Treningi z Kai były dla mnie już bardzo łatwe. Bylem już w pełni gotowy na spróbowanie szczęścia w tej ''zabawie'' w klatce. Właśnie siedziałem na krześle w pomieszczeniu przed występem, gdzie Kai układał mi włosy i szykował. Byłem strasznie zdenerwowany, wiedziałem ze muszę wystąpić sam, nie będzie przy mnie MOJEGO TRENERA. Niby nic specjalnego, wiele ludzi i tak zajętych jest tańczeniem oraz innymi wokoło. Ale dla mnie to było już coś więcej. Gdy moje przemyślenia nabierały światła dziennego i mówiłem mu, że się boje, chłopak jak to miał w zwyczaju by mnie uspokoić, zawsze muskał lekko moje usta. I tym razem też to zrobił. Od razu będąc w amoku jego dotyku przestałem się, aż w tak mocnym stopniu przejmować. Gdy skończył swoje dzieło z moimi niesfornymi włosami, przejrzałem się w lustrze, wyglądałem na prawdę wspaniale. Obróciłem się do niego i przytuliłem. A to natomiast moje pokazywanie emocji. Każdy z nas pokazywał je inaczej.
Gdy impreza szalała w rytmie psychodelicznych dźwięków, nadszedł czas na moje wyjście. Nie było przy mnie Kai od jakiś 10 minut ponieważ oznajmił mnie, że musi coś załatwić i zniknął, wpierw życząc mi powodzenia. Bylem lekko zawiedziony. Ostatnie minuty, sekundy, po czym klatki wylądowały na scenie,
a ja pewny siebie wszedłem na scenę, by potem wejść do środka starając się skupić. Jechałem do góry będąc trochę wystraszony. Miałem nadzieje ze Kai czeka gdzieś wśród ludzi czy coś i będzie mnie obserwował. Będąc na górze rozglądałem się i szukałem go wzrokiem. Niestety nie uchwyciłem jego sylwetki. Lekko się zestresowałem i automatycznie posmutniałem. Zobaczyłem jak jeszcze jedna klatka wędruje do góry. Gdy dojechała na miejsce zobaczyłem w niej.....Kai? Tak to on! Wyglądał na prawdę zjawiskowo. Czemu mi nie nic nie powiedział. Chłopak widząc ze się na niego patrze, puścił mi oczko, po czym zajął się tańcem. Poszedłem w jego ślady.
Wczułem się niesamowicie mocno, a to ze Kai co chwila na mnie zerkał, powodowało jeszcze lepsze samopoczucie. W pewnym momencie byłem aż tak napalony, ze gdyby nie te klatki, już dawno bym przywarł do warg ciemnowłosego. Ta atmosfera i muzyka na prawdę robiła z człowiekiem co chciała. Sam siebie nie poznawałem. Widziałem ludzi nawet i zajętych tańcem co spoglądali w naszym kierunku z oczami pełnymi pożądania. To miejsce na prawdę jest wspaniale.
Gdy nas czas się skończył, klatki poklei lądowały na dole i każdy z nich wychodził. Gdy opuszczałem ciasne pomieszczenie, Kai już na mnie czekał, złapał mnie za rękę i obaj znikliśmy z oczu pozostałych. Gdy weszliśmy do szatni, Jongin z ogromnym uśmiechem podszedł do mnie i przytulił od tylu, czego nie miał w zwyczaju. Dodał " poszło ci super ! ". Uśmiechnąłem się i złapałem jego obejmujące mnie ręce. Teraz byłem już pewny że ta "zabawa" i czas jaki spędziłem z Kai, stworzył w nas płomień po płomieniu, coś co można nazwać śmiało przyjaźnią. Byłem z siebie bardzo dumny jak i z mojego osobistego trenera. Ale to jego
zasługa, ze aż tak dobrze mi poszło. Nie miałem zamiaru mu zarazie nic mówić, cieszyłem się jego bliskością.
~
Nazajutrz nie dostałem od Jongin'a ani jednej wiadomości, czy spotykamy się na mieście, czy gdzieś idziemy się przejść. Zawsze informowaliśmy się, gdy coś zaplanowanego miało się nie odbyć. Zadzwoniłem do niego. Nie odbierał. Postanowiłem do niego pójść. Wiedziałem gdzie mieszka. Nigdy u niego nie byłem ale dokładnie wiem, gdzie jego dom się znajdował.
Mijałem kolejna ulice, patrząc czy się nie zgubie. Gdy znalazłem odpowiednią i do tego ten sam numer; podszedłem niepewnie i zapukałem. Nikt mi nie otworzył. No cóż, pewnie go nie ma. Odszedłem , lecz po chwili przystałem i patrząc z powrotem na drzwi, postanowiłem złapać za klamkę. Tak! drzwi były otwarte. Lekko uchyliłem je, patrząc czy nikogo nie ma. Usłyszałem jakiś hałas dochodzący z góry. Wchodziłem schodek po schodku wsłuchując się w hałas. Po chwili stałem już przy właściwych drzwiach. Nie wiedziałem czy wejść, nie powinienem w ogóle tu przychodzić. Gdy złapałem za klamkę, było już za
późno wiec musiałem wejść. Wychyliłem głowę zza drzwi i widząc Kai na łóżku, ze skulonymi nogami oraz nieład na jego zawsze perfekcyjnie ułożonej fryzurze, lekko się przestraszyłem. Chłopak widocznie poczuł że nie jest sam i podniósł głowę, po czym widząc mnie wytarł pośpiesznie ręką swoje łzy. Podszedłem do niego i usiadłem na łóżku.
- Co się stało? - Spytałem łapiąc jego swobodnie leżącą rękę
- Nic.. - starał się ukryć grzywką swoje czerwone oczy i udawać zmianą głosu ze wszystko jest ok.
Reka odgarnąłem mu znaczna część grzywki dodając
- proszę, powiedz - spokojnie czekałem, aż w końcu się odezwał
- może zacznę od tego, ze jestem strasznym kretynem wplątując cie w ten klub - powiedział po chwili zakrywając twarz, a ja nadal nie wiedziałem o co mu chodzi
- to znaczy? - ponagliłem go by dokończył swoja już zaczęta wypowiedz
- to inny świat, tam nie rządzisz się zasadami, ciężko pracujesz nad układami i nie spisz przez parę dni, żyjąc na samych prochach rożnej maści, które dają ci siły, po latach pracowania tam, człowiek jest tak wymęczony ze niektórzy umierają z wycieńczenia i od dużej ilości narkotyków - dokończył patrząc na mnie
przez grzywkę
- jeśli dobrze słyszałem, to już długo tam pracujesz, tobie nic nie jest - stwierdziłem
- Wiesz jak trudno wrócić do życia?... - to dzięki tobie moje uzależnienie narkotykowe mija znacznie szybciej i bezbolesnej - ale od jednego narkotyku nie umiem się powstrzymać - Słysząc jego słowa zamarłem, nie wiedziałem ze Kai ma takie duże problemy, jeszcze się okazało ze w pełni nie jest czysty. Juz chciałem coś powiedzieć ale zakrył mi usta palcem i spojrzał na mnie, po czym dodał
- A tym narkotykiem jesteś ty
Nie wiedziałem jak zareagować. Wślizgnąłem się bliżej niego i przytuliłem go bardzo mocno.
- Taemin, powiedziałbym ci coś jeszcze, ale ty mnie znienawidzisz... - stwierdził po chwili ciszy
- zaufaj mi, nic takiego się nie wydarzy - zapewniłem go czując jak wtula się w moje ciało. Pierwszy raz widzę by Kim Jongin był aż taki wrażliwy. Po chwili wyrzucił to co miał powiedzieć
- byleś jednym z wielu, z którego chciałem zrobić dziwkę - odsunął się automatycznie zakrywając twarz w dłoniach.
Szczerze, zabolało i to cholernie, ale czemu on mi to mówi. Czemu ostrzegał mnie przed tym i spędzał tak dużo czasu ze mną, jeżeli to była tylko czysta formalność
- Po co mi to mówisz? - odezwałem się patrząc na jego zapłakaną sylwetkę
- bo.... im więcej czasu z tobą spędzałem... tym coraz mocniej się do ciebie przywiązywałem - odpowiedział spoglądając na mnie, starając się ukryć lekkie rumieńce.
Przysunąłem się do niego ścierając mu z policzków łzy i biorąc w swoje dłonie jego zmarnowaną płaczem twarz, zapewniłem
- Wszystko będzie dobrze, zamierzam skończyć z takim życiem jakie mi pokazałeś - lekko zażartowałem, a pojedynka łza spłynęła również i mi po policzku, co nie uniknęło wzrokowi Kai. Chłopak kciukiem starł ją i tak jak wtedy, gdy na pierwszych zajęciach pokazywał mi swój układ, przejechał palcem po mojej dolnej wardze, wzrokiem będąc na niej, a potem spoglądnął na moja reakcje. Widziałem w jego oczach pożądanie, one centralnie świeciły jak latarnia, która pokazuje zgubionym statkom gdzie jest przystań. Patrzałem na niego a on na mnie. Nawet nie wiem ile tak siedzieliśmy. Nie wytrzymałem i ja zrobiłem pierwszy krok. Gdy nasze usta się zetknęły, poczułem w nim swoja druga połówkę. Chciałem mu pokazać ze ze mną jest bezpieczny. Nasze języki odgrywały w tym główną role. Nie chciałem być agresywny w pocałunku. Zawsze to on był drapieżny, co do tańca i życia jakie prowadził. Teraz to on bał się ze mnie straci. Delikatnie penetrowałem wnętrze jego jamy ustnej rozkoszując się jego ciepłem i dotykiem. Oderwaliśmy się od siebie, gdy zabrakło nam powietrza i gdy on trwał jeszcze w aurze namiętności z zamkniętymi oczami, wpatrywałem się w niego z uwielbieniem. Otworzył oczy, spojrzał na mnie, po czym uśmiechnął się i bardzo mocno się we mnie wtulił. Objąłem go bardzo mocno, dając swoje bezpieczeństwo, które w tym momencie było mu dane, jak i cale moje życie.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zauważyłam ze teraz same Taekai pisze Haha, nie moja wina ze oni są tacy słodcy razem *-* mój ulubiony pairing <3. I tak właśnie nadszedł koniec, ostatni rozdział :3 mam ochotę płakać jak czytam cokolwiek o nich >.< . Za doskonali :D hah