piątek, 31 stycznia 2014

" Jongtae " "...będziemy mieli w dwójkę występ"

*Oczami Taemina*

Bylem właśnie na zajęciach. Jako ostatni doskonaliłem swoje możliwości taneczne, gdy inni już dawno znajdowali się w domu. Po skończeniu poszedłem do szatni, gdzie czekał na mnie... Jonghyun?
Co on tutaj robi?.
  - Hej, co tu robisz? - Spytałem gdy chłopak uśmiechnął się i mi pomachał

  - Czekałem na ciebie - powiedział patrząc jak podchodzę do szafki
  - W jakimś celu czy z nudów? - ponownie zadałem pytanie szukając ubrań
  - bo wiesz, dowiedziałem się dziś ze będziemy mieli w dwójkę występ - Wyszczerzył się jeszcze bardziej, czekając na moja reakcje
  - o to świetnie! kiedy zaczynamy trening z układem tanecznym? - dopytałem kończąc się ubierać
  - To ma być na spontanie - Uśmiechnął się idąc w moja stronę i biorąc moja torbę by mi pomóc, dodając
  - tekstu nauczymy się w mgnieniu oka, zobaczysz - Otworzył mi drzwi, dając przejść pierwszemu.
Jonghyun postanowił ze mnie odwiezie, bylem mu za to bardzo wdzięczny. Po treningu nie miałem już siły i jedyne o czym marzyłem w tej chwili, to wziasc prysznic i odpocząć w SHINee House.
 W samochodzie dużo rozmawialiśmy o występie jaki nas za niedługo czeka. Niestety nie powiedział mi jaki układ taneczny tam zastosujemy. Bylem lekko zawiedziony ale zdałem się na jego intuicje, ze wszystko będzie dobrze nawet bez ustalonego układu. Pod domem wysiedliśmy i weszliśmy do mieszkania, gdzie reszta odpoczywała w salonie przed tv. Szybko poszedłem do pokoju i położyłem torbę, po czym biorąc czyste ubrania skierowałem się pod prysznic. Chwila relaksu pod ciepłą woda, była dla zmęczonego ciała ukojeniem. Po wyjściu zszedłem na dol w celu zjedzenia posiłku w postaci płatków. Usiadłem kolo reszty i zabrałem pilota przełączając im film.
Spowodowało to niezadowolenia reszty. Wystawiłem im język i przeskakiwałem z kanału na kanał szukając czegoś odpowiedniego. Po chwili któryś z nich próbował mi wyrwać pilota z reki. Nie pomyślał ze trzymam go zbyt mocno, wiec po chwili moje jedzenie wylądowało na sprawcy. Obróciłem się do osoby poszkodowanej, którą okazał się być Jong. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać.
  - Z czego się śmiejecie ?! to nie jest śmieszne, jestem cały biały i się kleje ! - Poirytował się chłopak
  - To wygląda jak sper.... - Key nie dokończył bo Minho lekko go szturchnął, przypominając mu by się opanował - Jonghyun spiorunował go wzrokiem i poszedł do góry, a ja za nim.
Zamierzał iść do łazienki. Dogoniłem go przed nią
  - Przepraszam za to mleko - starałem się być poważny i opanować śmiech
  - nic się nie stało, ale pamiętaj, moja zemsta będzie surowsza - puścił mi oczko wchodząc do łazienki.
Nie wiem czy się śmiać czy obawiać. Zszedłem na dol do reszty. Po jakimś czasie czując zmęczenie i lekki ból w nogach; poszedłem do góry. Tam przebierając się ułożyłem na łóżku i zamykając oczy zasnąłem.

~

Rano wstałem szybciej niż reszta. Zszedłem na dol i zrobiłem dla wszystkich jajecznice. Powoli zaczęli się już schodzić. Rozśmieszyło mnie to jak Key wyczul ze zrobiłem mu kakao. Zbiegł ze schodów tak szybko, ze na ostatnim schodku poślizgnął się na kafelkach. Każdy z nas jak i on sam wybuchnęliśmy śmiechem i pomogliśmy nieszczęśnikowi wstać, podając mu jego kubek z napojem. Gdy wszyscy zjedliśmy posiłek, poszliśmy się ubierać na zaplanowany wywiad. Po jakimś czasie byliśmy już w aucie. Na miejscu; już gotowi zaczęliśmy rozmowę z prowadzącym. Nagle zaczęli temat występu mojego i Jonga który ma się odbyć. Kobieta zadała nam pytanie, czy według nas ten występ będzie udany. Popatrzałem na chłopaka, a on na mnie. Odpowiedział w taki sposób ze zacząłem się trochę niepokoić, zastanawiając się, czy jego plan zemsty będzie w to wszystko włączony.

* 2 tygodnie później*

Cale te 2 tygodnie spędziłem na doskonaleniu tekstu. Ćwiczyliśmy to tak długo, aż w końcu wyszło perfect. Szczerze mówiąc, przywiązałem się do bruneta jeszcze bardziej niż przedtem. Teraz chyba coś się zmieniło pomiędzy nami. Nie wiem co się ze mną dzieje, ani czy możliwe jest to, ze się w nim zakochałem? Brakowało mi bliskości drugiej osoby z powodu braku czasu na randkowanie? Starałem wyrzucić z mojej głowy te niestosowne myśli. Jedyne czego obawiałem się w tej chwili bardziej, był nas występ.

* Dzień koncertu*

  - Gotowy? - spytał Jong gdy już mieliśmy wychodzić na scenę
 - TAK

Nim się obejrzałem już stałem na scenie czekając, aż Kim rozgrzeje publikę. Gdy skończył, podbiegł kolo mnie i śpiewał razem ze mną co jakiś czas. Każdy z nas poszedł na inny koniec sceny nie przestając śpiewać. Muzyka przez chwile grała sama. Każdy z nas wczuł się jak mógł, zapominając się trochę.
W tej chwili nie liczyli się inni, bylem tylko ja i on. Śpiewaliśmy na zmianę czując powiew sztucznego wiatru oraz sztuczny dym, który sprawiał ze nasz występ wyglądał jeszcze lepiej. Klęknęliśmy po obu stronach sceny. Moj jak i mojego towarzysza rozbrzmiewał na całej sali. Atmosfera jaka tam panowała była wspaniała. Nasze glosy powtórnie razem zabrzmiały delikatnie jak i zarazem ostro. Po chwili ucichliśmy i daliśmy muzyce ponownie samej zagrać. Obaj wstaliśmy i skierowaliśmy się na miejsce główne na scenie. Fani piszczeli bardzo głośno lecz ja ich prawie nie słyszałem, jedyne co było ważne to ta chwila z Jongiem. Podeszlem do niego i stanęliśmy oko w oko
 Teraz dopiero się zaczęło. Poczułem jego ciepły oddech. Teraz już wiedziałem ze nie zapomnę tego co się tu wydarzy. Gdy zaczął śpiewać, szarpnął moje włosy, a ja zbliżyłem swoja twarz do jego
Bylem już u kresu panowania nad sobą. Chciałem się na niego rzucić.

Byl tak pociągający bez tej koszulki, ze jak zaczęła się moja zwrotka postanowiłem przebadać jego umięśniony tors

 Gdy zbliżaliśmy się do końca przedstawienia, założył mi na ręce kajdanki, które były z drugiej strony zaciśnięte na jego

Na koniec podnieśliśmy swoje dłonie złączone "bransoletka". Moje serce bilo jak oszalałe. Słyszałem krzyki uradowanych fanów, prawie o nich zapomniałem. Oślepiały mnie aparaty, które robiły nam zdjęcia.

Gdy nasze ręce opadły swobodnie na dol. Pobiegliśmy za scenę, kończąc tym przedstawienie. " - Bylo super ..", nie zdążyłem nic więcej powiedzieć, gdyż Jong zasłonił mi usta ręką, przygniatając mnie do ściany. Patrzał się na moja twarz lustrując ja dokładniej i zabierając rękę z moich ust, ponownie je zasłonił ale teraz swoimi ustami. Gdy zabrakło nam powietrza odsunął się trochę ode mnie. Nie wiedziałem co powiedzieć, zatkało mnie, wtedy on się odezwał " - ta choreografia to był ten plan" ponownie mnie pocałował " - Kocham cie " wybełkotał. Odpowiedziałem mu w ten sam sposób mówiąc " - Ja ciebie tez".

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
I jest Jongtae :3 nie wiem czy udało mi się w jakiś dość ładny sposób opisać ten wspaniały występ. Nie zostanę pewnie poetka xD







niedziela, 26 stycznia 2014

''Taemin i Ty'' 2/2

Rozdział 2

* 2 lata później*

Rozmawiałam właśnie z Kai'em na skype i opowiadał co się dzieje u nich ciekawego. Chłopak dokładnie nie wiedział dlaczego zamierzałam się przenieść do Polski. Nie powiedziałam mu dokładnie nie chce już pamiętać tej sytuacji i Taemina. Najważniejsze ze mam jeszcze jego, kogoś z którym świetnie się dogaduje. Myślałam ze Lee świetnie się powodzi z ta lafirynda z która był w ten czas, gdy skończyliśmy znajomość
  - Kai, Tae jest z ta dziewczyna co 2 lata temu?
  - Nie, znalazł sobie gorszą... Gdy przychodzi z nią do mnie to boje się jej. Zaśmiałam się, a on dodał
  - Ma tyle tapety na sobie ze spokojnie mogłaby pokryć cale moje ściany. Ponownie zachichotałam. Pogadaliśmy jeszcze trochę, potem kończąc rozmowę poszłam spać.
Własnie dziś miałam przedyskutować z tata wyjazd do Korei do naszego starego domu. W tej chwili wszedł do pokoju i zakomunikował " mamy dziś samolot wiec szykuj się ". Skakałam z radości pakując wszytko do torby. Chciałam zrobić wszystkim niespodziankę, wiec nie poinformowałam ich o moim przyjeździe.
Ogarnięci pojechaliśmy na lotnisko, by po chwili usadawiając się na siedzeniach, czekać na koniec lotu. Szybko ten czas zleciał ja w ciągłych emocjach byłam lekko zdenerwowana. Byliśmy coraz bliżej, a ja czułam strach z drugiej strony zadowolenie. Każdy szczegół drogi znałam niemalże na pamieć, te wspomnienia ogarniały moja głowę, znacznie szybciej niż przypuszczałam. Zatrzymaliśmy się tuz przed naszym domem. Byłam wniebowzięta. Podeszłam i zapukałam widząc ze tata stoi kolo mnie. Otworzyła nam mama, widząc mnie i tatę rzuciła się na nas z ogromnym uśmiechem płacząc przy tym. Byłam szczęśliwa ze wreszcie ja zobaczyłam. Po ogromnym uścisku weszliśmy do domu. Wchodząc do mieszkania
uśmiechnęłam się dotykając kawałek ściany, widząc jedna dziurkę w niej ogarnęły mnie znów wspomnienia, bo akurat to była robota naszej trojki. Nabrałam powietrze do płuc po wypuszczeniu jego, postanowiłam ze pójdę do Kai'a.
Pod jego domem stałam nie wiedząc czy zapukać. Jak to będzie wszystko wyglądało. Zapukałam. Juz nie ma odwrotu. Czekałam zestresowana aż ktoś mi otworzy. Nagle moim oczom ukazał się Kai, który widząc mnie, rzucił się na mnie z taka siłą ze upadlam. Zaśmiałam się gdy już tak leżeliśmy na ziemi, a on cieszył się jak dziecko nie chcąc mnie puścić.
  - Boże jak ja się stęskniłem, czemu nie mówiłaś ze przyjedziesz ?! - wrzeszczał uradowany
  - chciałam zrobić tobie niespodziankę - wystawiłam mu język - podał mi rękę i zaprowadził do środka
"Co ty na to by dziś zrobić jakiś maraton filmowy" zasugerował Kai, gdy siedzieliśmy u niego na sofie i rozmawialiśmy. Zgodziłam się z wielka chęcią.
Gdy przyszłam do domu ogarnęłam się i weszłam na laptopa. Ten czas tak szybko mija. Nim nie spostrzegłam już miałam wychodzić.
Pospiesznie wzięłam jakieś chrupki i wyszłam informując rodziców. Weszłam do niego bez pukania. Zdejmując buty zobaczyłam kogoś w kuchni. " Pewnie to Kai " pomyślałam i spoglądnęłam na postać. Zamarłam. Byłam w takim szoku, ze chrupki które miałam w ręce upadły na podłogę. Po chwili do przed pokoju w którym stałam wszedł gospodarz, widząc mój wzrok chciał uciekać bym go nie uszkodziła za niespodziewanego gościa. Starałam się opanować emocje i nie patrzeć na Niego. Usiadłam w salonie i starałam się omijać pomieszczenia w których znajdował się Taemin. Gdy nadszedł czas filmów, Kai usiadł miedzy mnie, a Nim bojąc się ze mu oczy wydrapie. Nagle czarnowłosy odezwał się żartując " Nie jest aż tak źle, myślałem ze talerze będą latały jak się zobaczycie ". Spiorunowałam go wzrokiem mówiąc " - jeszcze nic straconego" spoglądnęłam na Lee który był lekko zmieszany i oglądał swoje palce czując się niezręcznie. Nie mogłam się skupić.
Czy Kai zrobił to specjalnie. Pomyślałam gdy film ukazywał prawie taka sama sytuacje jaka dotyczy nas. Tak jak by ktoś zrobił film o naszych przeżyciach. Nie wytrzymałam i przepraszając musiałam opuścić pokój w którym oni się znajdywali, by nie zobaczyli moich łez.
Weszłam do pokoju Kai'ego i położyłam się na łóżko próbując zatamować wspomnienia mieszczące się teraz w mojej głowie. Nagle ktoś zapukał. Nie spodziewałam się go tutaj.
Podszedł niepewnie do mnie. Podniosłam się do siadu zakrywając twarz rękoma. Usiadł obok i niepewnie obial mnie ręka.
 - Nie dotykaj mnie ! - wysyczałam w łzach patrząc na niego. Stal się smutniejszy dodając
  - Przepraszam... - W dupie mam jego przeprosiny sam tego chciał, nie musiał się tak zachowywać
  - Za późno na przeprosiny - odpowiedziałam zmazując ręka tusz spod oczu
  - Ale... ja cie kocham - Zesztywniałam, popatrzałam na jego twarz myśląc ze żartuje ale nie widziałam ani krzty śmiechu
  - Ale ja cie nie - bez emocji odpowiedziałam spoglądając na dol. Nagle zrobił to czego się nie spodziewałam
  - Sprawdźmy - chwycił moja głowę, obrócił do siebie i pocałował. Nie mogłam w to uwierzyć, to było coś pięknego. Jednak nie pozbyłam się uczuć do niego w całości. Oderwałam się do niego po jakimś czasie mówiąc
  - Zostaw mnie, masz inna....
  - To tylko jeden z pionków, wmawiałem sobie ze to jesteś ty - Wstał jak ja i przybliżył się do mnie.
Nie wiedziałam co zrobi. Patrzył wprost w moje oczy i czekał na jakakolwiek reakcje z mojej strony. Dobrze wiedział co lubię i jaka jestem, znal mnie na wylot wiec łatwo mógł mną manipulować. Cały czas patrzałam na dol unikając jego wzroku w pewnym momencie powiedział " spójrz na mnie" nie reagowałam. Poczułam jego rękę podnoszącą mój podbródek. Wtedy zobaczyłam oczy przepełnione żalem smutkiem i miłością które świeciły. Widziałam w nich tego Taemina którego kiedyś kochałam. Zaczął się
do mnie niebezpiecznie przybliżać, wiedziałam ze już mu się nie oprę. Poczułam jego usta takie miękkie delikatne. Chciał pokazać mi ze nie chce mnie zranić. Odwzajemniałam pocałunek czując się bezpieczna w jego objęciach. Chłopak uśmiechnął się przez pocałunek. Chce by ten czas
trwał wiecznie. Gdy się odkleiliśmy od siebie spojrzał w moje oczy mówiąc " przepraszam, nie zostawiaj mnie nigdy" odpowiedziałam pocałunkiem, który oznajmiał zgodę i więź łączącą nas na cale życie.

 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Ostatnia notka z serii Taemin i Ty ;3 . Mam nadzieje ze się podobało :3

poniedziałek, 20 stycznia 2014

'' Taemin i Ty '' 1/2

Rozdział 1

Mieszkałam w małym miasteczku Seulu. Dzielnica spokojna, niedaleko znajdował się park w którym często chodziłam ze swoimi przyjaciółmi.
Dziś tez tam poszliśmy tyle ze zamiast jednego z dwójki był tylko jeden i niespodziewany gość w postaci dziewczyny.
Szliśmy śliczną uliczka. Niedaleko znajdowała się mała fontanna, która często omijałam z nimi. Teraz tego nie ma. Nie ma już nic. On nie wiedział ze ja darze go uczuciem, którego on nie odwzajemnia. Balam się mu powiedzieć, jak zareaguje, co z nasza przyjaźnią.
Ale w końcu to musiało się stać; własnie dziś; dłużej nie mogłam  patrzeć jak szczęśliwy jest z ta dziewczyna. Gdy usiedliśmy wreszcie w trójkę na ławce, nieopodal pięknej fontanny, postanowiłam ze poproszę go na chwile i wyjaśnię to co się we mnie tli przez spory już czas. Chłopak był lekko zdziwiony moim
zachowaniem i zniecierpliwiony czekał na wyjaśnienia. Zaprowadziłam go dość daleko od swojej '' przyjaciółki''. Usiedliśmy przy fontannie, a ja zmieszana zaczęłam mówić.

  - Taemin, ja już tak dalej nie mogę... nie mogę patrzeć jaki ty szczęśliwy jesteś z kimś innym - powiedziałam nie patrząc na niego, lustrując swoje buty
  - Co chcesz przez to powiedzieć? - spytał dość oschle jak na niego
  - Kocham cie... - odpowiedziałam lekko podnosząc głowę, czekając na jego reakcje
  - Ja się na to nie pisałem, chce z tb tylko przyjaźni nic więcej  - odburknął bez emocji jak bym była dla niego nikim
  - Ale ja już nawet nie widzę tej przyjaźni.. stałeś się inny, lachy na jakiekolwiek prepozycie z pieniędzmi, nie poznaje cie już wgl, to nie ten chłopak jakiego znałam - odpowiedziałam trochę ciszej akcentując ostatnie zdanie. Smutek ogarniał cale moje ciało
  - Nie obchodzi mnie to, jak ci się coś nie podoba to nie trzymam cie u siebie - stwierdził również bez jakichkolwiek uczuć. Przecież znałam go tyle lat, był dla mnie wszystkim. Jeśli życzy sobie by tak się skończyła nasza przyjaźń, nie mam wyboru
  - Jeśli tak postanowiłeś to najlepsze rozwiązanie byśmy zapomnieli o sobie, ty żyj w swoim świecie ja w swoim - Odpowiedziałam załamana, biorąc duży wdech. Wstałam łapiąc go za rękę
po czym  szlam dalej; ostatnie sekundy jego dotyku i nasze ręce się rozłączyły. Cicho wypowiedziałam krótkie '' Zegnaj '' i odeszłam szybszym krokiem, by nie zauważył ze w moich oczach zbierają się łzy.
Wracając do domu trzasnęłam drzwiami, po czym wchodząc do pokoju rzuciłam się na łóżko i przykryłam twarz poduszka, by domownicy nie słyszeli mojego płaczu. Gdy po jakimś czasie ogarnęłam się, wyszłam na korytarz. Szlam w stronę łazienki by poprawić makijaż. Napotkałam swoja mamę, która oznajmiła mnie ze tata wyjeżdża do Polski na jakis rok. Od razu bez namysłu w przypływie emocji chciałam się tam znalesc. Za dużo tu było wspomnień wiązanych z nim. Zaczęłam się pakować. Gdy ojciec pil kawę na dole czekając na mnie. Schodząc na dol z walizka pogrążona w smutku, tata nagle się odezwał
" Nie idziesz się pożegnać z Taemin'em i Kai?" Na jedno z tych dwóch imion znów stałam się smutniejsza i z trudem powstrzymywałam płacz. Postanowiłam chociaż poinformować Kai'ego o tym ze
wyjeżdżam i już mnie nie zobaczy; bo kto wie może zostanę już na zawsze w Polsce. Wyszłam z domu by podejść do domku na lewo w którym mieszkał Kai. Zapukałam by po chwili ujrzeć twarz ciemnowłosego,
który na mój widok się rozpromienił jak i zdezorientował. Od razu wtuliłam się w niego. Gdy po chwili się od niego odlepiłam, spojrzałam w jego twarzyczkę mówiąc ze muszę wyjechać na dość długo. Na szczęście jego natura nie słynęła z zadawania niepotrzebnych pytań. Chłopak był w szoku. Widziałam jak u niego robiły się szkliste oczy. Przytuliłam go jeszcze raz katem oka widząc Taemina po drugiej stronie mojego domu wchodzącego do swojego domu. Gdy mnie spostrzegł zdezorientowany zatrzymał się i podrapał po głowie. Nie wiedział co się dzieje. Widząc mojego tatę wypuściłam z objęć Kai'a i mówiąc mu " Do zobaczenia " patrzałam jak stoi osłupiały i smutny. " Papa, będę tęsknił, wracaj szybko" odpowiedział machając z łzami w oczach. Wzięłam swoje walizki które już na mnie czekały przed samochodem i pakując je do środka, patrzałam na zdezorientowanego Taemina i na smutnego Kai. Wiem ze to nie w porządku tak nagle ich zostawiać. Taemin sam do tego doprowadził. Samochód ruszył, a ja wkładając słuchawki, starałam się uspokoić. Może za wcześnie podjęłam decyzje, może nie powinnam od tak wyjeżdżać. Już i tak za późno, może i lepiej. Nie dawało mi to spokoju. Co chwila widziałam również sms od .. Taemina w których pytał gdzie jadę. Nie chciało mi się z nim dyskutować, niech zapomni o mnie. Były tez mile sms od Kai, który już tęsknił. Ah uwielbiam tego wspaniałego człowieka, który zawsze potrafi mi poprawić humor. Po jakimś czasie zamknęłam oczy usypiając.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
Jakos tak mnie na Taemina wzięło xd. Może większość z was myśli ze mój Bias to Tae, mylicie się XD. Jonghyun nim jest ^---^ heh Marthyun jak to nazwala mnie kumpela <3 XD

czwartek, 16 stycznia 2014

'' Taekai '' " bo jestem tu z tobą "

*oczami  Kai*

"Jak on mnie denerwuje" mówiłem patrząc jak na stołówce pochlania zachłannie jedzenie.
Jeszcze tylko 3 miesiące i koniec. Odpocznę od jego towarzystwa. Bylem załamany gdy dowiedziałem się, ze jestem z nim w grupie, jako najlepsi tancerze, musiałem spędzać z nim czas prawie codziennie. Straciłem ochotę na jedzenie, wiec odkładając tace, wyszedłem ze stołówki. Napotkałem naszego trenera który powiedział, ze zabiera nas na 
wycieczkę integracyjna z Taemin'em. Widocznie zauważył ze nie żywię do niego miłością. Zgodziłem się. Czas wyjazdu został zapisany na jutro; wiec kończąc lekcje poszedłem do domu. Gdy bylem już na miejscu, rzuciłem w kat torbę i widząc ze już dość późna godzina, wpierw poszedłem pod prysznic. Wyszedłem po około 30 minutach. 
Położyłem się już czysty i zamknąłem oczy, by po krótkim czasie wpaść w krainę snu.

~

 Budzik obudził mnie w porę, wiec podnosząc się z łóżka ziewnąłem, rozciągając się równoczesnie przy tym i ruszyłem do szafki po czyste ubrania. Potem kolejnym przystankiem była łazienka. Wyszedłem po około 15 minutach, kierując się na dol w celu zjedzenia czegoś. Po tych czynnościach widząc już pozna godzinę, wyszedłem z domu, udając się na wyznaczone mi miejsce. Tam już czekali na mnie trener i Taemin. Ciekawe co przygotował. Wsiedliśmy do autobusu i gdzieś jechaliśmy. Ja siedziałem jak najdalej od tego nieogarniętego człowieka i grałem na komórce, którą potem zabrał nam trener mówiąc, ze powinniśmy zacząć rozmowę, by jak najszybciej zawiązać koleżeńską przyjaźń. Popatrzałem na niego jak na idiotę. W dupie miałem co on mi mówił i obróciłem się do niego plecami patrząc przez szybę. Nagle pojazd się zatrzymał. Nie wiedząc o co chodzi, spojrzeliśmy w okno. Naszym oczom ukazała się śliczna sarenka, która tarasowała nam drogę. Mój "przyjaciel" bardzo się nią zaczął zachwycał. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy zniknął nam z pola widzenia, goniąc jak małe dziecko biedne stworzenie, krzycząc przy tym jaka to ona nie jest wspaniała i ze chce ją przytulić. Mimowolnie zacząłem się śmiać. " - Co za idiota" 
nie wyrabiałem ze śmiechu, póki trener nie kazał mi iść go szukać i przyprowadzić bezpiecznie do pojazdu. Niechętnie wstałem i poszedłem za nim. Obym się nie zgubił, bo ten dureń tego pożałuje, mówiłem nie zauważając ze z mojego pola widzenia nie widać już autobusu. Gdy go ujrzałem po jakimś czasie, myślałem ze go rozszarpie. Ten siedział na miękkim dywanie mchu, którego dookoła było masę i tykał bezczelnie jednego z grzybów. Czy on jest normalny? te pytania dotykały mnie zawsze, kiedy miałem z nim do czynienia. 

  - Po co biegłeś taki kawal?! by siedzieć i bawić się z grzybem?...powiedz chociaż czy dogoniłeś to, za czym tak podążałeś - byłem na niego bardzo zły
  - A co miałem robić, jak nie mogłem odnaleźć drogi do autobusu, i nie, nie doginiłem, za szybka skubana była.... - odpowiedział nadymając policzki i patrząc na mnie swoimi przeszywającymi brązowymi oczkami
  - Jak to nie znasz drogi?! przecież ona jest.. - obróciłem się w celu pokazania drogi, a moim oczom ukazała się czysta przestrzeń lasu
  - chodź poszukamy razem - westchnął i ruszył w jakiś kierunek, ciągnąc mnie za nadgarstek
 Martwiłem się, bo robiło się coraz ciemniej, jak na złość zaczęło kropić
  - Schowamy się tutaj -wskazał małą drewniana chatkę. Czułem się jak Jaś i Małgosia poszukujący drogi. Los chciał bym tu wylądował z Taemin'em, co ja takiego złego zrobiłem w życiu...Użalałem się nad sobą .
 Weszliśmy tam bardzo ostrożnie. Niestety nikogo tam nie było. Była tam tylko jakaś stara kanapa. Usiadłem na niej, wpierw otrzepując znaczną ilość kurzu na niej, a potem kuląc nogi i przysuwając swoje kolana do brody, myślałem co dalej. Kolo mnie po chwili usiadł Lee. Popatrzałem na niego i rozkazałem " - spisz na podłodze" on tylko lekko się zaśmiał i odpowiedział
 " - nie, z tobą". Czy ja się przesłyszałem? Odwróciłem wzrok niby ze nie słyszałem i myślałem dalej. Po chwili to samo zrobił brązowowłosy. Ponownie się do niego obróciłem. Wzrokiem patrzałem na jego kolana, w takiej samej pozycji co moje, a on tylko uśmiechnął się do mnie. Niech on się tak przestanie szczerzyc. Ja nic w tej sytuacji śmiesznego nie widzę.
   - Co tak uśmiechasz się ciągle? -  nie wytrzymałem i spytałem lekko lustrując jego twarz.
   - Bo jestem tu  "- odpowiedział.  Nie rozumiałem, wiec dopytałem
   - Nie wiem czy to wystarczający powód... - chłopak nie dal mi dokończyć
   - bo jestem tu z tobą - dodał uśmiechając się lekko do mnie i zmieszany spuścił wzrok na dół.
Czy ja dobrze słyszę? Mam nadzieje ze już dawno ogłuchłem, a to moje urojenia. Odwróciłem się bez słowa i myślałem dalej.
 Poczułem się senny. Przymknąłem troszkę oczka i napawałem się cisza i spokojem. Nagle usłyszałem ten głos, który strasznie mnie irytował jak i jego właściciel.
- Kai? - Spytał a ja biorąc duży wdech, zmęczony odpowiedziałem
- Czego?...
- Moge położyc się koło ciebie? - spojrzałem na niego jak na debila i zauważyłem jego oczka, które nawet i w ciemnościach były widoczne. Zrobiło mi sie troche jego żal? No przecież to tylko dziś, a dzis z tego co pamiętał był dzień dobroci dla zwierząt, wiec co mi tam. Na samą myśl o tym co wlaśnie przyszlo mi do głowy lekko się zaśmiałem, na co on zrobił zdziwiona minę i nadal czekał na moją odpowiedz. 
- Dziś wyjatkowo ci pozwole - odpowiedziałem, a po chwili poczułem kładącego się mi na ramieniu chłopaka.  Bezczelnie wciskał mi głowę, po chwili prawie ze na kolana by się usadowić. Co on kurwa wyprawia... Bylem zmuszony w końcu usiąść normalnie, wtedy Taemin wtulił się bardzo mocno w mój tors i spał. Byłem lekko zdziwiony i zdezorientowany. Ale to nie zmienia faktu, ze podobało mi się to. Starałem się zasnąć. Po jakimś czasie mi się to udało. Z pewnością powiercę się trochę, może mi będzie wygodniej.
 Obudziło mnie coś ciepłego na szyi, otworzyłem oczy i ujrzałem twarz chłopaka, który jeśli się nie mylę w ciemności, jeszcze spał. Spostrzegłem na jego twarz ponownie i stwierdziłem, ze jest zbyt blisko mojej. W tej samej chwili on tez otworzył oczy i spojrzał w moje, a ja jak zahipnotyzowany, nie wiedziałem co mam zrobić. Nie wiem co się ze mną działo. Nagle chłopak lekko się do mnie przysunął i musnął moje usta, a ja jak porażony prądem spadłem na podłogę.
 Od razu się podniosłem jak pobudzony energetykiem i patrzałem na niego. Chłopak wstał i podszedł bliżej mnie.
 Czy to sen ?! krzyczałem w myślach nie wiedząc co on zamierza. Odsuwałem się od niego dalej, dopóki nie poczułem przeszkody za plecami. Przysunął się do mnie i pogładził ręka mój policzek. Ja znieruchomiałem i czekałem na kolejny ruch chłopaka. W miejsce w które mnie dotykał, czułem przyjemne mrowienie. Czemu ja nie reaguje ?! pytałem samego siebie. Zaczął zbliżać swoja twarz do mojej, a ja czekałem na to co miało nadejść. W pewnym momencie mnie pocałował. To był dla mnie szok. Nienawidziłem tego chłopaka, a teraz co? Zaczął mnie pociągać?. Taemin najwidoczniej wiedział jak przyciągać do siebie ludzi. Pogłębiłem pocałunek czując motylki w brzuchu. To było magiczne. Zatraciłem się w nim i sam zacząłem ciągnąc go i ciągle całując na kanapę. Przy niej obrócił mnie i to on usiadł na mnie okrakiem. Patrzałem jak chłopak zdejmuje koszulkę, odsłaniając swoje piękne ciało. Nie mogłem napawać się jego widokiem. Nie wiem jak to się stało ale w pewnym momencie otrzeźwiałem pytając siebie " co ty robisz ?!" Oderwałem się od chłopaka i spychając go z siebie, wstałem nie wiedząc gdzie się podziać. Wybiegłem zatem z domku gdy deszcz padał i skierowałem sie w nieznany mi kierunek. byłem już cały przemoczony. Biegłem ile sil w nogach, jak by to miało mi w czymś pomóc
"co ja tak właściwie robię?!". Zatrzymałem się przy jednym z drzew i zsunąłem się po nim plecami, po czym ukryłem twarz w dłoniach. Czułem tylko krople spadające po moim ciele. Dookoła mnie ciemność. Nagle poczułem czyjąś rękę na moim ramieniu, wzdrygnąłem się i spojrzałem na owa osobę, którą okazał się być Taemin. Nic nie mówił. Kucnął na przeciwko mnie i starł mi łzę z policzka, a może to były krople deszczu. Po chwili mnie przytulił, a ja to odwzajemniłem ściskając go mocniej.
Nawet nie wie jak bardzo tego potrzebowałem. W tej chwili bylem zakłopotany jak nigdy w życiu ale już wiedziałem, ze coś do niego czuje. Odsunął się na chwile i przyssał do moich ust. Tym razem wiedziałem co robię. Po prostu zakochałem się w tej niesamowicie denerwującej osobie. Po chwili gdy zabrakło nam powietrza, odkleił się mówiąc mi prosto w oczy
 " - Kocham cie Kai" zaszkliły mi się oczy. Odpowiedziałem mu krótkie " - Ja ciebie też"
po czym u pieczętowałem to pocałunkiem. 

KONIEC

środa, 15 stycznia 2014

Uwaga !

Witam ! w skrócie, mam 17 lat i mam na imię Marta :3. Będę tu umieszczać swoje opowiadania. Możę nie będą profesjonalnie napisane, jakimś poetyckim językiem, bo to nie chodzi o to by was zanudzic xD haha. Jednakże mam nadzieje ze wam się spodobają :3
  • Taekai (głównie)
  • Sekai/Kaihun
  • Kaibaek
  • Jongtae (tylko jedno)
Miłego czytania :3 mam nadzieje ze polubicie moją wyobraźnie :P
Na początek gify, tak dla przypomnienia hehe

  
• Kai i Baekhyun
• Kai i Taemin

Sehun i Kai