowało na sprawcy. Obróciłem się do osoby poszkodowanej, którą okazał się być Jong. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
  - Z czego się śmiejecie ?! to nie jest śmieszne, jestem cały biały i się kleje ! - Poirytował się chłopak
  - To wygląda jak sper.... - Key nie dokończył bo Minho lekko go szturchnął, przypominając mu by się opanował - Jonghyun spiorunował go wzrokiem i poszedł do góry, a ja za nim.
Zamierzał iść do łazienki. Dogoniłem go przed nią
  - Przepraszam za to mleko - starałem się być poważny i opanować śmiech
  - nic się nie stało, ale pamiętaj, moja zemsta będzie surowsza - puścił mi oczko wchodząc do łazienki.
Nie wiem czy się śmiać czy obawiać. Zszedłem na dol do reszty. Po jakimś czasie czując zmęczenie i lekki ból w nogach; poszedłem do góry. Tam przebierając się ułożyłem na łóżku i zamykając oczy zasnąłem.

~

Rano wstałem szybciej niż reszta. Zszedłem na dol i zrobiłem dla wszystkich jajecznice. Powoli zaczęli się już schodzić. Rozśmieszyło mnie to jak Key wyczul ze zrobiłem mu kakao. Zbiegł ze schodów tak szybko, ze na ostatnim schodku poślizgnął się na kafelkach. Każdy z nas jak i on sam wybuchnęliśmy śmiechem i pomogliśmy nieszczęśnikowi wstać, podając mu jego kubek z napojem. Gdy wszyscy zjedliśmy posiłek, poszliśmy się ubierać na zaplanowany wywiad. Po jakimś czasie byliśmy już w aucie. Na miejscu; już gotowi zaczęliśmy rozmowę z prowadzącym. Nagle zaczęli temat występu mojego i Jonga który ma się odbyć. Kobieta zadała nam pytanie, czy według nas ten występ będzie udany. Popatrzałem na chłopaka, a on na mnie. Odpowiedział w taki sposób ze zacząłem się trochę niepokoić, zastanawiając się, czy jego plan zemsty będzie w to wszystko włączony.

* 2 tygodnie później*

Cale te 2 tygodnie spędziłem na doskonaleniu tekstu. Ćwiczyliśmy to tak długo, aż w końcu wyszło perfect. Szczerze mówiąc, przywiązałem się do bruneta jeszcze bardziej niż przedtem. Teraz chyba coś się zmieniło pomiędzy nami. Nie wiem co się ze mną dzieje, ani czy możliwe jest to, ze się w nim zakochałem? Brakowało mi bliskości drugiej osoby z powodu braku czasu na randkowanie? Starałem wyrzucić z mojej głowy te niestosowne myśli. Jedyne czego obawiałem się w tej chwili bardziej, był nas występ.

* Dzień koncertu*

  - Gotowy? - spytał Jong gdy już mieliśmy wychodzić na scenę
 - TAK

Nim się obejrzałem już stałem na scenie czekając, aż Kim rozgrzeje publikę. Gdy skończył, podbiegł kolo mnie i śpiewał razem ze mną co jakiś czas. Każdy z nas poszedł na inny koniec sceny nie przestając śpiewać. Muzyka przez chwile grała sama. Każdy z nas wczuł się jak mógł, zapominając się trochę.
W tej chwili nie liczyli się inni, bylem tylko ja i on. Śpiewaliśmy na zmianę czując powiew sztucznego wiatru oraz sztuczny dym, który sprawiał ze nasz występ wyglądał jeszcze lepiej. Klęknęliśmy po obu stronach sceny. Moj jak i mojego towarzysza rozbrzmiewał na całej sali. Atmosfera jaka tam panowała była wspaniała. Nasze glosy powtórnie razem zabrzmiały delikatnie jak i zarazem ostro. Po chwili ucichliśmy i daliśmy muzyce ponownie samej zagrać. Obaj wstaliśmy i skierowaliśmy się na miejsce główne na scenie. Fani piszczeli bardzo głośno lecz ja ich prawie nie słyszałem, jedyne co było ważne to ta chwila z Jongiem. Podeszlem do niego i stanęliśmy oko w oko
 Teraz dopiero się zaczęło. Poczułem jego ciepły oddech. Teraz już wiedziałem ze nie zapomnę tego co się tu wydarzy. Gdy zaczął śpiewać, szarpnął moje włosy, a ja zbliżyłem swoja twarz do jego
Bylem już u kresu panowania nad sobą. Chciałem się na niego rzucić.

Byl tak pociągający bez tej koszulki, ze jak zaczęła się moja zwrotka postanowiłem przebadać jego umięśniony tors

 Gdy zbliżaliśmy się do końca przedstawienia, założył mi na ręce kajdanki, które były z drugiej strony zaciśnięte na jego

Na koniec podnieśliśmy swoje dłonie złączone "bransoletka". Moje serce bilo jak oszalałe. Słyszałem krzyki uradowanych fanów, prawie o nich zapomniałem. Oślepiały mnie aparaty, które robiły nam zdjęcia.

Gdy nasze ręce opadły swobodnie na dol. Pobiegliśmy za scenę, kończąc tym przedstawienie. " - Bylo super ..", nie zdążyłem nic więcej powiedzieć, gdyż Jong zasłonił mi usta ręką, przygniatając mnie do ściany. Patrzał się na moja twarz lustrując ja dokładniej i zabierając rękę z moich ust, ponownie je zasłonił ale teraz swoimi ustami. Gdy zabrakło nam powietrza odsunął się trochę ode mnie. Nie wiedziałem co powiedzieć, zatkało mnie, wtedy on się odezwał " - ta choreografia to był ten plan" ponownie mnie pocałował " - Kocham cie " wybełkotał. Odpowiedziałem mu w ten sam sposób mówiąc " - Ja ciebie tez".

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
I jest Jongtae :3 nie wiem czy udało mi się w jakiś dość ładny sposób opisać ten wspaniały występ. Nie zostanę pewnie poetka xD







niedziela, 26 stycznia 2014

''Taemin i Ty'' 2/2

Rozdział 2

* 2 lata później*

Rozmawiałam właśnie z Kai'em na skype i opowiadał co się dzieje u nich ciekawego. Chłopak dokładnie nie wiedział dlaczego zamierzałam się przenieść do Polski. Nie powiedziałam mu dokładnie nie chce już pamiętać tej sytuacji i Taemina. Najważniejsze ze mam jeszcze jego, kogoś z którym świetnie się dogaduje. Myślałam ze Lee świetnie się powodzi z ta lafirynda z która był w ten czas, gdy skończyliśmy znajomość
  - Kai, Tae jest z ta dziewczyna co 2 lata temu?
  - Nie, znalazł sobie gorszą... Gdy przychodzi z nią do mnie to boje się jej. Zaśmiałam się, a on dodał
  - Ma tyle tapety na sobie ze spokojnie mogłaby pokryć cale moje ściany. Ponownie zachichotałam. Pogadaliśmy jeszcze trochę, potem kończąc rozmowę poszłam spać.
Własnie dziś miałam przedyskutować z tata wyjazd do Korei do naszego starego domu. W tej chwili wszedł do pokoju i zakomunikował " mamy dziś samolot wiec szykuj się ". Skakałam z radości pakując wszytko do torby. Chciałam zrobić wszystkim niespodziankę, wiec nie poinformowałam ich o moim przyjeździe.
Ogarnięci pojechaliśmy na lotnisko, by po chwili usadawiając się na siedzeniach, czekać na koniec lotu. Szybko ten czas zleciał ja w ciągłych emocjach byłam lekko zdenerwowana. Byliśmy coraz bliżej, a ja czułam strach z drugiej strony zadowolenie. Każdy szczegół drogi znałam niemalże na pamieć, te wspomnienia ogarniały moja głowę, znacznie szybciej niż przypuszczałam. Zatrzymaliśmy się tuz przed naszym domem. Byłam wniebowzięta. Podeszłam i zapukałam widząc ze tata stoi kolo mnie. Otworzyła nam mama, widząc mnie i tatę rzuciła się na nas z ogromnym uśmiechem płacząc przy tym. Byłam szczęśliwa ze wreszcie ja zobaczyłam. Po ogromnym uścisku weszliśmy do domu. Wchodząc do mieszkania
uśmiechnęłam się dotykając kawałek ściany, widząc jedna dziurkę w niej ogarnęły mnie znów wspomnienia, bo akurat to była robota naszej trojki. Nabrałam powietrze do płuc po wypuszczeniu jego, postanowiłam ze pójdę do Kai'a.
Pod jego domem stałam nie wiedząc czy zapukać. Jak to będzie wszystko wyglądało. Zapukałam. Juz nie ma odwrotu. Czekałam zestresowana aż ktoś mi otworzy. Nagle moim oczom ukazał się Kai, który widząc mnie, rzucił się na mnie z taka siłą ze upadlam. Zaśmiałam się gdy już tak leżeliśmy na ziemi, a on cieszył się jak dziecko nie chcąc mnie puścić.
  - Boże jak ja się stęskniłem, czemu nie mówiłaś ze przyjedziesz ?! - wrzeszczał uradowany
  - chciałam zrobić tobie niespodziankę - wystawiłam mu język - podał mi rękę i zaprowadził do środka
"Co ty na to by dziś zrobić jakiś maraton filmowy" zasugerował Kai, gdy siedzieliśmy u niego na sofie i rozmawialiśmy. Zgodziłam się z wielka chęcią.
Gdy przyszłam do domu ogarnęłam się i weszłam na laptopa. Ten czas tak szybko mija. Nim nie spostrzegłam już miałam wychodzić.
Pospiesznie wzięłam jakieś chrupki i wyszłam informując rodziców. Weszłam do niego bez pukania. Zdejmując buty zobaczyłam kogoś w kuchni. " Pewnie to Kai " pomyślałam i spoglądnęłam na postać. Zamarłam. Byłam w takim szoku, ze chrupki które miałam w ręce upadły na podłogę. Po chwili do przed pokoju w którym stałam wszedł gospodarz, widząc mój wzrok chciał uciekać bym go nie uszkodziła za niespodziewanego gościa. Starałam się opanować emocje i nie patrzeć na Niego. Usiadłam w salonie i starałam się omijać pomieszczenia w których znajdował się Taemin. Gdy nadszedł czas filmów, Kai usiadł miedzy mnie, a Nim bojąc się ze mu oczy wydrapie. Nagle czarnowłosy odezwał się żartując " Nie jest aż tak źle, myślałem ze talerze będą latały jak się zobaczycie ". Spiorunowałam go wzrokiem mówiąc " - jeszcze nic straconego" spoglądnęłam na Lee który był lekko zmieszany i oglądał swoje palce czując się niezręcznie. Nie mogłam się skupić.
Czy Kai zrobił to specjalnie. Pomyślałam gdy film ukazywał prawie taka sama sytuacje jaka dotyczy nas. Tak jak by ktoś zrobił film o naszych przeżyciach. Nie wytrzymałam i przepraszając musiałam opuścić pokój w którym oni się znajdywali, by nie zobaczyli moich łez.
Weszłam do pokoju Kai'ego i położyłam się na łóżko próbując zatamować wspomnienia mieszczące się teraz w mojej głowie. Nagle ktoś zapukał. Nie spodziewałam się go tutaj.
Podszedł niepewnie do mnie. Podniosłam się do siadu zakrywając twarz rękoma. Usiadł obok i niepewnie obial mnie ręka.
 - Nie dotykaj mnie ! - wysyczałam w łzach patrząc na niego. Stal się smutniejszy dodając
  - Przepraszam... - W dupie mam jego przeprosiny sam tego chciał, nie musiał się tak zachowywać
  - Za późno na przeprosiny - odpowiedziałam zmazując ręka tusz spod oczu
  - Ale... ja cie kocham - Zesztywniałam, popatrzałam na jego twarz myśląc ze żartuje ale nie widziałam ani krzty śmiechu
  - Ale ja cie nie - bez emocji odpowiedziałam spoglądając na dol. Nagle zrobił to czego się nie spodziewałam
  - Sprawdźmy - chwycił moja głowę, obrócił do siebie i pocałował. Nie mogłam w to uwierzyć, to było coś pięknego. Jednak nie pozbyłam się uczuć do niego w całości. Oderwałam się do niego po jakimś czasie mówiąc
  - Zostaw mnie, masz inna....
  - To tylko jeden z pionków, wmawiałem sobie ze to jesteś ty - Wstał jak ja i przybliżył się do mnie.
Nie wiedziałam co zrobi. Patrzył wprost w moje oczy i czekał na jakakolwiek reakcje z mojej strony. Dobrze wiedział co lubię i jaka jestem, znal mnie na wylot wiec łatwo mógł mną manipulować. Cały czas patrzałam na dol unikając jego wzroku w pewnym momencie powiedział " spójrz na mnie" nie reagowałam. Poczułam jego rękę podnoszącą mój podbródek. Wtedy zobaczyłam oczy przepełnione żalem smutkiem i miłością które świeciły. Widziałam w nich tego Taemina którego kiedyś kochałam. Zaczął się
do mnie niebezpiecznie przybliżać, wiedziałam ze już mu się nie oprę. Poczułam jego usta takie miękkie delikatne. Chciał pokazać mi ze nie chce mnie zranić. Odwzajemniałam pocałunek czując się bezpieczna w jego objęciach. Chłopak uśmiechnął się przez pocałunek. Chce by ten czas
trwał wiecznie. Gdy się odkleiliśmy od siebie spojrzał w moje oczy mówiąc " przepraszam, nie zostawiaj mnie nigdy" odpowiedziałam pocałunkiem, który oznajmiał zgodę i więź łączącą nas na cale życie.

 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Ostatnia notka z serii Taemin i Ty ;3 . Mam nadzieje ze się podobało :3