piątek, 7 marca 2014

"Taekai" 4/4

* miesiąc później *

Treningi z Kai były dla mnie już bardzo łatwe. Bylem już w pełni gotowy na spróbowanie szczęścia w tej ''zabawie'' w klatce. Właśnie siedziałem na krześle w pomieszczeniu przed występem, gdzie Kai układał mi włosy i szykował. Byłem strasznie zdenerwowany, wiedziałem ze muszę wystąpić sam, nie będzie przy mnie MOJEGO TRENERA. Niby nic specjalnego, wiele ludzi i tak zajętych jest tańczeniem oraz innymi wokoło. Ale dla mnie to było już coś więcej. Gdy moje przemyślenia nabierały światła dziennego i mówiłem mu, że się boje, chłopak jak to miał w zwyczaju by mnie uspokoić, zawsze muskał lekko moje usta. I tym razem też to zrobił. Od razu będąc w amoku jego dotyku przestałem się, aż w tak mocnym stopniu przejmować. Gdy skończył swoje dzieło z moimi niesfornymi włosami, przejrzałem się w lustrze, wyglądałem na prawdę wspaniale. Obróciłem się do niego i przytuliłem. A to natomiast moje pokazywanie emocji. Każdy z nas pokazywał je inaczej.
 Gdy impreza szalała w rytmie psychodelicznych dźwięków, nadszedł czas na moje wyjście. Nie było przy mnie Kai od jakiś 10 minut ponieważ oznajmił mnie, że musi coś załatwić i zniknął, wpierw życząc mi powodzenia. Bylem lekko zawiedziony. Ostatnie minuty, sekundy, po czym klatki wylądowały na scenie,
a ja pewny siebie wszedłem na scenę, by potem wejść do środka starając się skupić. Jechałem do góry będąc trochę wystraszony. Miałem nadzieje ze Kai czeka gdzieś wśród ludzi czy coś i będzie mnie obserwował. Będąc na górze rozglądałem się i szukałem go wzrokiem. Niestety nie uchwyciłem jego sylwetki. Lekko się zestresowałem i automatycznie posmutniałem. Zobaczyłem jak jeszcze jedna klatka wędruje do góry. Gdy dojechała na miejsce zobaczyłem w niej.....Kai? Tak to on! Wyglądał na prawdę zjawiskowo. Czemu mi nie nic nie powiedział. Chłopak widząc ze się na niego patrze, puścił mi oczko, po czym zajął się tańcem. Poszedłem w jego ślady.
 Wczułem się niesamowicie mocno, a to ze Kai co chwila na mnie zerkał,  powodowało jeszcze lepsze samopoczucie. W pewnym momencie byłem aż tak napalony, ze gdyby nie te klatki, już dawno bym przywarł do warg ciemnowłosego. Ta atmosfera i muzyka na prawdę robiła z człowiekiem co chciała. Sam siebie nie poznawałem. Widziałem ludzi nawet i zajętych tańcem co spoglądali w naszym kierunku z oczami pełnymi pożądania. To miejsce na prawdę jest wspaniale.
 Gdy nas czas się skończył, klatki poklei lądowały na dole i każdy z nich wychodził. Gdy opuszczałem ciasne pomieszczenie, Kai już na mnie czekał, złapał mnie za rękę i obaj znikliśmy z oczu pozostałych. Gdy weszliśmy do szatni, Jongin z ogromnym uśmiechem podszedł do mnie i przytulił od tylu, czego nie miał w zwyczaju. Dodał " poszło ci super ! ". Uśmiechnąłem się i złapałem jego obejmujące mnie ręce. Teraz byłem już pewny że ta "zabawa" i czas jaki spędziłem z Kai, stworzył w nas płomień po płomieniu, coś co można nazwać śmiało przyjaźnią. Byłem z siebie bardzo dumny jak i z mojego osobistego trenera. Ale to jego
zasługa, ze aż tak dobrze mi poszło. Nie miałem zamiaru mu zarazie nic mówić, cieszyłem się jego bliskością.

~

Nazajutrz nie dostałem od Jongin'a ani jednej wiadomości, czy spotykamy się na mieście, czy gdzieś idziemy się przejść. Zawsze informowaliśmy się, gdy coś zaplanowanego miało się nie odbyć. Zadzwoniłem do niego. Nie odbierał. Postanowiłem do niego pójść. Wiedziałem gdzie mieszka. Nigdy u niego nie byłem ale dokładnie wiem, gdzie jego dom się znajdował.
Mijałem kolejna ulice, patrząc czy się nie zgubie. Gdy znalazłem odpowiednią i do tego ten sam numer; podszedłem niepewnie i zapukałem. Nikt mi nie otworzył. No cóż, pewnie go nie ma. Odszedłem , lecz po chwili przystałem i patrząc z powrotem na drzwi, postanowiłem złapać za klamkę. Tak! drzwi były otwarte. Lekko uchyliłem je, patrząc czy nikogo nie ma. Usłyszałem jakiś hałas dochodzący z góry. Wchodziłem schodek po schodku wsłuchując się w hałas. Po chwili stałem już przy właściwych drzwiach. Nie wiedziałem czy wejść, nie powinienem w ogóle tu przychodzić. Gdy złapałem za klamkę, było już za
późno wiec musiałem wejść. Wychyliłem głowę zza drzwi i widząc Kai na łóżku, ze skulonymi nogami oraz nieład na jego zawsze perfekcyjnie ułożonej fryzurze, lekko się przestraszyłem. Chłopak widocznie poczuł że nie jest sam i podniósł głowę, po czym widząc mnie wytarł pośpiesznie ręką swoje łzy. Podszedłem do niego i usiadłem na łóżku.
  - Co się stało? - Spytałem łapiąc jego swobodnie leżącą rękę
  - Nic.. - starał się ukryć grzywką swoje czerwone oczy i udawać zmianą głosu ze wszystko jest ok.
 Reka odgarnąłem mu znaczna część grzywki dodając
  - proszę, powiedz - spokojnie czekałem, aż w końcu się odezwał
  - może zacznę od tego, ze jestem strasznym kretynem wplątując cie w ten klub - powiedział po chwili zakrywając twarz, a ja nadal nie wiedziałem o co mu chodzi
  - to znaczy? - ponagliłem go by dokończył swoja już zaczęta wypowiedz
  - to inny świat, tam nie rządzisz się zasadami, ciężko pracujesz nad układami i nie spisz przez parę dni, żyjąc na samych prochach rożnej maści, które dają ci siły,  po latach pracowania tam, człowiek jest tak wymęczony ze niektórzy umierają z wycieńczenia i od dużej ilości narkotyków - dokończył patrząc na mnie
przez grzywkę
  - jeśli dobrze słyszałem, to już długo tam pracujesz, tobie nic nie jest - stwierdziłem
  - Wiesz jak trudno wrócić do życia?... - to dzięki tobie moje uzależnienie narkotykowe mija znacznie szybciej i bezbolesnej - ale od jednego narkotyku nie umiem się powstrzymać - Słysząc jego słowa zamarłem, nie wiedziałem ze Kai ma takie duże problemy, jeszcze się okazało ze w pełni nie jest czysty. Juz chciałem coś powiedzieć ale zakrył mi usta palcem i spojrzał na mnie,  po czym dodał
  - A tym narkotykiem jesteś ty
Nie wiedziałem jak zareagować. Wślizgnąłem się bliżej niego i przytuliłem go bardzo mocno.
  - Taemin, powiedziałbym ci coś jeszcze, ale ty mnie znienawidzisz... - stwierdził po chwili ciszy
  - zaufaj mi, nic takiego się nie wydarzy - zapewniłem go czując jak wtula się w moje ciało. Pierwszy raz widzę by Kim Jongin był aż taki wrażliwy. Po chwili wyrzucił to co miał powiedzieć
  - byleś jednym z wielu, z którego chciałem zrobić dziwkę - odsunął się automatycznie zakrywając twarz w dłoniach.
Szczerze, zabolało i to cholernie, ale czemu on mi to mówi. Czemu ostrzegał mnie przed tym i spędzał tak dużo czasu ze mną, jeżeli to była tylko czysta formalność
  - Po co mi to mówisz? - odezwałem się patrząc na jego zapłakaną sylwetkę
  - bo.... im więcej czasu z tobą spędzałem... tym coraz mocniej się do ciebie przywiązywałem - odpowiedział spoglądając na mnie, starając się ukryć lekkie rumieńce.
Przysunąłem się do niego ścierając mu z policzków łzy i biorąc w swoje dłonie jego zmarnowaną płaczem twarz, zapewniłem
  - Wszystko będzie dobrze, zamierzam skończyć z takim życiem jakie mi pokazałeś - lekko zażartowałem, a pojedynka łza spłynęła również i mi po policzku, co nie uniknęło wzrokowi Kai. Chłopak kciukiem starł ją i tak jak wtedy, gdy na pierwszych zajęciach pokazywał mi swój układ, przejechał palcem po mojej dolnej wardze, wzrokiem będąc na niej, a potem spoglądnął na moja reakcje. Widziałem w jego oczach pożądanie, one centralnie świeciły jak latarnia, która pokazuje zgubionym statkom gdzie jest przystań. Patrzałem na niego a on na mnie. Nawet nie wiem ile tak siedzieliśmy. Nie wytrzymałem i ja zrobiłem pierwszy krok. Gdy nasze usta się zetknęły, poczułem w nim swoja druga połówkę. Chciałem mu pokazać ze ze mną jest bezpieczny. Nasze języki odgrywały w tym główną role. Nie chciałem być agresywny w pocałunku. Zawsze to on był drapieżny, co do tańca i życia jakie prowadził. Teraz to on bał się ze mnie straci. Delikatnie penetrowałem wnętrze jego jamy ustnej rozkoszując się jego ciepłem i dotykiem. Oderwaliśmy się od siebie, gdy zabrakło nam powietrza i gdy on trwał jeszcze w aurze namiętności z zamkniętymi oczami, wpatrywałem się w niego z uwielbieniem. Otworzył oczy, spojrzał na mnie, po czym uśmiechnął się i bardzo mocno się we mnie wtulił. Objąłem go bardzo mocno, dając swoje bezpieczeństwo, które w tym momencie było mu dane, jak i cale moje życie.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zauważyłam ze teraz same Taekai pisze Haha, nie moja wina ze oni są tacy słodcy razem *-* mój ulubiony pairing <3. I tak właśnie nadszedł koniec, ostatni rozdział :3 mam ochotę płakać jak czytam cokolwiek o nich >.< . Za doskonali :D hah






środa, 5 marca 2014

"Taekai" 3/4

Rano budząc się, zorientowałem się że nie nastawiłem sobie budzika. Widząc ze dochodzi godzina spotkania, wstałem szybko z łóżka i w mgnieniu oka ubierając się, zszedłem na dół.
 Minho który robił śniadanie dla reszty, był lekko zdziwiony, że tak prędko wstałem, ponieważ byłem strasznym śpiochem i ledwo co mnie się budzi, dlatego zawsze wstawałem jako ostatni. Spytał gdzie idę tak wcześnie, odpowiedziałem tylko ze umówiłem się ze znajomym.
Nie zadawał mi zbędnych pytań, za co bylem mu wdzięczny, gdyż nie miałem czasu na pogaduchy. Zrobiłem sobie kanapki i zjadając je z prędkością światła,  pobiegłem do korytarza. Założyłem buty i kurtkę, po czym wyszedłem z domu.
Gdy wchodziłem do klubu, Kai już się rozgrzewał
  - Sorki za spóźnienie, zegarek zapomniałem nastawić - tłumaczyłem się.
On tylko przytaknął i pokazał szatnie bym mógł się przebrać. Gdy byłem już w pomieszczeniu do którego mnie skierowano, pomyślałem jakim sposobem dałem się na to namówić. Potem przypominając sobie jego wspaniale oczy...  wszystko jasne. Wyszedłem z pomieszczenia kierując się do chłopaka.
Wszedłem na scenę gdzie obserwowałem jego technikę taneczną. Jego kocie ruchy były niesamowite. Wpatrywałem się w niego czując, że robi mi się gorąco. Gdy skończył obrócił się do mnie i widząc moje czerwone poliki z uśmiechem powiedział " nie rób się taki czerwoniutki, to dopiero początek". Bylem zażenowany tym, że nie umiem opanować zmiany koloru moich niesfornych polików.
 Na początek była rozgrzewka. Po tym zaczęły się kroki, które musiałem powtarzać i ćwiczyliśmy je tak długo, aż mi w końcu się udawały. Po jakimś czasie zapamiętując każdy z kroków, Kai zaproponował bym go uwiódł tak jak mnie uczył. Włączył jakąś muzykę i stanął w bez ruchu czekając aż zacznę. Byłem strasznie skrepowany i niepewny. Poruszałem się delikatnie, tworząc w głowie kolejne kroki jakie zaraz wykonam.
Po skończeniu pokazu stwierdził, ze mu się podobało ale za dużo myślę, nie wczuwając się w klimat. Teraz ja miałem stać nieruchomo, a Kai miał pokazać na co go stać. Tego bałem się najbardziej. Zaczął zbliżać się do mnie, nieziemsko się przy tym uśmiechając. Starałem się opanować i nie ruszać. Złapał moją szyje w swoje delikatne ręce i przeszedł obok mnie, ciągle ją trzymając. Gdy zatrzymał się na przeciwko mnie, chwycił skrawek mojej bluzki i przygryzł seksownie swoja wargę. Obrócił się tyłem do mnie gdy był już blisko mnie i biorąc ręce do góry zjechał na dół ocierając się o moje wybrzuszenie w spodniach. Odwrócił się do mnie i wpatrując się z moje oczy, przejechał opuszkami palców o moją dolną wargę. Moje serce biło w oszalałym tępię. Chciałbym być tymi szczebelkami o które ociera się jego ciało w czasie występów.  Było mi aż za gorąco. Jeśli on takim sposobem prosi kogoś o coś, to ja się nie dziwie ze szybko ulegają.
 Po tym incydencie z wargą, pogłaskał mnie po głowię normalnie, przybierając już normalna pozę i uśmiechnął się dodając " nauczysz się tak zniewalająco ruszać, nie martw się" po czym puścił mi oczko i odszedł mówiąc ze koniec na dzisiaj. Gdy zniknął w korytarzu uklęknąłem, by opanować emocje które we mnie buzowały. Pot leciał mi po twarzy, czułem się jak bym siedział w saunie dość spory kawał czasu. Chciałem jak najszybciej wskoczyć pod zimny prysznic. Wstałem i ruszyłem do pomieszczenia, które niestety było tez jego szatnią.
  Od razu po wejściu zamarłem. Właśnie stał bez koszulki i widząc mnie skamieniałego, uśmiechnął się dodając " wchodź, nie krepuj się".
Starałem się ignorować jego sylwetkę, która ciągle przyciągała mój wzrok. Pewnie byłem już dawno czerwony na twarzy...
Gdy przebierałem koszulkę widziałem kątem oka, że się patrzy na mnie i uśmiecha po czym wrócił do dalszego pakowania. Zakłopotany i mega czerwony założyłem czyste ubranie i kończyłem wiązać buty.
 Ubrany skierowałem się ku drzwi słysząc " nie pożegnasz się?". Przystanąłem i niepewnie się obróciłem. Kai siedział i zakładał buty wpatrując się we mnie. Podszedłem i cmoknąłem jego policzek na co on dodał " od razu lepiej " i obdarował mnie ponownie zniewalającym uśmiechem.
Po tym szybko wyszedłem z pomieszczenia. On działał na mnie jak narkotyk, coś w stylu dopalacza. Postanowiłem się przejść do domu na pieszo, gdyż poczułem nagły przypływ energii.
Wbiegłem do domu zobaczyłem tylko Key i Jonghyun'a ponownie grających na tej elektronicznej rzeczy. Tak szybko zniknąłem z ich pola widzenia, ze nawet nie uchwycili mojej wbiegającej do domu sylwetki. Mógłbym sie pewnie tylko ponownie upokorzyć ponowną zmiana koloru na twarzy. Wchodząc do pokoju od razu podreptałem pod prysznic. Zimna woda, tego mi było trzeba. Wyszedłem z łazienki już w ubraniach, wycierając mokra głowę. Rzuciłem się na łóżko. Leżałem tak chwile czując zapach perfum Kai. Wziąłem głęboki wdech, po czym biorąc komórkę zobaczyłem ze Jongin napisał, iż jutro o tej samej porze znów się spotykamy. Uśmiechnąłem się do siebie i ponownie położyłem. Im dalej niego, tym jestem bardziej zmęczony. Pomyślałem po czym zaśmiałem się z mojego głupiego stwierdzenia.
 Leżałem tak w bezruchu, dopóki drzwi do pokoju nie otworzyły się i wszedł do nich Onew mówiąc, że jutro mamy wywiad. Akurat nieszczęście polegało na tym, ze mój trening nakładał się na zapowiedziany termin. Byłem lekko zdenerwowany. Musiałem poinformować mojego OSOBISTEGO
TRENERA ze mnie nie będzie. Długo nie musiałem czekać na odpowiedz, gdyż w mgnieniu oka wiadomość już się pojawiła w skrzynce odbiorczej. Wyjaśniłem mu jaka jest sprawa i że czasem nie mam życia prywatnego mając zespól. Na szczęście zrozumiał to.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

wtorek, 4 marca 2014

"Taekai" 2/4

Następnego dnia wstałem gdy światło zagościło do mojego pokoju, kiedy ktoś odsłonił rolety.
  - Wstawaj śpiochu! - miałem cie zawołać na śniadanie - wydarł się Minho, a ja się skrzywiłem
  - mhmmm - dodałem przekręcając się na drugi bok.
 Po chwili usłyszałem jak chłopak wychodzi i zamyka drzwi. W spokoju moglem poleżeć. Chciałem sprawdzić która godzina, wiec nie otwierając oczu, szukałem ręka komórki kolo i pod poduszką, gdzie powinna się znajdować. Niestety nie było jej tam, wiec bylem zmuszony otworzyć oczy, które lekko zapiekły przez światło. Usiadłem i lekko podenerwowany zacząłem szukać. Wyszedłem z łóżka i biorąc poduszkę i widząc ze koło niej nie ma na prawdę nic, rzuciłem na podłogę i to samo zrobiłem z kołdrą. Przekląłem w myślach i wyszedłem lekko wkurzony z pokoju. Na dole reszta powoli już kończyła jeść i widząc mnie takiego zdenerwowanego, mieli lekko zdziwione miny
  - Co się stało? - spytał Onew
  - Nie mogę nigdzie znaleźć komórki...
  - Brałeś ja wczoraj do klubu? - dopytał Minho, a ja przytaknąłem
  - Zaraz... TY, CO U MNIE W KIESZENI ROBI CZYJŚ NUMER!? - zdezorientowany i na kacu Jjong, wyciągnął malutką karteczkę, szukając czegoś w kurtce. Zaśmiałem się
  - Wczoraj barman ci ją dał, u którego siedziałeś przez cały czas. - dodał Key jakby trochę wkurzony, kręcąc łyżeczką w herbacie. Ponownie się zaśmiałem dodając
  - dziś pójdę tam i spróbuje spytać, czy gdzieś nie znaleźli komórki - cofnąłem się do swojego pokoju.
Wpierw poszedłem pod prysznic, obmyłem cale ciało z brudu i z zapachu wczorajszej imprezy. Wyszedłem już w czystych ubraniach, które sobie naszykowałem i zszedłem na dół. Zjadłem w pospiechu 2 kanapki i informując resztę ze wychodzę, opuściłem budynek.
Taxi zawiozła mnie pod samo wejście. Na szczęście to klub nocny i w dzień nic tam się nie dzieje po za przygotowaniami, wiec nie martwiąc się ludźmi, wszedłem szukając kogoś z kim mógłbym porozmawiać. Znalazłem się na przeciwko parkietu. Zobaczyłem ze na scenie są tancerze, którzy pod okiem głównego tancerza, trenują układ na kolejną noc. Podszedłem bliżej i zobaczyłem jakiegoś faceta oglądającego to wszystko. Niepewnie się zbliżyłem pytając, czy nie znalazł tu ktoś komórki. On patrzał na mnie i się roześmiał. Powiedział coś w stylu że takich rzeczy na imprezy się nie wnosi, a jak ktoś wniesie, to tylko na swoją własną odpowiedzialność. Podziękowałem lekko skrzywiony i obróciłem się by pójdź do wyjścia
  - Ej, ja znalazłem wczoraj komórkę - powiedział ktoś głośniejszym tonem. Znam ten głos.
Obróciłem się, a kolo mnie stał ten chłopak z wczoraj, który nieziemsko się do mnie uśmiechnął. Zakomunikował tego faceta że zaraz wróci, na co on tylko kiwnął na zgodę. Chłopak biorąc moją rękę, zaprowadził do jakiejś bocznej szatni wgłębi klubu.
Wpierw mijaliśmy szatnie dla gości, potem weszliśmy do innego korytarza, gdzie chłopak przystanął i otworzył drzwi. Wpuścił mnie pierwszego i podszedł do szafki, którą otworzył i wyciągnął telefon.
  - To ten? - spytał mnie, jak by wiedział już od dawna, ze on należy do mnie
  - Tak - szczęśliwy podszedłem bliżej oczekując ze da mi ją, a ja wrócę od razu do domu. Niestety, chłopak cofną rękę z moja rzeczą, pokazując na swój policzek. Już wiedziałem co chce w zamian...
  - Oddaj...- powiedziałem robiąc smutną minkę. Chłopak powtórnie pokazał na swój policzek, po czym uśmiechnął się. Przybliżyłem się do niego i dotknąłem swoimi ustami jego polika. Odsunąłem się i poprosiłem o swoja zgubę, która już po chwili wylądowała w mojej dłoni. Szczęśliwy podziękowałem i podchodziłem do drzwi w celu opuszczenia tego pomieszczenia, lecz gdy złapałem za klamkę drzwi były zamknięte.
Zacząłem szarpać klamką. Gdy dałem sobie spokój, przełknąłem ślinę i obróciłem się do chłopaka. On siedział wygodnie na krześle, przyglądając się z tajemniczym uśmiechem. Zacząłem się trochę bać
  - możesz otworzyć?.. - spytałem
  - Mogę - odpowiedział bawiąc się kluczykami
  - a zrobisz to? - spytałem ponownie
  - wyluzuj trochę - dodał pełen rozbawienia podchodząc do mnie, na co ja przestraszony cofnąłem się
  - Nie musisz się mnie bać - stwierdził rozbawiony, widocznie moje zachowanie jeszcze bardziej go rozśmieszyło.
Cofnął się zajmując swoje stare miejsce i pokazał na fotel obok mówiąc
  - Usiądź - posłusznie bezsilny podszedłem i usiadłem na miejscu po czym spytałem
  - Co mam zrobić byś otworzył?
  - Wystarczy ze ze mną pogadasz - odpowiedział rozkładając się na krześle ze swoim tajemniczo- seksownym uśmieszkiem, którym bardzo często mnie obdarowywał. A ja przystałem na jego propozycje, czekając aż zacznie
  - A wiec zacznijmy, jestem Kai - wypowiedział wyciągając do mnie rękę, którą uścisnąłem - A ty? - ponaglił mnie
  - Taemin - odpowiedziałem lekko się uśmiechając
Nasza rozmowa po tym "ciekawym" początku, znacznie się poprawiła. Dobrze nam się gadało, do czasu, gdy nie zadzwoniła mi komórka. Chłopak obserwował moją całą rozmowę. Gdy skończyłem, odezwałem się
  - Musze już iść, czekają na mnie - wstałem
  - Nic nie musisz, zawsze tak się ich słuchasz jak grzeczny piesek? - jesteś na ich każde zawołanie? - spytał z lekko drwiącym tonem
  - Należę do zespołu, w którym ważny jest szacunek, słuchamy się na wzajem i ufamy - a teraz proszę
o klucze - wyjaśniłem i wyciągnąłem rękę. Chłopak westchnął uśmiechając się
  - Jak tam chcesz, pewnie to nie ostatnie nasze spotkanie - puścił mi oczko i wstał, po czym ruszając się seksownie, podszedł do drzwi i otwierając je, pokazał ręką ze mogę wyjść. Gdy przechodziłem tuż koło niego, chłopak szepnął mi do ucha " do zobaczenia". Przyjemne ciarki przeszły przez moje ciało. Po chwili znajdując się na korytarzu, podreptałem do wyjścia.

Następnego dnia trenowałem z chłopakami nasz nowy układ. Po powtórnym ćwiczeniu postanowiliśmy zrobić sobie przerwę, wiec z wodą z reku chwyciłem komórkę. Zobaczywszy ze mam wiadomość, odczytałem ja.

" Mam nadzieje ze nie przeszkadzam panu grzecznemu ;), może się spotkamy?  /Kai"

Skąd on ma mój numer..... a no tak, przecież mógł sobie spisać przez ten czas, gdy trzymał go w szafce

" Właśnie mam trening, wiec rzeczywiście trochę przeszkadzasz. Jak wrócę będzie późno i będę zmęczony, wiec nie za bardzo dziś."

Odłożyłem telefon po napisaniu wiadomości i wróciłem do ćwiczeń. Po godzinie opanowaliśmy w miarę kroki i wróciliśmy tak jak przypuszczałem zmęczeni do domu. Tam odczytałem wiadomość, która otrzymałem ponownie od Kai

" może jednak namowie cie na spotkanie? wyluzować po treningu? "

Nie za bardzo widziało mi się z nim spotykać, źle na mnie działał. Ale postanowiłem jednak się zgodzić

" gdzie i kiedy? "

Po chwili dostałem odpowiedz

" za  godzinę w kawiarni kolo kwiaciarni"

Odpisałem "ok" po czym poszedłem pod prysznic i po przebraniu skierowałem się w wyznaczone miejsce. Gdy dojechałem zapłaciłem taxi, po czym weszłem do kawiarni. Ujrzałem siedzącego już tam Kai, który zauważając mnie szeroko się uśmiechnął. Usiadłem kolo niego i zamawiając po kawie, zaczęliśmy rozmowę. Na początku jak to w normalnej rozmowie zaczęliśmy od nieco pospolitych tematów. Widziałem ze coś chce powiedzieć ale nie wie kiedy uderzyć z ta wiadomością. Ponagliłem go
  - Słuchaj, nie na darmo mnie tu ściągnąłeś tak? - chłopak chyba wiedział ze zmierzam do tematu którego chciał nawiązać, wiec spojrzał w dół z lekkim uśmiechem pewnie nie dowierzając, po czym spojrzał na mnie i powiedział
  - Wiesz... zastanawiałem się, czy nie chciałbyś pracować ze mną w tym klubie - odpowiedział swoim seksownym głosem, dodając zniewalający wzrok
  - Nie, ja nie mogę, to nie świat dla mnie - odpowiedziałem mając nadzieje, ze nie będzie drążył tego tematu
  - masz ciało akurat na tą prace - powiedział patrząc wprost na mnie i przejeżdżając ręką po moim udzie
  - Nie, nie mogę.... - powtórnie dodałem, zrzucając jego rękę ze mnie. Niestety chłopak nie chciał słyszeć słowa sprzeciwu. Miał coś w sobie, czemu nie umiałem się sprzeciwić
  - Będę twoim trenerem, widziałem ze masz zdolności taneczne na moim poziomie, wiec szybko pójdzie - nie dawał za wygraną i ciągnął ten temat, nie zawracając sobie głowy moim poprzednim odmowom. Strasznie mu zależało i nie wiedziałem dlaczego
  - Nie chce być striptizerem, Kai zrozum to.... - Coraz bardziej łapał mnie w swoje sidła i chciałem się już prawie zgodzić
  - Rozumiem.. ale będę szczery, chce cie zobaczyć tańczącego w klatce, a najlepiej ze mną - powiedział wlepiając we mnie swój zniewalający wzrok. Ton jego głosu był tak seksownie brzmiący, że chciałem zamknąć oczy napawając się tym brzmieniem i każąc mu mówić do siebie ciągle w taki sposób. Nienawidzę go za ten ton, który zmiękcza mi serce, powodując bezwładność w jego towarzystwie
  - No...nie jestem pewien....ahhh ok spróbuje, ale nie obiecuje ze to mi się spodoba i ze zostanę tam na dłużej - westchnąłem po chwili zorientując się ze na prawdę znów dałem mu się tak łatwo
Kai wziął mój podbródek w swe delikatne dłonie i kierując do siebie upewnił
  - Będzie fajnie zobaczysz, dam ci znać jeszcze dziś, gdzie jutro zaczynamy trening - dodał uśmiechając się
Byłem tak zapatrzony w jego zjawiskową twarz, że chyba on to zauważył, na co ja lekko się zarumieniłem. Gdy wyszliśmy z kawiarni i kiedy nasze drogi miały się skrzyżować, on podszedł do mnie i pocałował w policzek, po czym powiedział "do zobaczenia jutro" i odszedł. Ja stałem i dotknąłem swojego rozgrzanego policzka który palił. Taki gest od niego spowodował u mnie niezmiernie duży uśmiech i ponowne grzanie policzków. Skierowałem się do domu w bardzo dobrym humorze. 
Wchodząc do mieszkania, chłopcy właśnie grali na konsoli. Gdy mnie zobaczyli zaczęli do siebie szeptać, a najgłośniejszy skomentował
  - Ulalaa, co się takiego stało ze nasz maknae w rumieńcach przychodzi? - zgryźliwie skomentował Key siedząc kolo Jonga, stopującego grę.
Nawet nie wiedziałem ze mam rumieńce. Co za wstyd, jak ja się teraz z tego wyplącze. Palnąłem byle co
  - No bo... zimno na dworze... - Reszta słysząc moja odpowiedz wpadła w niekontrolowany śmiech, a ja szybko uciekłem zmieszany do swojego pokoju.
Zobaczyłem ze dostałem wiadomość. Kai wynajął tylko dla nas cały klub rano. Jak on to zrobił, wole
chyba nie wnikać...Nie chciałem schodzić do reszty po takim zdarzeniu. Postanowiłem posiedzieć w spokoju i poczytać książkę.
Gdy się zorientowałem było już późno, wiec odłożyłem lekturę i będąc już gotowym do snu, zasnąłem.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Dum dum dum dum..... kolejny rozdział. To ja zmykam bo jutro mam na 7 do szkoły ;_____;

poniedziałek, 3 marca 2014

" Taekai" 1/4

Świat który nie rządzi się zasadami. Dominował tam zdecydowanie kolor czerwony. Znajdowały się tam klatki z dziewczynami i chłopakami w dość kusych strojach. Nie stali w nich w bezruchu, lecz agresywnie tańczyli. Na samym środku u góry, znajdowała się niezliczona ilość różnokolorowych lamp, powodując zawrót głowy u niejednej osoby. Na środku na parkiecie tańczyli ludzie. W tym miejscu można było poczuć zmieszany zapach papierosów, oraz zmieszanych ze sobą perfum.

Właśnie w takim klubie nocnym znajdowali się SHINee, którzy chcieli się zabawić z Taemin'em jubilatem, który świętował dziś swoje urodziny. Przy wejściu mijali ogromnego ochroniarza, który sprawdzał dowody, by żaden nieletni się tam nie dostał.
Weszli na góre. Usiedli na dużych białych  fotelach i komentowali co się dzieje na dole i wokół nich.

  - może zamówimy na koniec dla Taemin'a striptizera, co wy na to? - spytał pozostałych Key, popijając zamówiony drink, uśmiechając się znacząco do maknae.
  - Niee.. chłopaki nie róbcie sobie żartów... - powiedziałem lekko przestraszony. Nagle Minho się odezwał
  - Widzę tam mojego starego znajomego, dobra to idę się zabawić - wstał i opuścił miejsce
  - Wiecie co... ja chyba pójdę po jeszcze jakiej drinki - stwierdził Jjong i podszedł do barmana
  - No to co, idziemy na dól do reszty? - spytał Key widząc ze tylko Onew i ja zostaliśmy
  - Ja nigdzie nie idę... potem może dołączę, bawcie się dobrze - stwierdziłem szybko, lekko zamieszany. Po chwili Jinki i Kibum przytakując poszli, zostawiając mnie samego.
Obserwowałem resztę, świetnie się bawili. Jjong jeszcze lepiej, ponieważ co chwila sięgał po inny drink, będąc coraz bardziej niekontaktującą osobą. Wstałem i podszedłem do barierki spoglądając na rozszalałe towarzystwo na parkiecie. Zamknąłem na chwile oczy, wsłuchując się w psychodeliczne dźwięki dookoła i starałem się nie zwariować. Nagle poczułem czyjąś rękę na biodrach. Zrobiłem zdziwiona minę i odwróciłem zdezorientowany głowę do sprawcy, którym okazał się być jakiś ciemnowłosy chłopak o niezmiernie dużej urodzie
  - Co robisz tu taki sam? nie idziesz zaszaleć? - spytał aksamitnie seksownym głosem
  - Nie lubię takich imprez za bardzo... - odpowiedziałem nie patrząc na twarz nieznajomego, krępując się
  - Zachęcałbym cie dalej, ale za chwile muszę wystąpić - stwierdził, puszczając mnie, po czym zniknął
Bylem lekko zdezorientowany. Ponownie wróciłem do obserwowania, nie zaprzątając sobie tym głowy.
Po jakimś czasie usłyszałem jakiś trzask. Popatrzałem na miejsce z którego to dochodziło. Na scenie wyszli 2 mężczyzn i 2 kobiety, którzy nie byli ubrani dość przyzwoicie.
Klatki z góry zsunęły się na dol, gdzie każdy z nich wszedł do jednej z nich. Gdy klatka się zatrzasnęła, powędrowali z nią do góry.
Przyglądałem się zszokowany takiemu show. W środku zaczęli zachowywać się jak dzikie zwierzęta,
ocierając się o każdy szczebel swoim ogołoconym ciałem. Byłem lekko zniesmaczony, gdyż nie przywykłem do takich zachowań, a co dopiero do takiego widoku. Mój wzrok bardzo zaciekawił jeden przystojniak. Miał nieskazitelnie piękne ciało i pełne śliczne usta, które uchwyciłem z daleka. Po chwili zorientowałem się ze to ten chłopak, który przed chwila stał obok mnie i o tym występie najwidoczniej mówił.
Obserwowałem go ukradkiem spod jednego z drinków. Nagle chłopak spojrzał na mnie i zaczął tańczyć, jak by dla mnie, w moja stronę.
Ocierał swoje seksowne ciało o szczebelki robiąc przy tym drapieżne miny. Wyglądał na prawdę bardzo pociągająco. Nie moglem oderwał od niego wzroku, robiło mi się coraz bardziej gorąco.Czasem przez moją głowę przepływały myśli typu, co by było gdybym tam był zamknięty razem z nim. Na sama myśl o tym dość ciekawym doświadczeniu jakie bym miał, traciłem kontrole nad moim ciałem i poczułem coś w stylu pożądania. Postanowiłem usiąść i uspokoić swoje myśli.
Gdy po godzinie klatki zjechały na dół, a jego wnętrze opustoszało, bylem lekko zawiedziony, a z drugiej mogłem nareszcie odpocząć od szalejących hormonów.
Siedziałem tak w ciszy na fotelu myśląc gdzie reszta i jak się bawią. Wyciągnąłem telefon. Kiedy poczułem czyjeś ręce oplatające moją szyje i spoczywające na moim brzuchu, nie wiem dlaczego ale po zapachu perfum i temu dotykowi, wiedziałem kim jest ta osoba.
 - Widziałem jak na mnie patrzyłeś - Wymruczał nieznajomy do mojego ucha
 - Wydawało ci się - zażartowałem lekko się śmiejąc i rumieniąc
 Chłopak zabrał ręce z mojego ciała i stając naprzeciwko mnie, ciągnął za rękę. Chciał bym poszedł z nim na parkiet. Nie chciałem się niestety ruszać i stanowczo upierałem się. Zrobił słodką minkę i niestety uległem, za szybko. Wstałem i zobaczyłem jego piękny uśmiech skierowany do mnie, odpowiedziałem również uśmiechem i dałem się prowadzić.
 Nadal trzymając się za rękę zeszliśmy ze schodów. Przeciskaliśmy się przez masę roztańczonych ludzi, aż w końcu znaleźliśmy miejsce dla siebie. Znajdowaliśmy się na samym środku.
 Nie miąłem pojęcia jak się zachować i jak tańczyć, gdy on ruszał się tak doskonale. Postanowiłem jakoś się wyluzować i zatańczyć, postarać się zrównać z nim. Chłopak widząc ze bawię się coraz lepiej,  kąciki jego ust znacznie się podniosły. Zaczął tańczyć ocierając się o moje ciało. Moje ciało drżało za każdym razem gdy znacznie się do mnie przybliżał. Czułem ze zaraz z tego gorąca i od tej atmosfery stracę nad sobą kontrole. Miałem nadzieje, ze nikt z mojej ekipy tego nie widzi. Niestety, po chwili zobaczyłem Key, który tańczył z jakimś brunetem. Spojrzał na mnie i znacząco się uśmiechną, po czym zniknął w tłumie. Wiem ze od teraz on mi nie da żyć. Niech sobie uświadomi, ze jego maknae w końcu jest dorosły. Nadal tańczyłem ze swoim partnerem, skupiając się wyłącznie na nim i na tej chwili, która dla mnie mogłaby trwać wiecznie.
 Gdy skończyła się kolejna piosenka, nieznajomy przybliżył się do mnie i szepnął ze musi już iść. Jego oczy świeciły, a jego głos był tak seksowny, że będąc tak blisko starałem się nie rzucić na niego i nie pocałować. Chłopak podziękował i prędko zniknął. A ja cały czerwony i w pełni zadowolony tym ze zgodziłem się zaciągnąć przyjaciołom do tego klubu, podreptałem na górę.
Ku mojemu zdziwieniu pozostali już tam siedzieli, najwidoczniej czekali na mnie.
  - Gdzie Jonghyun? - spytałem gdy byłem tuż przy stoliku
  - Intensywnie konwersuje z barmanem - odpowiedział Minho śmiejąc się i pokazując jak chłopak prawie ze śpi na ladzie
 - może chodźmy już do domu co? - westchnąłem zmęczony, mając już dosyć tego hałasu i wrażeń na dziś
 - najpierw uzgodnijmy kto naszego pijanego kolegę będzie niósł... - powiedział trochę zły Onew
 - najlepiej jak każdy będzie pomagał - stwierdziłem, a każdy przytaknął.

Skierowałem się do Jonghyun'a. Uświadomiłem mu ze idziemy, ale on nie słuchał i chciał zostać. Nie mogłem na to pozwolić. Barman napisał na malej karteczce jakiś numer i podał mu, po czym powiedział by jutro zadzwonił. Chłopak ucieszony żegnał się z nim dość długo, a ja nadal czekałem. W końcu złapałem go za rękę i pociągnąłem do reszty.

Prowadziliśmy go do wyjścia przez ogromny tłum. Ledwo co się nie pogubiliśmy po drodze przez tą dzicz. Przy samym już wyjściu,  zobaczyłem ogromny plakat. Przeczytałem na nim '' Striptizer do wynajęcia" i zdjęcie do niego przyczepione. Ten chłopak kogoś mi przypominał. Przyjrzałem się uważniej twarzy. Teraz już wiedziałem, kim jest nieznajomy z którym tańczyłem. Trochę się zasmuciłem. Chłopaki widząc ten plakat od razu chcieli mi go zamawiać. Nie chciałem w ogóle o tym z nimi rozmawiać, wiec pognałem daleko do przodu.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
Jeden z czterech części :3 efnieonfejwbflibfwif :3. Niedługo mam 17 urodziny x.x czuje się staro :c