* rano*
Otworzył zaspane oczy, gdy poczuł słonce muskające jego krucha twarz. Przeciągnął się ociężale i wstał odsuwając kołdrę na bok. Kolo łózka mial stolik na którym trzymał zazwyczaj komórkę. Tym razem chciał sprawdzić która godzina, a jego oczom ukazała się karteczka z różą. Z lekkim niedowierzaniem wziął kwiat do reki i powąchał ja, co sprawiło, ze poczuł jej piękna won, która już pewnie unosiła się w całym pomieszczeniu. Przeczytał liścik " Milego dnia kochany ". Mial przypuszczenia co do tej niespodzianki. Chciał myśleć, ze to jest od jego nowego towarzysza, który w te noc w końcu się mu pokazał w całej okazałości. Zadowolony wstał idąc do łazienki.
Otworzył zaspane oczy, gdy poczuł słonce muskające jego krucha twarz. Przeciągnął się ociężale i wstał odsuwając kołdrę na bok. Kolo łózka mial stolik na którym trzymał zazwyczaj komórkę. Tym razem chciał sprawdzić która godzina, a jego oczom ukazała się karteczka z różą. Z lekkim niedowierzaniem wziął kwiat do reki i powąchał ja, co sprawiło, ze poczuł jej piękna won, która już pewnie unosiła się w całym pomieszczeniu. Przeczytał liścik " Milego dnia kochany ". Mial przypuszczenia co do tej niespodzianki. Chciał myśleć, ze to jest od jego nowego towarzysza, który w te noc w końcu się mu pokazał w całej okazałości. Zadowolony wstał idąc do łazienki.
Wrócił już cały ubrany i świeży, po czym uświadamiając sobie ze nic nie jadł, wyszedł i poszedł do jadali. Byla tam gosposia, która uszykowała dania dla niego, które w mgnieniu oka szybko skonsumował i dziękując, powędrował do pokoju.
W środku, siadając na łóżku, starał się pomyśleć, jak może się co nieco dowiedzieć o jego koledze. Bawił się komórka i rzucał nią do góry, co chwila łapiąc, za którymś tam razem spudłował. Wtedy bezwładnie upadla mu na ziemie i przez przypadek wleciała głębiej, co spowodowało narastające niezadowolenie chłopaka. Powolnie i ślamazarnie schylił się i ręką szukał swojej własności. Nagle poczuł coś wiekszego.
Odsunął rękę ale potem ponownie wsunął ale obie. Wyciągnął karton. Nie spodziewał się tego. Byl ciekawy co tam może się znajdować. Położył rzecz na łóżku, po czym utworzył wieko, a jego oczom ukazały się zdjęcia. Usiadł i zaczął przeglądać. Jedno zdjęcie go zaciekawiło. Przedstawiało szczęśliwą rodzinę, no może nie do końca wszyscy byli uśmiechnięci. Uchwycił chłopca, który był bardzo podobny do zjawy z przed nocy. Obrócił fotografie na której widniał wpis
" Ja Taemin z moja kochana mama ". Przyglądał się dokładnie spoglądając jeszcze na starszego mężczyznę. Bylo coś w nim takiego nieprzyjaznego.
Postanowił po chwili odłożyć to wszystko i znaleźć swoja komórkę. Szukał dalej, by po jakimś znaleźć.
Siedział w salonie czytając swoja ulubiona książkę. Dookoła nie było nikogo, wiec w spokoju mógł chodź na chwile zapomnieć o problemach. Nie mógł się skupić, ciągle myślał o zjawiskowo ślicznym przybyszu tamtej nocy i jego chłodnym i delikatny dotyku. Mimowolnie dotknął swojej dłoni odrywając się tym od lektory. Uchwycił lekki dźwięk poruszanych łańcuchów, które swobodnie zwisały z ogromnego i starego kominka. Odłożył książkę i podszedł.
Przed twarzą przez chwile dyndały mu lekko zardzewiałe łańcuchy, przez które nie widział nic wewnątrz. Odsunął je trochę ręka i zobaczył tak na prawdę nic ciekawego jak na pierwszy rzut oka. Wszedł głębiej. Słyszał dźwięk za każdym jego ruchem. Zobaczył właz pod nogami, który go zaciekawił. Postanowił otworzyć. Strasznie ciężkie było to otwarcie, za bardzo na jego siły.
Wyszedł zrezygnowany myśląc co może zrobić. Akurat wszedł do pomieszczenia lokai "czy on mi czyta w myślach?". Pomyślał chłopak. Podbiegł do niego i poprosił o pomoc. Po chwili właz został otworzony, a przed ich twarzami, ukazała się masa popiołu, nic więcej. Głupio wierzył, ze coś ciekawszego znajdę.
* noc *
" Ja Taemin z moja kochana mama ". Przyglądał się dokładnie spoglądając jeszcze na starszego mężczyznę. Bylo coś w nim takiego nieprzyjaznego.
Postanowił po chwili odłożyć to wszystko i znaleźć swoja komórkę. Szukał dalej, by po jakimś znaleźć.
Siedział w salonie czytając swoja ulubiona książkę. Dookoła nie było nikogo, wiec w spokoju mógł chodź na chwile zapomnieć o problemach. Nie mógł się skupić, ciągle myślał o zjawiskowo ślicznym przybyszu tamtej nocy i jego chłodnym i delikatny dotyku. Mimowolnie dotknął swojej dłoni odrywając się tym od lektory. Uchwycił lekki dźwięk poruszanych łańcuchów, które swobodnie zwisały z ogromnego i starego kominka. Odłożył książkę i podszedł.
Przed twarzą przez chwile dyndały mu lekko zardzewiałe łańcuchy, przez które nie widział nic wewnątrz. Odsunął je trochę ręka i zobaczył tak na prawdę nic ciekawego jak na pierwszy rzut oka. Wszedł głębiej. Słyszał dźwięk za każdym jego ruchem. Zobaczył właz pod nogami, który go zaciekawił. Postanowił otworzyć. Strasznie ciężkie było to otwarcie, za bardzo na jego siły.
Wyszedł zrezygnowany myśląc co może zrobić. Akurat wszedł do pomieszczenia lokai "czy on mi czyta w myślach?". Pomyślał chłopak. Podbiegł do niego i poprosił o pomoc. Po chwili właz został otworzony, a przed ich twarzami, ukazała się masa popiołu, nic więcej. Głupio wierzył, ze coś ciekawszego znajdę.
* noc *
Spokojnie leżał myśląc, co ma o tym wszystkim myśleć. Poczuł nagle ponownie narastający chłód w pomieszczeniu. Okryl się szczelniej, nie przejmując się.
- Cześć.
Usłyszał i wyrwał się z głębokich zamyśleń. Zobaczył jak chłopak siedzi na jego łóżku. Mial dosyć zmieszana twarz.
- Hej. Odpowiedział na przywitanie dodając - Co taki smutny?.Wstal do siadu. - widziałem jak oglądałeś moje zdjęcia.
Powiedział smutniejszym tonem duch. - tak, przepraszam, może masz racje i nie powinienem... dodał pytając
- Jesteś Taemin?. Chłopak na dźwięk swojego imienia, uśmiechnął się kręcąc głową na znak prawdy. Ciemnoskóry odwzajemnił uśmiech.
Zjawa wdrapała się na jego łóżko i usiadła wgapiając swoje brązowe oczka w siedzącego chłopaka. Przez chwile panowała niezręczna cisza, którą przerwał Kai. - Co tak mi się przyglądasz? spytał z uśmiechem.
Usłyszał i wyrwał się z głębokich zamyśleń. Zobaczył jak chłopak siedzi na jego łóżku. Mial dosyć zmieszana twarz.
- Hej. Odpowiedział na przywitanie dodając - Co taki smutny?.Wstal do siadu. - widziałem jak oglądałeś moje zdjęcia.
Powiedział smutniejszym tonem duch. - tak, przepraszam, może masz racje i nie powinienem... dodał pytając
- Jesteś Taemin?. Chłopak na dźwięk swojego imienia, uśmiechnął się kręcąc głową na znak prawdy. Ciemnoskóry odwzajemnił uśmiech.
Zjawa wdrapała się na jego łóżko i usiadła wgapiając swoje brązowe oczka w siedzącego chłopaka. Przez chwile panowała niezręczna cisza, którą przerwał Kai. - Co tak mi się przyglądasz? spytał z uśmiechem.
- no wiesz... ładny jesteś - zjawa lekko się zmieszała wypowiadając ostatnie słowa. Kai zareagował tak samo, dodając swoim polikom czerwonych kolorów na znak zawstydzenia. - Dziękuje, odpowiedział.
* tydzień później w nocy *
- Taemin, gdzie jesteś? chłopak chodził o 1.00 w nocy potykając się co chwile o rzeczy, których nie widział, bo swobodnie leżały na dywanie
Nawoływał ducha. Zrezygnowany usiadł na łóżku i już myślał, ze dziś go nie zobaczy. Nagle zaobserwował coś białego w kacie, co przykuło jego uwagę.
Podszedł niepewnie i widząc przed sobą dobrze mu znana postać, uśmiechnął się. Widząc jego zapłakana twarz, natychmiastowo spoważniał podszedł do niego i kucnął dopytując się co się stało.
* tydzień później w nocy *
- Taemin, gdzie jesteś? chłopak chodził o 1.00 w nocy potykając się co chwile o rzeczy, których nie widział, bo swobodnie leżały na dywanie
Nawoływał ducha. Zrezygnowany usiadł na łóżku i już myślał, ze dziś go nie zobaczy. Nagle zaobserwował coś białego w kacie, co przykuło jego uwagę.
Podszedł niepewnie i widząc przed sobą dobrze mu znana postać, uśmiechnął się. Widząc jego zapłakana twarz, natychmiastowo spoważniał podszedł do niego i kucnął dopytując się co się stało.
- Pamiętasz jak znalazłeś moje zdjęcia? Chłopak przytaknął. - To mój tata nie był z tego zadowolony... odpowiedział zakrywając twarz w dłoniach miejac pod broda swoje kolana.
- Co on ci zrobił? zjawa milczała. - Powiedz! . Chłopak strasznie się przejął jego samopoczuciem.
- pomóż mi... - Powiedział duch rozglądając się dziwnie na boki, po czym krzyknął przerażony i zniknął. Jego pisk rozniósł się po pomieszczeniu. Ciemnoskóry wychodził z siebie, nie wiedząc co ma zrobić. Najwidoczniej jego ojciec nie był przyjazna osoba. Nagle przypomniał sobie, jak kiedyś rozmawiał z chłopakiem o tym, ze gdy ciało po śmierci nie jest pochowane, może nie dostać się do nieba, będąc wiecznie potępionym. Analizował każdą myśl, jaka wpadła mu do głowy. Moze dlatego potrzebuje pomocy.
Jest tu uwieziony! dopowiedział. Nadal miał przeczucia, ze jednak coś było w tym kominku tamtego dnia. Pobiegł do salonu po chwili mecząc się z pokrywa, ledwo co się nie poddając. Nagle usłyszał trzasł co było skutkiem tego, ze klapa uderzyła mocno o kafelki.
- Co on ci zrobił? zjawa milczała. - Powiedz! . Chłopak strasznie się przejął jego samopoczuciem.
- pomóż mi... - Powiedział duch rozglądając się dziwnie na boki, po czym krzyknął przerażony i zniknął. Jego pisk rozniósł się po pomieszczeniu. Ciemnoskóry wychodził z siebie, nie wiedząc co ma zrobić. Najwidoczniej jego ojciec nie był przyjazna osoba. Nagle przypomniał sobie, jak kiedyś rozmawiał z chłopakiem o tym, ze gdy ciało po śmierci nie jest pochowane, może nie dostać się do nieba, będąc wiecznie potępionym. Analizował każdą myśl, jaka wpadła mu do głowy. Moze dlatego potrzebuje pomocy.
Jest tu uwieziony! dopowiedział. Nadal miał przeczucia, ze jednak coś było w tym kominku tamtego dnia. Pobiegł do salonu po chwili mecząc się z pokrywa, ledwo co się nie poddając. Nagle usłyszał trzasł co było skutkiem tego, ze klapa uderzyła mocno o kafelki.
Mial nadzieje ze to nie obudziło nikogo.
Wziął kijek z zakończonym metalowym końcem, co był oparty tuz obok niego i pogrzebał w "morzu" popiołu z którego wydostawała się masa duszącego dymu. Chłopak nie odpuszczał. Po chwili grzebania natrafił na coś co zahaczyło o końcówkę pręta. Lekko przekrzywił przedmiot, by obrócić rzecz w która się nabiło.
Jego oczom ukazała się ludzka czaszka. Przestraszony odsunął się, "łapiąc za serce". Wokół niego panowała ciemność, wiec bez trudu zobaczył postać tuz obok niego. Byl to Taemin, którego mina nie znaczyła nic dobrego. Ciemnoskóry chciał mu się rzucić na szyje ale i tak by zaliczył szybko glebę. Zjawa przybliżyła się do chłopaka i spuściła wzrok mówiąc
- Moje kości znalazłeś. Chłopak był w szoku. Duch dokończył - znajdź księgę mojego ojca i złóż moje kości i pochowaj. Wskazał palcem na ścianę z książkami po czym zniknął. Chłopak prędko tam się udał. Wertował i rozwalał książki, gdzie się dało, nic to nie dawało. Bezradny oparł się myśląc, co może jeszcze zrobić. Szczęście w nieszczęściu znalazł ukryte przejście, ale nieświadomy upadł na plecy. Wstal trzymając się za głowę. Jego oczom okazała się grota, gdzie znajdowało się więcej książek. Powoli zszedł, by czasem stare schody nie wywinęły mu żart i się po prostu nie rozsypały. Podszedł do sterty lektor i przeglądał każdą z nich. Jedna spadła mu na podłogę, otwierając się na jakiejś podejrzanej stronie.
Chłopak wziął ja i oczyścił z kurzu, po czym przewrócił jedna z kartek. " CHYBA MAM!" powiedział sam do siebie.
Wbiegł z powrotem na gore. Po jakimś czasie kości widniały na zewnątrz. Wrzucił je do dziury, która wpierw wykopał i zasypywał. Jak skończył, otworzył książkę na wybranej przez Taemin'ie stronie i z jego pomocą starał się wypowiadać słowo po słowie.
Zjawa stała kolo niego i była lekko zdenerwowana tym, iż ojciec może się zjawić. Razem udawało im się doczytać prawie do końca. Nagle poczuł coś dziwnego. Taemin zaczął krzyczeć by chłopak uciekał.
Musiał dokończyć czytać. Książka zamknęła się z wielkim hukiem i upadla na ziemie, a chłopakom pojawiła się czarna postać, kolo niej ciemny dziwny "dym". Zabrał księgę w pospiechu i pobiegł jak najdalej, chcąc dokończyć słowa, będące kluczem do udanego czaru. Słyszał z oddali błagające krzyki Taemin'a, by dla swojego bezpieczeństwa mu ja oddal. Jego krzyki przeszły mu swobodnie przez jedno ucho wylatując drugim. Chłopak miał gdzieś swoje bezpieczeństwo.
Zaczął czytać miejac nadzieje, ze z daleka czar tak samo zadziała. Słyszał tylko jak Zla zjawa przyspiesza doganiając chłopca, który właśnie skończył słowem "... forever". Zły stwor przeleciał przez jego ciało, sprawiając natychmiastowe omdlenie, jak by TO COŚ, zabrało mu życie. Byl w tej chwili bezbronny. Opadł na trawę i odpłynął tracąc przytomność.
Obudził się i zobaczył, ze kolo niego jest aż za jasno. Poczuł smród szpitalnych środków czystości, które drażniły mu zatoki.
Złapał się za głowę na której miał bandaż. Niewyraźnie widział ale dokładnie wiedział gdzie się znajduje. Byl bezpieczny. Jego wzrok powoli się poprawiał. Wpierw zobaczył kogoś na sąsiednim łóżku. Najwidoczniej tego kogoś pochłonęła ciekawa lektora
Jego oczom ukazała się ludzka czaszka. Przestraszony odsunął się, "łapiąc za serce". Wokół niego panowała ciemność, wiec bez trudu zobaczył postać tuz obok niego. Byl to Taemin, którego mina nie znaczyła nic dobrego. Ciemnoskóry chciał mu się rzucić na szyje ale i tak by zaliczył szybko glebę. Zjawa przybliżyła się do chłopaka i spuściła wzrok mówiąc
- Moje kości znalazłeś. Chłopak był w szoku. Duch dokończył - znajdź księgę mojego ojca i złóż moje kości i pochowaj. Wskazał palcem na ścianę z książkami po czym zniknął. Chłopak prędko tam się udał. Wertował i rozwalał książki, gdzie się dało, nic to nie dawało. Bezradny oparł się myśląc, co może jeszcze zrobić. Szczęście w nieszczęściu znalazł ukryte przejście, ale nieświadomy upadł na plecy. Wstal trzymając się za głowę. Jego oczom okazała się grota, gdzie znajdowało się więcej książek. Powoli zszedł, by czasem stare schody nie wywinęły mu żart i się po prostu nie rozsypały. Podszedł do sterty lektor i przeglądał każdą z nich. Jedna spadła mu na podłogę, otwierając się na jakiejś podejrzanej stronie.
Chłopak wziął ja i oczyścił z kurzu, po czym przewrócił jedna z kartek. " CHYBA MAM!" powiedział sam do siebie.
Wbiegł z powrotem na gore. Po jakimś czasie kości widniały na zewnątrz. Wrzucił je do dziury, która wpierw wykopał i zasypywał. Jak skończył, otworzył książkę na wybranej przez Taemin'ie stronie i z jego pomocą starał się wypowiadać słowo po słowie.
Zjawa stała kolo niego i była lekko zdenerwowana tym, iż ojciec może się zjawić. Razem udawało im się doczytać prawie do końca. Nagle poczuł coś dziwnego. Taemin zaczął krzyczeć by chłopak uciekał.
Musiał dokończyć czytać. Książka zamknęła się z wielkim hukiem i upadla na ziemie, a chłopakom pojawiła się czarna postać, kolo niej ciemny dziwny "dym". Zabrał księgę w pospiechu i pobiegł jak najdalej, chcąc dokończyć słowa, będące kluczem do udanego czaru. Słyszał z oddali błagające krzyki Taemin'a, by dla swojego bezpieczeństwa mu ja oddal. Jego krzyki przeszły mu swobodnie przez jedno ucho wylatując drugim. Chłopak miał gdzieś swoje bezpieczeństwo.
Zaczął czytać miejac nadzieje, ze z daleka czar tak samo zadziała. Słyszał tylko jak Zla zjawa przyspiesza doganiając chłopca, który właśnie skończył słowem "... forever". Zły stwor przeleciał przez jego ciało, sprawiając natychmiastowe omdlenie, jak by TO COŚ, zabrało mu życie. Byl w tej chwili bezbronny. Opadł na trawę i odpłynął tracąc przytomność.
Obudził się i zobaczył, ze kolo niego jest aż za jasno. Poczuł smród szpitalnych środków czystości, które drażniły mu zatoki.
Złapał się za głowę na której miał bandaż. Niewyraźnie widział ale dokładnie wiedział gdzie się znajduje. Byl bezpieczny. Jego wzrok powoli się poprawiał. Wpierw zobaczył kogoś na sąsiednim łóżku. Najwidoczniej tego kogoś pochłonęła ciekawa lektora
- oo, cześć! już myślałem, ze się nigdy nie obudzisz - Uśmiechnął się i odłożył przedmiot, po czym podszedl do Kai'a.
Usiadł na jego łóżku i wpatrywał się w zagubionego Jongin'a
Usiadł na jego łóżku i wpatrywał się w zagubionego Jongin'a
- Cz-czesc, jak ja się tu znalazłem? spytał opierając się dłońmi o poduszkę, by się podnieść. Chłopak się tylko zaśmiał dodając
- Jestem Taemin. Uścisnęli sobie dłonie.
- A ja... Nie dokończył, bo chłopak mu przerwał - Tak wiem, Jongin kochanie.
Przez chwile chłopak słysząc ostatnie słowo, nie wierzył. Wyszczerzył oczy i przetarł je, po czym zobaczył pełną sylwetkę chłopaka.
Przez chwile chłopak słysząc ostatnie słowo, nie wierzył. Wyszczerzył oczy i przetarł je, po czym zobaczył pełną sylwetkę chłopaka.
- Taemin ?! - krzyknął uradowany przytulając się do niego. Drugi odwzajemnił miły gest mówiąc - Dziękuje. Kai już nic nie odpowiedział, tylko odsunął się od chłopaka, po czym wpatrywał się przez chwile w jego twarz i zbliżył się na taka odległość, by bez przeszkód go pocałować. Tamten pogłębił pocałunek uśmiechając się w czasie trwania przyjemności. Odsunął się na chwile - mam dla ciebie niespodziankę. Podszedł do drzwi i otworzył je na oścież. Nagle do pokoju wparowali państwo Kim. Widząc swojego syna całego i zdrowego, podbiegli i przytulili jak najmocniej umieli. Widać ze strasznie martwili się o niego. Chłopak od tej chwili wierzył, ze zaczyna nowy rozdział w życiu. Jego plan to spędzenie całego życia u boku jego największej miłości, która ma na imię Taemin.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
dnwjdfhejdfi :) Puściłam se smutna muzykę na koniec >.< haha nie mogę takich rzeczy robić, bo aż mi smutno się robiło gdzieniegdzie xD omo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz