- Wstawaj śpiochu! - miałem cie zawołać na śniadanie - wydarł się Minho, a ja się skrzywiłem
- mhmmm - dodałem przekręcając się na drugi bok.
Po chwili usłyszałem jak chłopak wychodzi i zamyka drzwi. W spokoju moglem poleżeć. Chciałem sprawdzić która godzina, wiec nie otwierając oczu, szukałem ręka komórki kolo i pod poduszką, gdzie powinna się znajdować. Niestety nie było jej tam, wiec bylem zmuszony otworzyć oczy, które lekko zapiekły przez światło. Usiadłem i lekko podenerwowany zacząłem szukać. Wyszedłem z łóżka i biorąc poduszkę i widząc ze koło niej nie ma na prawdę nic, rzuciłem na podłogę i to samo zrobiłem z kołdrą. Przekląłem w myślach i wyszedłem lekko wkurzony z pokoju. Na dole reszta powoli już kończyła jeść i widząc mnie takiego zdenerwowanego, mieli lekko zdziwione miny
- Co się stało? - spytał Onew
- Nie mogę nigdzie znaleźć komórki...
- Brałeś ja wczoraj do klubu? - dopytał Minho, a ja przytaknąłem
- Zaraz... TY, CO U MNIE W KIESZENI ROBI CZYJŚ NUMER!? - zdezorientowany i na kacu Jjong, wyciągnął malutką karteczkę, szukając czegoś w kurtce. Zaśmiałem się
- Wczoraj barman ci ją dał, u którego siedziałeś przez cały czas. - dodał Key jakby trochę wkurzony, kręcąc łyżeczką w herbacie. Ponownie się zaśmiałem dodając
- dziś pójdę tam i spróbuje spytać, czy gdzieś nie znaleźli komórki - cofnąłem się do swojego pokoju.
Wpierw poszedłem pod prysznic, obmyłem cale ciało z brudu i z zapachu wczorajszej imprezy. Wyszedłem już w czystych ubraniach, które sobie naszykowałem i zszedłem na dół. Zjadłem w pospiechu 2 kanapki i informując resztę ze wychodzę, opuściłem budynek.
Taxi zawiozła mnie pod samo wejście. Na szczęście to klub nocny i w dzień nic tam się nie dzieje po za przygotowaniami, wiec nie martwiąc się ludźmi, wszedłem szukając kogoś z kim mógłbym porozmawiać. Znalazłem się na przeciwko parkietu. Zobaczyłem ze na scenie są tancerze, którzy pod okiem głównego tancerza, trenują układ na kolejną noc. Podszedłem bliżej i zobaczyłem jakiegoś faceta oglądającego to wszystko. Niepewnie się zbliżyłem pytając, czy nie znalazł tu ktoś komórki. On patrzał na mnie i się roześmiał. Powiedział coś w stylu że takich rzeczy na imprezy się nie wnosi, a jak ktoś wniesie, to tylko na swoją własną odpowiedzialność. Podziękowałem lekko skrzywiony i obróciłem się by pójdź do wyjścia
- Ej, ja znalazłem wczoraj komórkę - powiedział ktoś głośniejszym tonem. Znam ten głos.
Obróciłem się, a kolo mnie stał ten chłopak z wczoraj, który nieziemsko się do mnie uśmiechnął. Zakomunikował tego faceta że zaraz wróci, na co on tylko kiwnął na zgodę. Chłopak biorąc moją rękę, zaprowadził do jakiejś bocznej szatni wgłębi klubu.
Wpierw mijaliśmy szatnie dla gości, potem weszliśmy do innego korytarza, gdzie chłopak przystanął i otworzył drzwi. Wpuścił mnie pierwszego i podszedł do szafki, którą otworzył i wyciągnął telefon.
- To ten? - spytał mnie, jak by wiedział już od dawna, ze on należy do mnie
- Tak - szczęśliwy podszedłem bliżej oczekując ze da mi ją, a ja wrócę od razu do domu. Niestety, chłopak cofną rękę z moja rzeczą, pokazując na swój policzek. Już wiedziałem co chce w zamian...
- Oddaj...- powiedziałem robiąc smutną minkę. Chłopak powtórnie pokazał na swój policzek, po czym uśmiechnął się. Przybliżyłem się do niego i dotknąłem swoimi ustami jego polika. Odsunąłem się i poprosiłem o swoja zgubę, która już po chwili wylądowała w mojej dłoni. Szczęśliwy podziękowałem i podchodziłem do drzwi w celu opuszczenia tego pomieszczenia, lecz gdy złapałem za klamkę drzwi były zamknięte.
Zacząłem szarpać klamką. Gdy dałem sobie spokój, przełknąłem ślinę i obróciłem się do chłopaka. On siedział wygodnie na krześle, przyglądając się z tajemniczym uśmiechem. Zacząłem się trochę bać
- możesz otworzyć?.. - spytałem
- Mogę - odpowiedział bawiąc się kluczykami
- a zrobisz to? - spytałem ponownie
- wyluzuj trochę - dodał pełen rozbawienia podchodząc do mnie, na co ja przestraszony cofnąłem się
- Nie musisz się mnie bać - stwierdził rozbawiony, widocznie moje zachowanie jeszcze bardziej go rozśmieszyło.
Cofnął się zajmując swoje stare miejsce i pokazał na fotel obok mówiąc
- Usiądź - posłusznie bezsilny podszedłem i usiadłem na miejscu po czym spytałem
- Co mam zrobić byś otworzył?
- Wystarczy ze ze mną pogadasz - odpowiedział rozkładając się na krześle ze swoim tajemniczo- seksownym uśmieszkiem, którym bardzo często mnie obdarowywał. A ja przystałem na jego propozycje, czekając aż zacznie
- A wiec zacznijmy, jestem Kai - wypowiedział wyciągając do mnie rękę, którą uścisnąłem - A ty? - ponaglił mnie
- Taemin - odpowiedziałem lekko się uśmiechając
Nasza rozmowa po tym "ciekawym" początku, znacznie się poprawiła. Dobrze nam się gadało, do czasu, gdy nie zadzwoniła mi komórka. Chłopak obserwował moją całą rozmowę. Gdy skończyłem, odezwałem się
- Musze już iść, czekają na mnie - wstałem
- Nic nie musisz, zawsze tak się ich słuchasz jak grzeczny piesek? - jesteś na ich każde zawołanie? - spytał z lekko drwiącym tonem
- Należę do zespołu, w którym ważny jest szacunek, słuchamy się na wzajem i ufamy - a teraz proszę
o klucze - wyjaśniłem i wyciągnąłem rękę. Chłopak westchnął uśmiechając się
- Jak tam chcesz, pewnie to nie ostatnie nasze spotkanie - puścił mi oczko i wstał, po czym ruszając się seksownie, podszedł do drzwi i otwierając je, pokazał ręką ze mogę wyjść. Gdy przechodziłem tuż koło niego, chłopak szepnął mi do ucha " do zobaczenia". Przyjemne ciarki przeszły przez moje ciało. Po chwili znajdując się na korytarzu, podreptałem do wyjścia.
Następnego dnia trenowałem z chłopakami nasz nowy układ. Po powtórnym ćwiczeniu postanowiliśmy zrobić sobie przerwę, wiec z wodą z reku chwyciłem komórkę. Zobaczywszy ze mam wiadomość, odczytałem ja.
" Mam nadzieje ze nie przeszkadzam panu grzecznemu ;), może się spotkamy? /Kai"
Skąd on ma mój numer..... a no tak, przecież mógł sobie spisać przez ten czas, gdy trzymał go w szafce
" Właśnie mam trening, wiec rzeczywiście trochę przeszkadzasz. Jak wrócę będzie późno i będę zmęczony, wiec nie za bardzo dziś."
Odłożyłem telefon po napisaniu wiadomości i wróciłem do ćwiczeń. Po godzinie opanowaliśmy w miarę kroki i wróciliśmy tak jak przypuszczałem zmęczeni do domu. Tam odczytałem wiadomość, która otrzymałem ponownie od Kai
" może jednak namowie cie na spotkanie? wyluzować po treningu? "
Nie za bardzo widziało mi się z nim spotykać, źle na mnie działał. Ale postanowiłem jednak się zgodzić
" gdzie i kiedy? "
Po chwili dostałem odpowiedz
" za godzinę w kawiarni kolo kwiaciarni"
Odpisałem "ok" po czym poszedłem pod prysznic i po przebraniu skierowałem się w wyznaczone miejsce. Gdy dojechałem zapłaciłem taxi, po czym weszłem do kawiarni. Ujrzałem siedzącego już tam Kai, który zauważając mnie szeroko się uśmiechnął. Usiadłem kolo niego i zamawiając po kawie, zaczęliśmy rozmowę. Na początku jak to w normalnej rozmowie zaczęliśmy od nieco pospolitych tematów. Widziałem ze coś chce powiedzieć ale nie wie kiedy uderzyć z ta wiadomością. Ponagliłem go
- Słuchaj, nie na darmo mnie tu ściągnąłeś tak? - chłopak chyba wiedział ze zmierzam do tematu którego chciał nawiązać, wiec spojrzał w dół z lekkim uśmiechem pewnie nie dowierzając, po czym spojrzał na mnie i powiedział
- Wiesz... zastanawiałem się, czy nie chciałbyś pracować ze mną w tym klubie - odpowiedział swoim seksownym głosem, dodając zniewalający wzrok
- Nie, ja nie mogę, to nie świat dla mnie - odpowiedziałem mając nadzieje, ze nie będzie drążył tego tematu
- masz ciało akurat na tą prace - powiedział patrząc wprost na mnie i przejeżdżając ręką po moim udzie
- Nie, nie mogę.... - powtórnie dodałem, zrzucając jego rękę ze mnie. Niestety chłopak nie chciał słyszeć słowa sprzeciwu. Miał coś w sobie, czemu nie umiałem się sprzeciwić
- Będę twoim trenerem, widziałem ze masz zdolności taneczne na moim poziomie, wiec szybko pójdzie - nie dawał za wygraną i ciągnął ten temat, nie zawracając sobie głowy moim poprzednim odmowom. Strasznie mu zależało i nie wiedziałem dlaczego
- Nie chce być striptizerem, Kai zrozum to.... - Coraz bardziej łapał mnie w swoje sidła i chciałem się już prawie zgodzić
- Rozumiem.. ale będę szczery, chce cie zobaczyć tańczącego w klatce, a najlepiej ze mną - powiedział wlepiając we mnie swój zniewalający wzrok. Ton jego głosu był tak seksownie brzmiący, że chciałem zamknąć oczy napawając się tym brzmieniem i każąc mu mówić do siebie ciągle w taki sposób. Nienawidzę go za ten ton, który zmiękcza mi serce, powodując bezwładność w jego towarzystwie
- No...nie jestem pewien....ahhh ok spróbuje, ale nie obiecuje ze to mi się spodoba i ze zostanę tam na dłużej - westchnąłem po chwili zorientując się ze na prawdę znów dałem mu się tak łatwo
Kai wziął mój podbródek w swe delikatne dłonie i kierując do siebie upewnił
- Będzie fajnie zobaczysz, dam ci znać jeszcze dziś, gdzie jutro zaczynamy trening - dodał uśmiechając się
Byłem tak zapatrzony w jego zjawiskową twarz, że chyba on to zauważył, na co ja lekko się zarumieniłem. Gdy wyszliśmy z kawiarni i kiedy nasze drogi miały się skrzyżować, on podszedł do mnie i pocałował w policzek, po czym powiedział "do zobaczenia jutro" i odszedł. Ja stałem i dotknąłem swojego rozgrzanego policzka który palił. Taki gest od niego spowodował u mnie niezmiernie duży uśmiech i ponowne grzanie policzków. Skierowałem się do domu w bardzo dobrym humorze.
Wchodząc do mieszkania, chłopcy właśnie grali na konsoli. Gdy mnie zobaczyli zaczęli do siebie szeptać, a najgłośniejszy skomentował
- Ulalaa, co się takiego stało ze nasz maknae w rumieńcach przychodzi? - zgryźliwie skomentował Key siedząc kolo Jonga, stopującego grę.
Nawet nie wiedziałem ze mam rumieńce. Co za wstyd, jak ja się teraz z tego wyplącze. Palnąłem byle co
- No bo... zimno na dworze... - Reszta słysząc moja odpowiedz wpadła w niekontrolowany śmiech, a ja szybko uciekłem zmieszany do swojego pokoju.
Zobaczyłem ze dostałem wiadomość. Kai wynajął tylko dla nas cały klub rano. Jak on to zrobił, wole
chyba nie wnikać...Nie chciałem schodzić do reszty po takim zdarzeniu. Postanowiłem posiedzieć w spokoju i poczytać książkę.
Gdy się zorientowałem było już późno, wiec odłożyłem lekturę i będąc już gotowym do snu, zasnąłem.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Dum dum dum dum..... kolejny rozdział. To ja zmykam bo jutro mam na 7 do szkoły ;_____;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz