Żyłem z moja rodzina w spokoju, dopóki nie pokłócili się z naszymi sąsiadami. Dla mnie była to sytuacja trudna, ponieważ rodzice zabronili mi się spotykać z ich synem. Uwielbiałem Kai'a był moim najlepszym przyjacielem. Od jakiegoś czasu, więcej niż przyjacielem. Spotykaliśmy się po kryjomu. Gdy rodzice to odkryli, robili wszystkie dziwne rzeczy tylko po to, byśmy nie spotkali się ponownie. Jego rodzice tez. Wstawili mi nawet kraty w oknie, bym nie myślał nawet o jakimś wyskakiwaniu z niego, co już parę razy się zdarzyło, iż mieszkam na parterze. Byłem jak w wiezieniu.
Po szkole od razu przyjeżdżali po mnie. Dobrze ze chociaż zostawili mi komórkę. Gdy rodzice wychodzili z domu, zamykali każde drzwi na klucz, sprawdzali okna i uśmiechali się sztucznie, by poprawić mój już zepsuty humor. Zastanawiałem się czy prawnie to jest dopuszczalne. Dałem sobie z takimi rzeczami spokój. Co było dla mnie teraz ważne, to spotkanie z Jongin'em i żyć z nim jak najdłużej.
Pewnego dnia ustaliliśmy, ze nie pójdziemy na jedna z ostatnich lekcji, potem wrócimy jak by nigdy nic. Umówiliśmy się w parku. Właśnie tam szedłem, widząc dobrze mi znana sylwetkę, przyspieszyłem by już po chwili mieć swój cały świat w Ramionach. Usiedliśmy na pobliskiej ławce trzymając się za ręce i ciesząc się sobą po tak długim czasie rozłąki. Rozmawialiśmy oraz cieszyliśmy się swoja bliskością, kiedy nagle..
- Taemin, czy ja widzę tam twoich rodziców? - powiedział ciemnowłosy pokazując na coś za mną
- Kai... a za tobą twoi?
Z oddali po obu stronach zbliżali się z wielka silą nasi rodzice. Byliśmy przerażeni. Nie zdążyliśmy uciec. Każdy z rodziców złapał swoje dziecko, powoli rozplatając nasze złączone dłonie
Padło mnóstwo przekleństw w nasza stronę. Po ostrej wymianie slow, ciągnęli nas ze sobą. Starałem się jeszcze uwolnić, ale na marne. Widziałem z daleka smutna minę Kai, a potem zniknęli za zakrętem.
W domu z jeszcze ostrzejsza karą, pobiegłem do pokoju w łzach. Zamknąłem drzwi na klucz i zsunąłem się po nich ukrywając twarz w dłoniach.
Po jakimś czasie gdy zamyślony, smutny z podkrążonymi oczami i zmęczony płaczem leżałem na łóżku, ktoś zapukał. Otwierając zauważyłem rodziców z jakaś dziewczyną. Spojrzałem niepewnie i spytałem
- Kto to?....
- Postanowiliśmy ze może dzięki Suri, jednak pokochasz dziewczyny - powiedział tata pokazując na dziewczynę
- TY CHYBA ŻARTUJESZ, KAI TO MOJA JEDYNA MIŁOŚĆ !! - krzyknąłem i zamknąłem im drzwi przed twarzą, po czym poszedłem do toalety zamykając się tam.
Szukałem, szukałem, aż w końcu znalazłem. Żyletką przejechałem po skórze parę razy. Nie raz już to robiłem. Byłem załamany. Kończąc, rzuciłem przedmiot w kat i skulając nogi oparłem o nie czoło, lekko łkając. Usłyszałem jak by otwierające się drzwi. Spojrzałem lekko przechylając głowę i ujrzałem te dziewczynę. Nie zwróciłem na nią szczególnej uwagi. Powiedziałem krótkie " wyjdź" po czym nie chcąc podnosić głowy, czekałem na dźwięk zamykających się drzwi.
Jednak to nie nastąpiło. Podniosłem głowę ponownie i ujrzałem ją ze zmartwioną miną. Kucnęła koło mnie i patrzyła smutna.
- Chyba kazałem ci stąd wyjść... - odburknąłem zmęczony
- Chce cie przeprosić... za te sytuacje przed chwila...
- Przecież to nie twoja wina, ze rodzice mnie nie akceptują .... - odpowiedziałem spoglądając na kafelki. Zobaczyła moje pocięte ręce
- Ciąłeś się? to nie jest wyjdzie z trudnych sytuacji... - stwierdziła troskliwie na mnie patrząc
- Nie mam już wyjścia..
- Zawsze jest - mam nadzieje ze w końcu będziesz szczęśliwy - odpowiedziała lekko dotykając mojego ramienia, po czym opuściła pomieszczenie w którym się znajdowałem.
Może nie była taka zła na jaką ją oceniałem. Ta krótka wizyta uświadomiła mi, że siedzę tu już spory kawał czasu. Wstałem i spojrzałem w lustro. Zobaczyłem zmarnowaną twarz. Moja głowa lekko opadła z wykończenia, wtedy uchwyciłem wzrokiem moje środki nasenne. Wziąłem je w dużej ilości do reki i usiadłem na łóżku. Nie chce już tak cierpieć. Napisałem do Jongin'a
" Nie mogę bez ciebie żyć. Te chwile rozłąki sprawiają w moim ciele ogromne rany. Wiedz ze cie kocham najbardziej na świecie. Nie dam rady tak dłużej żyć...bo jestem na skraju załamania. Nigdy nie przestane cie kochać.....żegnaj"
Po napisaniu, wziąłem wszystkie tabletki jakie miałem, popijając wodą z kranu. Oparłem się o umywalkę, po czym spojrzałem ponownie w lustro. Opuchnięte oczy i trupio blada twarz, nie świadczyły o czymś dobrym. Po chwili dostałem sms. Nagle poczułem gwałtowne osłabienie w nogach. Złapałem pośpiesznie komórkę, która upadla na podłogę jak ja. Oparłem się plecami o ścianę i chwyciłem już taki ciężki przedmiot będący moją komórka. Poczułem mocny ból w sercu, czułem jak moje powieki stają się coraz cięższe i powoli przestaje oddychać. Długo to nie trwało jak straciłem zdolności ruchowe, zasypiając na wieki.
"kocham cie mocniej! nie rób nic !
"Nie dam rady bez ciebie żyć ! nie zostawiaj mnie! "
"proszę....nie zostawiaj"
* parę dni później*
Pogrzeb Taemin'a i Kai. Tak, ciemno włosy słysząc, że jego chłopak odebrał sobie życie, powiesił się u siebie w pokoju. Dla każdego z rodziny ten wspólny pogrzeb był czymś w postaci nauczki oraz wspólnym cierpieniem. Pod koniec rodzice obydwojga chłopców spotkali się i podali sobie ręce na zgodę. Wreszcie po takim czasie pogodzili się. Tylko szkoda ze czyjaś śmierć, musiała się do tego przyczynić...
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Taka tam nocna wena... nie przepadam za smutnymi opowiadaniami ale jakoś mnie tak tchnęło ;___;

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz