Minho który robił śniadanie dla reszty, był lekko zdziwiony, że tak prędko wstałem, ponieważ byłem strasznym śpiochem i ledwo co mnie się budzi, dlatego zawsze wstawałem jako ostatni. Spytał gdzie idę tak wcześnie, odpowiedziałem tylko ze umówiłem się ze znajomym.
Nie zadawał mi zbędnych pytań, za co bylem mu wdzięczny, gdyż nie miałem czasu na pogaduchy. Zrobiłem sobie kanapki i zjadając je z prędkością światła, pobiegłem do korytarza. Założyłem buty i kurtkę, po czym wyszedłem z domu.
Gdy wchodziłem do klubu, Kai już się rozgrzewał
- Sorki za spóźnienie, zegarek zapomniałem nastawić - tłumaczyłem się.
On tylko przytaknął i pokazał szatnie bym mógł się przebrać. Gdy byłem już w pomieszczeniu do którego mnie skierowano, pomyślałem jakim sposobem dałem się na to namówić. Potem przypominając sobie jego wspaniale oczy... wszystko jasne. Wyszedłem z pomieszczenia kierując się do chłopaka.
Wszedłem na scenę gdzie obserwowałem jego technikę taneczną. Jego kocie ruchy były niesamowite. Wpatrywałem się w niego czując, że robi mi się gorąco. Gdy skończył obrócił się do mnie i widząc moje czerwone poliki z uśmiechem powiedział " nie rób się taki czerwoniutki, to dopiero początek". Bylem zażenowany tym, że nie umiem opanować zmiany koloru moich niesfornych polików.
Na początek była rozgrzewka. Po tym zaczęły się kroki, które musiałem powtarzać i ćwiczyliśmy je tak długo, aż mi w końcu się udawały. Po jakimś czasie zapamiętując każdy z kroków, Kai zaproponował bym go uwiódł tak jak mnie uczył. Włączył jakąś muzykę i stanął w bez ruchu czekając aż zacznę. Byłem strasznie skrepowany i niepewny. Poruszałem się delikatnie, tworząc w głowie kolejne kroki jakie zaraz wykonam.
Po skończeniu pokazu stwierdził, ze mu się podobało ale za dużo myślę, nie wczuwając się w klimat. Teraz ja miałem stać nieruchomo, a Kai miał pokazać na co go stać. Tego bałem się najbardziej. Zaczął zbliżać się do mnie, nieziemsko się przy tym uśmiechając. Starałem się opanować i nie ruszać. Złapał moją szyje w swoje delikatne ręce i przeszedł obok mnie, ciągle ją trzymając. Gdy zatrzymał się na przeciwko mnie, chwycił skrawek mojej bluzki i przygryzł seksownie swoja wargę. Obrócił się tyłem do mnie gdy był już blisko mnie i biorąc ręce do góry zjechał na dół ocierając się o moje wybrzuszenie w spodniach. Odwrócił się do mnie i wpatrując się z moje oczy, przejechał opuszkami palców o moją dolną wargę. Moje serce biło w oszalałym tępię. Chciałbym być tymi szczebelkami o które ociera się jego ciało w czasie występów. Było mi aż za gorąco. Jeśli on takim sposobem prosi kogoś o coś, to ja się nie dziwie ze szybko ulegają.
Po tym incydencie z wargą, pogłaskał mnie po głowię normalnie, przybierając już normalna pozę i uśmiechnął się dodając " nauczysz się tak zniewalająco ruszać, nie martw się" po czym puścił mi oczko i odszedł mówiąc ze koniec na dzisiaj. Gdy zniknął w korytarzu uklęknąłem, by opanować emocje które we mnie buzowały. Pot leciał mi po twarzy, czułem się jak bym siedział w saunie dość spory kawał czasu. Chciałem jak najszybciej wskoczyć pod zimny prysznic. Wstałem i ruszyłem do pomieszczenia, które niestety było tez jego szatnią.
Od razu po wejściu zamarłem. Właśnie stał bez koszulki i widząc mnie skamieniałego, uśmiechnął się dodając " wchodź, nie krepuj się".
Starałem się ignorować jego sylwetkę, która ciągle przyciągała mój wzrok. Pewnie byłem już dawno czerwony na twarzy...
Gdy przebierałem koszulkę widziałem kątem oka, że się patrzy na mnie i uśmiecha po czym wrócił do dalszego pakowania. Zakłopotany i mega czerwony założyłem czyste ubranie i kończyłem wiązać buty.
Ubrany skierowałem się ku drzwi słysząc " nie pożegnasz się?". Przystanąłem i niepewnie się obróciłem. Kai siedział i zakładał buty wpatrując się we mnie. Podszedłem i cmoknąłem jego policzek na co on dodał " od razu lepiej " i obdarował mnie ponownie zniewalającym uśmiechem.
Po tym szybko wyszedłem z pomieszczenia. On działał na mnie jak narkotyk, coś w stylu dopalacza. Postanowiłem się przejść do domu na pieszo, gdyż poczułem nagły przypływ energii.
Wbiegłem do domu zobaczyłem tylko Key i Jonghyun'a ponownie grających na tej elektronicznej rzeczy. Tak szybko zniknąłem z ich pola widzenia, ze nawet nie uchwycili mojej wbiegającej do domu sylwetki. Mógłbym sie pewnie tylko ponownie upokorzyć ponowną zmiana koloru na twarzy. Wchodząc do pokoju od razu podreptałem pod prysznic. Zimna woda, tego mi było trzeba. Wyszedłem z łazienki już w ubraniach, wycierając mokra głowę. Rzuciłem się na łóżko. Leżałem tak chwile czując zapach perfum Kai. Wziąłem głęboki wdech, po czym biorąc komórkę zobaczyłem ze Jongin napisał, iż jutro o tej samej porze znów się spotykamy. Uśmiechnąłem się do siebie i ponownie położyłem. Im dalej niego, tym jestem bardziej zmęczony. Pomyślałem po czym zaśmiałem się z mojego głupiego stwierdzenia.
Leżałem tak w bezruchu, dopóki drzwi do pokoju nie otworzyły się i wszedł do nich Onew mówiąc, że jutro mamy wywiad. Akurat nieszczęście polegało na tym, ze mój trening nakładał się na zapowiedziany termin. Byłem lekko zdenerwowany. Musiałem poinformować mojego OSOBISTEGO
TRENERA ze mnie nie będzie. Długo nie musiałem czekać na odpowiedz, gdyż w mgnieniu oka wiadomość już się pojawiła w skrzynce odbiorczej. Wyjaśniłem mu jaka jest sprawa i że czasem nie mam życia prywatnego mając zespól. Na szczęście zrozumiał to.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz