środa, 16 kwietnia 2014

"Taekai" 2/2 "... złóż moje kości i pochowaj"

* rano*

Otworzył zaspane oczy, gdy poczuł słonce muskające jego krucha twarz. Przeciągnął się ociężale i wstał odsuwając kołdrę na bok. Kolo łózka mial stolik na którym trzymał zazwyczaj komórkę. Tym razem chciał sprawdzić która godzina, a jego oczom ukazała się karteczka z różą. Z lekkim niedowierzaniem wziął kwiat do reki i powąchał ja, co sprawiło, ze poczuł jej piękna won, która już pewnie unosiła się w całym pomieszczeniu. Przeczytał liścik " Milego dnia kochany ". Mial przypuszczenia co do tej niespodzianki. Chciał myśleć, ze to jest od jego nowego towarzysza, który w te noc w końcu się mu pokazał w całej okazałości. Zadowolony wstał idąc do łazienki. 
Wrócił już cały ubrany i świeży, po czym uświadamiając sobie ze nic nie jadł, wyszedł i poszedł do jadali. Byla tam gosposia, która uszykowała dania dla niego, które w mgnieniu oka szybko skonsumował i dziękując, powędrował do pokoju. 
W środku, siadając na łóżku, starał się pomyśleć, jak może się co nieco dowiedzieć o jego koledze. Bawił się komórka i rzucał nią do góry, co chwila łapiąc, za którymś tam razem spudłował. Wtedy bezwładnie upadla mu na ziemie i przez przypadek wleciała głębiej, co spowodowało narastające niezadowolenie chłopaka. Powolnie i ślamazarnie schylił się i ręką szukał swojej własności. Nagle poczuł coś wiekszego. 
Odsunął rękę ale potem ponownie wsunął ale obie. Wyciągnął  karton. Nie spodziewał się tego. Byl ciekawy co tam może się znajdować. Położył rzecz na łóżku, po czym utworzył wieko, a jego oczom ukazały się zdjęcia. Usiadł i zaczął przeglądać. Jedno zdjęcie go zaciekawiło. Przedstawiało szczęśliwą rodzinę, no może nie do końca wszyscy byli uśmiechnięci. Uchwycił chłopca, który był bardzo podobny do zjawy z przed nocy. Obrócił fotografie na której widniał wpis
" Ja Taemin z moja kochana mama ". Przyglądał się dokładnie spoglądając jeszcze na starszego mężczyznę. Bylo coś w nim takiego nieprzyjaznego.
Postanowił po chwili odłożyć to wszystko i znaleźć swoja komórkę. Szukał dalej, by po jakimś znaleźć.
Siedział w salonie czytając swoja ulubiona książkę. Dookoła nie było nikogo, wiec w spokoju mógł chodź na chwile zapomnieć o problemach. Nie mógł się skupić, ciągle myślał o zjawiskowo ślicznym przybyszu tamtej nocy i jego chłodnym i delikatny dotyku. Mimowolnie dotknął swojej dłoni odrywając się tym od lektory. Uchwycił lekki dźwięk poruszanych łańcuchów, które swobodnie zwisały z ogromnego i starego kominka. Odłożył książkę i podszedł.
Przed twarzą przez chwile dyndały mu lekko zardzewiałe łańcuchy, przez które nie widział nic wewnątrz. Odsunął je trochę ręka i zobaczył tak na prawdę nic ciekawego jak na pierwszy rzut oka. Wszedł głębiej. Słyszał dźwięk za każdym jego ruchem. Zobaczył właz pod nogami, który go zaciekawił. Postanowił otworzyć. Strasznie ciężkie było to otwarcie, za bardzo na jego siły.
Wyszedł zrezygnowany myśląc co może zrobić. Akurat wszedł do pomieszczenia lokai "czy on mi czyta w myślach?". Pomyślał chłopak. Podbiegł do niego i poprosił o pomoc. Po chwili właz został otworzony, a przed ich twarzami, ukazała się masa popiołu, nic więcej. Głupio wierzył,  ze coś ciekawszego znajdę.

* noc *

Spokojnie leżał myśląc, co ma o tym wszystkim myśleć. Poczuł nagle ponownie narastający chłód w pomieszczeniu. Okryl się szczelniej, nie przejmując się.
 - Cześć.
Usłyszał i wyrwał się z głębokich zamyśleń. Zobaczył jak chłopak siedzi na jego łóżku. Mial dosyć zmieszana twarz.
- Hej. Odpowiedział na przywitanie dodając - Co taki smutny?.Wstal do siadu. - widziałem jak oglądałeś moje zdjęcia.
Powiedział smutniejszym tonem duch. - tak, przepraszam, może masz racje i nie powinienem... dodał pytając
- Jesteś Taemin?. Chłopak na dźwięk swojego imienia, uśmiechnął się kręcąc głową na znak prawdy. Ciemnoskóry odwzajemnił uśmiech.
Zjawa wdrapała się na jego łóżko i usiadła wgapiając swoje brązowe oczka w siedzącego chłopaka. Przez chwile panowała niezręczna cisza, którą przerwał Kai. - Co tak mi się przyglądasz? spytał z uśmiechem.
 - no wiesz... ładny jesteś -  zjawa lekko się zmieszała wypowiadając ostatnie słowa. Kai zareagował tak samo, dodając swoim polikom czerwonych kolorów na znak zawstydzenia. - Dziękuje, odpowiedział.

* tydzień później w nocy *

- Taemin, gdzie jesteś? chłopak chodził o 1.00 w nocy potykając się co chwile o rzeczy, których nie widział, bo swobodnie leżały na dywanie
Nawoływał ducha. Zrezygnowany usiadł na łóżku i już myślał, ze dziś go nie zobaczy. Nagle zaobserwował coś białego w kacie, co przykuło jego uwagę.
Podszedł niepewnie i widząc przed sobą dobrze mu znana postać, uśmiechnął się.  Widząc jego zapłakana twarz, natychmiastowo spoważniał podszedł do niego i kucnął dopytując się co się stało. 
- Pamiętasz jak znalazłeś moje zdjęcia? Chłopak przytaknął. - To mój tata nie był z tego zadowolony... odpowiedział zakrywając twarz w dłoniach miejac pod broda swoje kolana.
- Co on ci zrobił? zjawa milczała. - Powiedz! . Chłopak strasznie się przejął jego samopoczuciem.
- pomóż mi... - Powiedział duch rozglądając się dziwnie na boki,  po czym krzyknął przerażony i zniknął. Jego pisk rozniósł się po pomieszczeniu. Ciemnoskóry wychodził z siebie, nie wiedząc co ma zrobić. Najwidoczniej jego ojciec nie był przyjazna osoba. Nagle przypomniał sobie, jak kiedyś rozmawiał z chłopakiem o tym, ze gdy ciało po śmierci nie jest pochowane, może nie dostać się do nieba, będąc wiecznie potępionym. Analizował każdą myśl, jaka wpadła mu do głowy. Moze dlatego potrzebuje pomocy.
Jest tu uwieziony! dopowiedział. Nadal miał przeczucia, ze jednak coś było w tym kominku tamtego dnia. Pobiegł do salonu po chwili mecząc się z pokrywa, ledwo co się nie poddając. Nagle usłyszał trzasł co było skutkiem tego, ze klapa uderzyła mocno o kafelki.
 Mial nadzieje ze to nie obudziło nikogo. 
Wziął kijek z zakończonym metalowym końcem, co był oparty tuz obok niego i pogrzebał w "morzu" popiołu z którego wydostawała się masa duszącego dymu. Chłopak nie odpuszczał. Po chwili grzebania natrafił na coś co zahaczyło o końcówkę pręta. Lekko przekrzywił przedmiot, by obrócić rzecz w która się nabiło.
Jego oczom ukazała się ludzka czaszka. Przestraszony odsunął się, "łapiąc za serce". Wokół niego panowała ciemność, wiec bez trudu zobaczył postać tuz obok niego. Byl to Taemin, którego mina nie znaczyła nic dobrego. Ciemnoskóry chciał mu się rzucić na szyje ale i tak by zaliczył szybko glebę. Zjawa przybliżyła się do chłopaka i spuściła wzrok mówiąc
 - Moje kości znalazłeś. Chłopak był w szoku. Duch dokończył - znajdź księgę mojego ojca i złóż moje kości i pochowaj. Wskazał palcem na ścianę z książkami po czym zniknął. Chłopak prędko tam się udał. Wertował i rozwalał książki, gdzie się dało, nic to nie dawało. Bezradny oparł się myśląc, co może jeszcze zrobić. Szczęście w nieszczęściu znalazł ukryte przejście, ale nieświadomy upadł na plecy. Wstal  trzymając się za głowę. Jego oczom okazała się grota, gdzie znajdowało się więcej książek. Powoli zszedł, by czasem stare schody nie wywinęły mu żart i się po prostu nie rozsypały. Podszedł do sterty lektor i przeglądał każdą z nich. Jedna spadła mu na podłogę, otwierając się na jakiejś podejrzanej stronie.
Chłopak wziął ja i oczyścił z kurzu, po czym przewrócił jedna z kartek. " CHYBA MAM!" powiedział sam do siebie.
Wbiegł z powrotem na gore. Po jakimś czasie kości widniały na zewnątrz. Wrzucił je do dziury, która wpierw wykopał i zasypywał. Jak skończył, otworzył książkę na wybranej przez Taemin'ie stronie i z jego pomocą starał się wypowiadać słowo po słowie.
Zjawa stała kolo niego i była lekko zdenerwowana tym, iż ojciec może się zjawić. Razem udawało im się doczytać prawie do końca. Nagle poczuł coś dziwnego. Taemin zaczął krzyczeć by chłopak uciekał.
Musiał dokończyć czytać. Książka zamknęła się z wielkim hukiem i upadla na ziemie, a chłopakom pojawiła się czarna postać,  kolo niej ciemny dziwny "dym". Zabrał księgę w pospiechu i pobiegł  jak najdalej, chcąc dokończyć słowa, będące kluczem do udanego czaru. Słyszał z oddali błagające krzyki Taemin'a, by dla swojego bezpieczeństwa mu ja oddal. Jego krzyki przeszły mu swobodnie przez jedno ucho wylatując  drugim. Chłopak miał gdzieś swoje bezpieczeństwo.
Zaczął czytać miejac nadzieje, ze z daleka czar tak samo zadziała. Słyszał tylko jak Zla zjawa przyspiesza doganiając chłopca, który właśnie skończył słowem "... forever". Zły stwor przeleciał przez jego ciało, sprawiając natychmiastowe omdlenie, jak by TO COŚ, zabrało mu życie. Byl w tej chwili bezbronny. Opadł na trawę i odpłynął tracąc przytomność.

Obudził się i zobaczył, ze kolo niego jest aż za jasno. Poczuł smród szpitalnych środków czystości, które drażniły mu zatoki.
Złapał się za głowę na której miał bandaż. Niewyraźnie widział ale dokładnie wiedział gdzie się znajduje. Byl bezpieczny. Jego wzrok powoli się poprawiał. Wpierw zobaczył kogoś na sąsiednim łóżku. Najwidoczniej tego kogoś pochłonęła ciekawa lektora
- oo, cześć! już myślałem, ze się nigdy nie obudzisz - Uśmiechnął się i odłożył przedmiot, po czym podszedl do Kai'a.
Usiadł na jego łóżku i wpatrywał się w zagubionego Jongin'a
- Cz-czesc, jak ja się tu znalazłem? spytał opierając się dłońmi o poduszkę, by się podnieść. Chłopak się tylko zaśmiał dodając
 - Jestem Taemin. Uścisnęli sobie dłonie. 
- A ja... Nie dokończył, bo chłopak mu przerwał - Tak wiem, Jongin kochanie.
Przez chwile chłopak słysząc ostatnie słowo, nie wierzył. Wyszczerzył oczy i przetarł je, po czym zobaczył  pełną sylwetkę chłopaka.
 - Taemin ?! - krzyknął uradowany przytulając się do niego. Drugi odwzajemnił miły gest mówiąc - Dziękuje. Kai już nic nie odpowiedział, tylko odsunął się od chłopaka, po czym  wpatrywał się przez chwile w jego twarz i zbliżył się na taka odległość, by bez przeszkód go pocałować. Tamten pogłębił pocałunek uśmiechając się w czasie trwania przyjemności. Odsunął się na chwile - mam dla ciebie niespodziankę. Podszedł do drzwi i otworzył je na oścież. Nagle do pokoju wparowali państwo Kim. Widząc swojego syna całego i zdrowego, podbiegli i przytulili jak najmocniej umieli. Widać ze strasznie martwili się o niego. Chłopak od tej chwili wierzył, ze zaczyna nowy rozdział w życiu. Jego plan to spędzenie całego życia u boku jego największej miłości, która ma na imię Taemin.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
dnwjdfhejdfi :) Puściłam se smutna muzykę na koniec >.< haha nie mogę takich rzeczy robić, bo aż mi smutno się robiło gdzieniegdzie xD omo

" Taekai" 1/2 " - Dlaczego nie mogę cie dotknąć?"

Do pewnego domu, położonego niedaleko od Seulu, wprowadziła się zamożna rodzina. Ojciec zajmował się swoimi biznesami, miejac własna firmę. Matka pomagała mu pracując równie ciężko jak i on. Ich życie tak na prawdę, to była tylko praca. W równie dużym stopniu nie liczyło się nic. Mieli syna, który starał się spędzić chociaż od czasu do czasu dzień ze swoimi rodzicami. Czasem śmiać się, oraz oglądając wspólnie filmy, ciesząc się mila atmosfera. Tego niestety nie miał. Rodzice widział ze jest smutny nie pomyślą, ze brakuje mu ciepła rodzinnego.  Daja mu pieniądze, myśląc ze to załatwi wszystko. Myla się.
Chłopak wyszedł z samochodu i widział ze rodzice i lokai targają walizki, kartony itp. Opuścił głowę wpatrując się na równo położone kamienie prowadzące do drzwi. Włożył ręce do kieszeni spodni, po czym ruszył do domu. Wyglądał jak stary zamek. Mieściło się w nim zapewnię sporo krętych korytarzy, wraz z  niezliczona ilością pomieszczeni.
Chłopak westchną i ruszył przed siebie. Na zewnątrz nie wydawał się być aż tak duży jak w środku. Znalazł się na środku korytarza, gdzie podniósł
leniwie wzrok napotykając nad sobą ogromny zloty żyrandol, wisiały na nim miliony malutkich kryształków. Cale te pomieszczenie i doskonałość w nim, wcale nie sprawiała, ze chłopak chodź na chwile się uśmiechnął. Podszedł do schodów i usiadł na nich, czekając na resztę. Po chwili się zjawili. Byli pod ogromnym wrażeniem wierzchniemu i wewnętrznemu wyglądzie "domu", pytając chłopaka co sadzi, na co on odpowiedział suche " jest ok".
Nie uniknęło to ich pytającemu spojrzeniu. Przecież miał wszystko, wszystko czego chciał, a on nadal był nieszczęśliwy.
Weszli na schody, kierując się ku gorze. Chłopak wstał i szedł za nimi, nadal miejac znudzony wzrok i tylko czekał, by wejść do swojego nowego pokoju i zamknąć się w nim. Szli tak już dość długo jak wydawało się chłopakowi, myślał ze końca dziś nie zobaczą. Na szczęście rodzice po chwili zatrzymali się przy jednych z ogromnych drzwi i uśmiechając się do syna powiedzieli, ze to jego pokój, a ich jest dalej. Chłopak wreszcie mógł odetchnąć, Popchnął ogromne drzwi  wysilając się przy tym trochę, by po chwili pojawiła się mu przestrzeń w dość starym stylu, w którym było coś na prawdę zjawiskowego.
 Przeszedł przez próg drzwi czując na swoim ciele dreszcze. Obrócił się do rodziców kłaniając w podzięce, po czym poszli dalej, gdzieś głębiej korytarza. Chłopak poczekał, aż lokai przyniesie wszystkie jego walizki. Usiadł na łóżku kładąc się na nim z rozłożonymi rękoma na ślicznie ułożonej narzucie. Widząc ze ostatnia walizka zawitała do jego pokoju, podziękował i słysząc zamykające się drzwi. Wstał do siadu na miękkim materacu. Porozglądał się po pomieszczeniu teraz jeszcze uważniej. Łóżko było na prawdę ogromne. Dookoła niego wisiały brązowo-złote prześcieradła, coś w stylu szlacheckiej zasłony. Spoglądnął na ziemie, gdzie spoczywał brązowy dywan z rożnymi najróżniejszymi wzorkami do koloru dominującego tam. Moze wydawać się ze to stare, nie ładne, ale mu na prawdę się podobało. To pomieszczenie jak i inne przyprawiały go o lekkie odczucie strachu. Moze nie będzie aż tak zle jak mu się wydawało. Wstał i przeniósł się malutkimi kroczkami na korytarz, by  zwiedzić tak dziwne miejsce jakie jest to. Podążał długimi ciemnymi korytarzami obawiając się, by się nie zgubić. 
Przystanął przy ogromnym lustrze, które swobodnie stało oparte o ścianę. Najwidoczniej ktoś zapomniał go powiesić. Chłopak podszedł do niego poprawiając kosmyk, który spadł na jego ciemna twarz. Przyglądnął się dokładniej swojemu odbiciu, widząc coś za sobą. Obrócił się i zobaczył ogromne złote drzwi z rożnymi dodatkami
których wokoło było masę. Z lekkim niepokojem otworzył drzwi, które nie należały do lekkich jak każde i wszedł do środka.
Wydawało się ze ten zamek nie może go już zaskoczyć a jednak. Pokój, a raczej sala bądź mały kącik, nie wiem jak to nazwać, był dookoła ozdobiony lustrami. Chłopak powoli wszedł glebiej, co spowodowało
automatycznie zamkniecie drzwi. Spostrzegł iz grunt pod nogami zaczyna się obracać, a w tle zaczyna lecieć dość irytująca muzyczka. Kręcił się tak przez chwile przyglądając każdemu z luster którymi się
otaczał. Nagle w jednym z nich zauważył jakąś dość niewyraźną postać. Będąc jeszcze w ruchu nie zdążył  dokładnie się przyjrzeć, wiec nie był pewny. Po następnym obróceniu nie było tam już nic. Lekko się zaniepokoił wmawiając, ze to sobie wyobraził, ze temu wszystkiemu jest winna ta psychodeliczna muzyka. Gdy zaczęło mu się robić słabo, podszedł do drzwi, które otworzyły się, a dźwięk oraz podłoga ustały.
Wyszedł oglądając się jeszcze raz za siebie, po czym szybkim krokiem poszedł dalej. Nie daleko znajdowała się ogromna jadalnia. Wszedł powoli rozglądając się dookoła. Przystał przy jednym ze stołów przystrojonych najróżniejszymi smakołykami. Chłopak był pod wrażeniem tych wszystkich dan. Nagle do pomieszczenia weszła gosposia - szukałam ciebie!
podeszła do chłopaka dodając - rodzice cie szukali. Skończyła i ręka wskazała
miejsce do którego ma on się z nią udać. Obrócił się jeszcze raz, a jego oczom tym razem ukazał się drewniany ciemny stół, na którym nie widniało nic poza kurzem. Zdziwiony wyszczerzył oczy, co nie przeoczyła kobieta - wszystko w porządku? Chłopak pokiwał głową. To co sobie "wyobrażał" bawiło go, a za razem niepokoiło. A to dopiero przedsmak
tego co na prawdę działo się w tym domu.

* 2 tygodnie później *


Nastala noc, chłopak właśnie szykował się do spania, szukając swoich dresowych spodni. Nie mógł ich nigdzie znaleźć, chodź pamiętał ze zostawił je dokładnie na łóżku, co zawsze miał w zwyczaju. Moze gosposia sprzątając, gdzieś zawieruszyła, bądź wzięła do prania. Bezsilny chłopak powędrował do łazienki. Umyl zęby, po czym wyszedł, bo zapomniał o ręczniku. Jego oczom ukazały się po chwili ładnie złożone spodnie, tuz na jego łóżku. Chłopak był lekko zdezorientowany. Czy przedtem był oślepł? wątpię. Ze zdziwiona mina chwycił rzecz z której z nogawki wypadł papierek. Ciemnoskóry
podniósł go i otworzył czytając " Welcome to my house Jongin-ah ". Teraz to trochę przesada. Czy rodzice chcą mu zrobić kawal? wziął komórkę do reki i oczywiście jak zawsze, gdy chciał z niej skorzystać nie było zasięgu. Rzucił ja w kont i pobiegł do łazienki zamykając się, by w spokoju wszystko przemyśleć, biorąc odprężający prysznic.
Po dokładnym przeanalizowaniu, postanowił zapomnieć (jak zwykle) te rzeczy co go spotykają, wraz z nowym miejscem zamieszkania. Położył się przykrywając kołderka i starał zasnąć. Mimo iż był przykryty, nadal było mu dziwnie zimno. Otworzył oczy gdy dookoła panowała ciemność. Duzo nie widział lecz od razu rzuciło mu się w oczy coś/ ktoś co siedziało na fotelu prawie tuz przy jego łóżku. Otworzył je szerzej przestraszony nie wiedząc czy krzyczeć, czy co zrobić. Jedyne co wydukał - k-k-kim ty jesteś?. Jeśli dobrze widział, była to postać przypominająca chłopaka w jego wieku, który był ubrany w dość eleganckie ubrania jak na dzisiejsze czasy.
Pierwsze co zrobił to przyłożył palec do swoich ust, sugerując by chłopak był cicho.
Po czym wstał i roześmiany podchodził bliżej ciemnoskórego. Tego było już za wiele. Chłopak czul jak jemu ciało przybiera dodatkowych stopni i zaczyna mu się robić gorąco z nerwów. Odkrył się w mgnieniu oka i wybiegł z łóżka, kierując się do drzwi, które były zamknięte. Wiedząc ze nie uda mu się uciec obrócił się delikatnie mówiąc - Czego ty ode mnie chcesz!?. Widział jak postać stanęła, nie miała żadnego wyrazu twarzy, jak by jego emocje zniknęły, bądź ktoś zabrał mu baterie, jak jakiejś  zabawce. Teraz tym bardziej był przerażający. Nagle zjawa się odezwała, wraz z tym mimika jego twarzy znacznie się zmieniła
  - Jestem zwyczajnym chłopakiem, takim jak ty Jongin-ah. Skąd on znal moje imię? myślał chłopak starając się podejść.
Gdy znalazł się tuz przy nim, widział jego rysy twarzy, oraz śliczną twarzyczkę, której z przerażenia nie dojrzał za pierwszym razem. Uznal ze nie jest on groźny i nie zrobi mu krzywdy. Chciał dotknąć jego twarzy, która była wyjątkowo blada, bądź biała, prawie że przezroczysta. Jego ręka przeszła przez zjawę, a ciemnoskóry poczuł napływający nagły chłód, Jego palce wręcz kostniały w tym momencie z zimna. Odsunął gwałtownie rękę, grzejąc ja o druga i przyjrzał się powtórnie postaci, która tym razem wpatrywała się w niego.
 - Dlaczego nie mogę cie dotknąć? spytał. - Bo ja nie żyje - krotko i na temat odpowiedział, po czym wysunął swoja rękę i chwycił Jongin'a, przysuwając jego dłoń do swojego policzka - Ale ja cie mogę dotknąć, widzisz?. To było coś magicznego.
Kai poczuł dziwne i zarazem mile uczucie w brzuchu, gdy jego ręka tkwiła wciąż w jego uścisku.
- Jak masz na imię? spytał ciemnoskóry. - Dowiesz się w swoim czasie, kochany. Odpowiedział po czym zaczął  powoli znikać, czemu głośno zaczął protestować Kai, wykrzykując parę razy " NIE !". W końcu jego ręka została oswobodzona. Pełen niezrozumianych rzeczy i pytań go nurtujący, postanowił przeanalizować to jutro i dowiedzieć
się kim był ten przystojny chłopak z którym miał przyjemność pogadać tej nocy. Zamkną oczy, by po chwili ogarnął go całkowity sen.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
Witam :3 z nudów napisałam one shot'a i postanowiłam go tu wrzucić w 2 częściach heh