poniedziałek, 24 lutego 2014

" Taekai" "Stara miłość, nigdy nie rdzewieje"

*oczami Kai*

  - Ale na pewno wrócisz? - dopytywał Taemin gdy musiałem wyjechać z Seulu
  - na pewno, obiecuje - przypieczętowałem te słowa lekkim pocałunkiem. Oderwałem się od chłopaka i zobaczyłem ze płacze.
Przytuliłem go mówiąc ze będzie dobrze, a co innego miałem powiedzieć w tej chwili... Ostatnie zetkniecie się z jego ciałem wyglądało jeszcze gorzej.. było nam tak smutno, ze nie mogliśmy się od siebie oderwać. Gdy już oswobodziłem się z jego uścisku, podniosłem dłoń na której widniał pierścionek z wygrawerowanym jego imieniem. Pokazując na palec przypomniałem mu, ze o nim nie zapomnę i on z pewnością o mnie też, mając identyczny ale z moim imieniem. Nie chciałem więcej by cierpiał i zamykając drzwi od samochodu, kazałem kierowcy jechać. Widziałem z daleka jak chłopak schował twarz w dłoniach i ze spuszczona głową powędrował do domu. Przekląłem ten dzień i zacząłem myśleć, jaka kariera czeka mnie na miejscu.

* 4 lata później* *oczami Taemin'a*

   - I co z ta domówką u ciebie? - dopytywał się Key, gdy siedzieliśmy i graliśmy z całą resztą na konsoli
   - Dzisiaj o 22.00 u mnie pasuje? - uśmiechnąłem się patrząc na każdego z osobna
   - mi to pasuje - pocałował mnie mój chłopak Kris wychodząc z domu. Chłopaki tolerują nas na szczęście
   - to ja idę do siebie przygotować wszystko - powiedziałem i opuściłem również budynek
W domu najpierw posprzątałem, potem poleciałem szybko do sklepu i kupiłem co trzeba dla tych niewyżytych dzieci. Trochę alkoholu nie zaszkodzi.
Przyniosłem wszystko do ogromnego salonu, po czym poszedłem do góry odpowiednio się ubrać.
Nie szalałem z wyglądem, ubrałem się dość normalnie i gdy schodziłem ze schodów, usłyszałem dzwonek. Otwierając, zobaczyłem moja drużynę oraz ludzi z BTS ze znajomymi oraz 2NE1 z paroma znajomymi dziewczynami. Ucieszyłem się na ich widok. Przywitałem każdego po kolei i zaprosiłem do środka.Gdy już weszli Jonghyun zajął się nimi, a Key zaczął mu przeszkadzać. Wyglądało to komicznie. Impreza rozkręcała się powoli, każdy po jakimś czasie był już lekko wstawiony, a ja jako gospodarz, wolałem zostać w miarę trzeźwy, pijąc powoli nalany mi drink.
 Nagle zabrzmiał dzwonek do drzwi, jak zwykle ja musiałem otworzyć. Niechętnie wstałem i ruszyłem w ich kierunku. Otwierając, moim oczom ukazał się chłopak, którego oczy zaświeciły się w momencie, gdy mnie ujrzał. Przypominał mi kogoś. Niepewnie na niego spojrzałem. Poczułem się jakby świat się zatrzymał. Przyglądaliśmy się sobie, kiedy nagle się odezwał.
  - Taemin?... - słysząc swoje imię... i ten głos już wiedziałem kto to. Spojrzałem na jego dłoń tak dla pewności.
  - Kai? - Zadałem pytanie retorycznie, po czym poczułem łzy w oczach. Zbliżył się do mnie i przytulił. Nie widziałem go tyle czasu. Odsunął się po chwili i mnie lekko pocałował. Odepchnąłem go i zakrywając usta dłonią, pobiegłem przed siebie. Było już ciemno. Droga nie była zbyt przejrzysta ale
bez problemu dobiegłem do miejsca do którego zmierzałem. Było to przyjemne jeziorko z ławeczkami i drzewami wokół niej. Przepiękne miejsce, a szczególnie nocą. Usiadłem przy najbliższej ławeczkę i próbowałem nie myśleć o nim. Mimowolnie spojrzałem na pierścionek, na którym widniało jego imię. Nigdy go nie ściągałem mówiąc swojemu partnerowi, że to pamiątka od przyjaciela. Zdjąłem go pospiesznie i zamachnąłem się by go wyrzucić. Coś mnie jednak powstrzymało. Czy to miłość do niego która we mnie jeszcze tkwiła po tak długim czasie? Rozmyśliłem się i przyłożyłem przedmiot do serca, po czym robiąc ogromny wdech, uwolniłem emocje będące we mnie przez tak długi czas.
 Siedziałem tak jeszcze z jakieś 10 minut patrząc w wodę, widząc swoje odbicie. Nagle zobaczyłem w nim drugie. Obróciłem się a kolo mnie siedział Kai. Spostrzegłem ze jest lekko zmieszany. Odwróciłem się od niego chowając pierścionek do kieszeni.

  - Nie nosisz go już, prawda?... - Nagle odezwał się i spojrzał na mnie. W jego oczach widziałem rozczarowanie i tęsknotę oraz malujący się ogromny smutek
  - Nosiłem... około10 minut temu - odparłem patrząc na ziemie, byle nie na niego. Po chwili spytałem
  - Po co wróciłeś?...
  - Obiecałem... - Próbował spojrzeć mi w oczy ale moje nie patrzały na niego, a przed siebie
  - Nie dzwoniłeś, nie pisałeś.. tylko głupie ''Obiecałem'' skłoniło cie by przyjechać?... - Robiłem mu wyrzuty sumienia tłumiąc łzy, starając się nie wybuchnąć i nie wygarnąć mu wszystkiego
  - Bo cie kocham... - Odpowiedział poprawiając grzywkę, po czym obrócił głowę w moja stronę pytając
  - TY wgl jeszcze coś czujesz do mnie? - Nie wiedziałem co odpowiedzieć, na szczęście moja komórka zadzwoniła w odpowiednim momencie. Odebrałem a moim uszom ukazał się głos zmartwionego Kris'a, który pytał gdzie jestem. Powiedziałem ze niedługo będę. Powiedział to co zawsze ze mnie kocha. Odpowiedziałem ''ja ciebie tez'' i się rozłączyłem. Spojrzałem na Kai któremu złość, smutek i zal malował się na twarzy. Był blisko puszczenia emocji. Spojrzał prosto w moje oczy mówiąc
  - Masz kogoś... - słysząc to z jego ust, moje oczy i głowa powędrowały ku dole w celu zakrycia prawdy. W pewnym momencie zrobił wielki wdech, po czym poprawiając włosy wstał. Spojrzał na mnie i robiąc 3 kroki w przeciwny mi kierunek, nagle przystał. Popatrzałem na niego z łzami w oczach i obserwowałem co zamierza. Obrócił się i podszedł do mnie. Kucnął mówiąc
   - Chcesz bym zniknął z twojego życia.. na zawsze?.. - Postawił mnie w bardzo trudnej sytuacji, widząc ze się zastanawiam i ze stwierdzę (bo tak bym stwierdził) żeby nie odchodził, pocałował mnie, a ja to odwzajemniłem. Po chwili się otrząsnąłem i oderwałem od niego. Spojrzał na mnie pytająco z błyszczącymi oczami
  - Nie mogę.. - Spuściłem wzrok patrząc na bok byle nie na niego.
  - co będzie dalej? co z nami?.. - dopytał nie odwracając ode mnie wzroku
  - nie wiem... - odpowiedziałem prosto nie wiedząc sam. Chłopak smutny zamyślił się. Ja wstałem i ruszyłem do domu będąc już spóźniony.
  - Odprowadzę cie - powiedział i szedł tuz obok mnie. Krepowało mnie to. Szliśmy w ciszy. Gdy byliśmy już bardzo blisko, nagle zatrzymał się a ja razem z nim.
  - To ja już pójdę, trzymaj się - powiedział po czym spojrzał na mnie przelotnie i odszedł z lekkim zmieszanym uśmiechem. Patrzałem jeszcze chwile na jego oddalającą się sylwetkę i poszedłem do siebie. Impreza na szczęście już się skończyła.W spokoju po odprężającym prysznicu, położyłem się od razu spać.

 ~
Rano wstając z łóżka, zszedłem na dol. Po przemyśleniu tego co się wydarzyło, postanowiłem ze spędzę ten dzień z Jongin'em. Brakowało mi naszych spotkań, brakowało mi jego. Mam nadzieje ze chociaż nasza przyjaźń w jakimś stopniu ocalała.
 Zrobiłem sobie coś do jedzenia i zrobiłem kawę, po czym poszedłem do salonu. Gdy skończyłem posiłek poszedłem na góre w celu ogarnięcia się, mijając Minho. Chłopak oznajmił mnie, ze żeby nie zostawiać otwartego domu pod moja nieobecność, został na noc w pokoju gościnnym. Byłem mu wdzięczny, ze pozostawił dom w takiej czystości i o wszystko zadbał. Pożegnałem się gdy wychodził i poszedłem w wyznaczone sobie miejsce. Nagle zabrzmiał dzwonek do drzwi.
Ubrałem pospiesznie koszule nie zdążając jej zapiąć i zbiegłem otworzyć. Przekręciłem klamkę, a moim oczom ukazał się Kai. Stał trochę zakłopotany, a to że przez moja białą niezapiętą koszule prześwitywał mój abs, wcale mu najwidoczniej nie pomagał.
 
  - Hej, nie przeszkadzam? - spytał lekko zmieszany uśmiechając się i drapiąc w tył głowy
  - nie no coś ty, proszę wejdź - zaprosiłem go do środka i wprowadziłem do salonu.
  - Poczekaj, zaraz przyjdę - uświadomiłem go i wbiegłem do łazienki w celu skończenia się ubierać. Wracając zauważyłem Kai z albumem zdjęć
  - jak go znalazłeś? - Spytałem usadawiając się kolo niego
  - Był tam gdzie zawsze - odpowiedział lekko się uśmiechając, spoglądając w moja stronę
  Usiadłem koło niego i przysunąłem się w celu wygodniejszego oglądania zdjęć. Gdy przypadkiem dotknąłem jego odsłoniętego ramienia, przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
Chłopak zatrzymał się przy jednym z naszych zdjęć jak pełni zadowolenia tańczymy. Widziałem kątem oka ze się uśmiechnął. Mimowolnie uśmiech zagościł również na mojej twarzy. Gdy album się skończył postanowiłem, ze może pójdziemy razem odwiedzić moich rodziców, do których i on był przywiązany. Pewnie i za nim się tez stęsknili. Gdy mu to zaproponowałem, zgodził się. Ubraliśmy się i wyszliśmy. Skierowaliśmy się do samochodu. Gdy pojazd ruszył, a z radia zaczęła lecieć muzyka, chłopak chciał przełączyć na inna stacje, lekko trącając moja rękę. Obaj cofnęliśmy je jak oparzeni. Jongin obrócił się do mnie lekko zmieszany, a ja nie miałem odwagi spojrzeć na niego.
 Dojechaliśmy. Wysiedliśmy i tuz pod drzwiami gdy Kai dołączył, zapukałem. Otworzyła nam moja mama, widząc kto zawitał do niej, uśmiechnęła się bardzo szeroko i przytuliła nas za jednym razem i wprowadziła do środka. Powiedziała ze tata w pracy, więc nie mieliśmy przyjemności natrafić na niego.
 W salonie bardzo dużo rozmawialiśmy. Pytała się jak u Jongin'a. Podobno należy do jakiegoś  zespołu. Ciesze się ze jego marzenia nabierają światła dziennego. Nagle moja mama stwierdziła ze chce zobaczyć nasz taniec, który kiedyś jej tańczyliśmy. Spojrzeliśmy na siebie nawzajem w celu wzrokowego uzgodnienia czy się zgadzamy. Nie było sprzeciwu, wiec wstaliśmy i podeszliśmy do siebie. Mama była wniebowzięta, że tak dobrze nam idzie taniec i ze go pamiętamy. Na koniec złapałem go za rękę i podniosłem do góry kłaniając się, po czym ją puściłem. Nagle dostałem sms od Kris'a o treści czy się dziś spotkamy. Odpisałem ze jestem dziś zajęty i ze wynagrodzę mu to jutro.
 Po skończonej wizycie wyszliśmy z domu i wsiadając do samochodu, Kai skomentował te milą wizytę słowami " Nic się nie zmieniła" na jego twarzy promieniał delikatny uśmiech. Sam się uśmiechnąłem widząc go szczęśliwego. Postanowiliśmy zajść jeszcze do lodziarni. Biorąc lody usiedliśmy na pobliskich ławkach. Gdy dzień powoli się kończył, robiło się coraz ciemniej, zaproponowałem byśmy przenieśli poszli do mnie.
Włączyłem film popijając z nim piwo. Po jakimś czasie doszło wino . Czemu to ja mam taka słabą głowę, pytałem sam siebie, gdy robiło mi się weselej. Kai wyluzowany i trzeźwy oglądał tv, a ja patrzałem na niego.
W pewnym momencie zobaczył ze się na niego patrze, uśmiechnął się lekko i spojrzał na mnie odstawiając piwo, które trzymałem w reku mówiąc przez lekki śmiech "tobie już dosyć". Nadąłem policzki z oburzeniem i krzyżując ręce starałem się oglądać film. Trochę za bardzo mi się kręciło w głowie. Postanowiłem ze pójdę do łazienki. Nie wiem co mi strzeliło do głowy, ale wchodząc do pomieszczenia usiadłem na szafce i opierając głowę o ścianę, zwyczajnie zasnąłem.

*oczami Kai*

Coś długo go nie było, postanowiłem zobaczyć co się dzieje. Wpierw zaglądnąłem do jego pokoju, może położył się spać. Niestety tam go nie było. Może w łazience. Zaobserwowałem uchylone drzwi. Zaglądając tam niepewnie, zobaczyłem jak niewinnie chłopak śpi na szafce. Widząc to, zaśmiałem się cicho i  biorąc go na ręce, zaniosłem do jego pokoju. Położyłem na łóżku przykrywając kołdrą. Popatrzałem na tą urocza osóbkę i  pogłaskałem go delikatnie po głowie, po czym gasząc światło, wyszedłem. Gdzie są jego
klucze od domu. Szukałem ich ale nigdzie ich znaleźć nie moglem. No cóż nie zostawię domu otwartego. Byłem zmuszony zostać. Usiadłem na kanapie. Bylem tak zmęczony, ze widziałem coraz mniej. Oparłem głowę o podparcie i układając się, usnąłem.

*oczami Taemin'a*

Wstałem o dziwo w moim łóżku. Lekko zdezorientowany gdyż nie przypominam sobie, jak tu się znalazłem.Wstałem wyciągając się i ruszyłem do drzwi. Zeszedłem na dól wprost do kuchni po coś do picia, gdyż kac morderca nie miał serca. Nalałem sobie mleka, które podobno najlepiej na to działa i wypijając je do dna, zauważyłem kogoś na mojej kanapie w salonie. Odkładając pusta szklankę, podszedłem do tej osoby, którą okazał się być Kai. Chłopak słodko spał. Musiało mu być strasznie niewygodnie. Chwyciłem koc z szafy obok i przykryłem go. Wyglądał niewinnie. Nie wiem dlaczego, ale pocałowałem delikatnie jego ciepły policzek. Postanowiłem go nie budzić, wiec spokojnie podreptałem do swojego pokoju. Tam wziąłem orzeźwiający prysznic.
 Wchodząc już w czystych ubraniach do pomieszczenia, odczytałem sms, który był od mojego chłopaka. Pytał o której godzinie może wpaść. Już miałem odpisać ze dam mu później znać, bo nie chciałem by obaj z Jongin'em się zobaczyli. Niespodziewanie zabrzmiał dzwonek. Nie nie, tylko nie teraz. Błagałem by tylko to nie był ten ktoś o kim myśle. Zbiegłem na dol i podszedłem do drzwi, przez wizjer zobaczyłem ze przed nimi stoi Kris. No pięknie.... Nie wiedziałem co zrobić. Zauważyłem ze Kai akurat wstał. Nie miałem wyboru wiec otworzyłem mu. Ten od razu się na mnie rzucił i pocałował. Nie chciałem by tak wyszło, co musiał wtedy poczuć Kai. Oderwałem się od niego jak najszybciej, spoglądając na Jongin'a od którego bila zazdrość i ogromny smutek oraz przenikliwa złość. Dopiero teraz Kris dostrzegł chłopaka na kanapie. Wpuściłem go do środka, a on dopytywał wzrokiem wyjaśnień.
Pokazując na Kai przedstawiłem ich mówiąc '' Kris to jest Kai mój stary przyjaciel Kim Jongin". "Kai, a to jest Kris mój....chłopak" - ostatnie słowo dodałem ciszej. Ciemnowłosy wstał i mówiąc zmieszany ze musi już iść opuścił mój dom. Zakuło mnie coś w sercu. Poczułem pustkę gdy już go nie było. Kris machał mi ręka przed oczami bym się ockną.
Spędziłem z Krisem cały dzień, wgłębi czując ze czegoś mi brakuje. Gdy przechadzaliśmy się po parku, chłopak zobaczył, ze ponownie nie reaguje na jego wypowiedzi. Przystanął i zatrzymał mnie. Spojrzał niepewnie na mnie, dopytując co się dziś ze mną dzieje. Nie wiedziałem jak mu odpowiedzieć. Chłopak przybliżył się i musnął moje usta delikatnie, a ja nadal stałem nie ruszając się i nie reagując na jego zaczepki.
Chłopak zrobił się smutny. Pomyślał pewnie ze już go nie kocham.
 - To przez tego chłopaka? - Dopytał groźnie czekając na moja odpowiedz. Niestety ona nie nadeszła , bo ja nadal nie wiedziałem co się dziś ze mną dzieję. Stałem tak jak jakiś debil i się nie ruszałem, jak niektóre zwierzęta w czasie obrony. Zdenerwowany odbiegł ode mnie. Nawet wtedy gdy odchodził, nie byłem w stanie za nim biec. Intuicja zaprowadziła mnie do domu Jongin'a, daleko nie miałem, bo znajdował się koło mojego. Nie wiem dlaczego do niego szedłem. Przy jego drzwiach przypomniało mi się jak oszołomiony wyszedł z mojego domu. Pewnie zły jest na mnie.

*oczami Kai*

Siedziałem tak przy dość ciekawej książce. Tak ja i czytanie to z pewnością coś dziwnego. Musiałem jakoś odreagować to co się dziś zdarzyło u Taemin'a. I ten jego chłopak... nie chciałem o tym myśleć. Musiałem się czymś zająć. W pewnej chwili usłyszałem pukanie do drzwi. Nie spodziewałem się nikogo, wiec odkładając lekturę, podreptałem otworzyć. Taemin?! pomyślałem widząc go przez wizjer. Byłem zmieszany. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem jego zamyśloną twarz. Czy coś się stało? pomyślałem i wpuściłem go do środka.
Usiadł na kanapie i bawił się swoimi palcami. Spytałem czy chce coś do picia ale odpowiedziała mi cisza. Zdezorientowany usiadłem kolo niego pytając co się stało.

*oczami Taemin'a*

Nie wiem jak on to robi, ale chyba znów rozkochał mnie w sobie, nawet o tym nie wiedząc.  Popatrzałem na niego, nie odpowiadając na jego pytanie. Przybliżył się i mnie przytulił. Poczułem ogromne mrowienie na ciele, każdej często którą dotykał. Czy mam mu powiedzieć co czuje i co się ze mną dzieję gdy go widzę bądź on jest w pobliżu?,  czy dać sobie spokój i iść przepraszać Kris'a?. Zaryzykuje
  - Kai... - wypowiedziałem jego imię i spojrzałem w oczy. Widząc jego reakcje, pewnie chce wiedzieć więcej wiec kontynuowałem
 - przez ten cały dzień, nie było ani sekundy, w której bym o tobie nie myślał... - Kai był lekko zdezorientowany tak nagle takim wyznaniem, ale widziałem jak jego kąciki ust lekko podniosły się.
Włożyłem rękę do kieszeni wyciągając pierścionek, którego chciałem wyrzucić i nałożyłem na swój palec, po czym wróciłem do kontynuacji swojej wypowiedzi
 - Ja... ja chyba... nadal cie ko... - nie dokończyłem bo wargi Kai uniemożliwiły mi zdolność do mówienia. Pojedyncza łza w czasie pocałunku poleciała mi i spływała po policzku, gdzie potem została starta przez Jongin'a. Od dawna nie czułem się aż tak szczęśliwy. Już wiem w czym tkwił problem w czasie gdy spędzałem czas z Kris'em. Nie wiem czy nawet go kochałem.... Głupie stwierdzenie po tylu latach wiem. Ale jestem tylko człowiekiem. Może doszukiwałem się w nim Kai. Gdy zabrakło nam powietrza, oderwaliśmy się od siebie i zetknęliśmy czołami, nadal będąc w tej przyjemnej aurze namiętności. Spojrzeliśmy sobie w oczy, po czym wtuliliśmy w siebie. Byłem pewny teraz słów które kiedyś usłyszałem

"Stara miłość, nigdy nie rdzewieje"

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
Jak by ktoś się zastanawiał, to imię " Kris" nie przedstawia Kris'a z exo. Po prostu to imię mi się podoba :3


wtorek, 4 lutego 2014

" Taekai " "nie dam rady bez ciebie żyć !...."

* oczami Taemina*

Żyłem z moja rodzina w spokoju, dopóki nie pokłócili się z naszymi sąsiadami. Dla mnie była to sytuacja trudna, ponieważ rodzice zabronili mi się spotykać z ich synem. Uwielbiałem Kai'a był moim najlepszym przyjacielem. Od jakiegoś czasu, więcej niż przyjacielem. Spotykaliśmy się po kryjomu. Gdy rodzice to odkryli, robili wszystkie dziwne rzeczy tylko po to, byśmy nie spotkali się ponownie. Jego rodzice tez. Wstawili mi nawet kraty w oknie, bym nie myślał nawet o jakimś wyskakiwaniu z niego, co już parę razy się zdarzyło, iż mieszkam na parterze. Byłem jak w wiezieniu.
 Po szkole od razu przyjeżdżali po mnie. Dobrze ze chociaż zostawili mi komórkę. Gdy rodzice wychodzili z domu, zamykali każde drzwi na klucz, sprawdzali okna i uśmiechali się sztucznie, by poprawić mój już zepsuty humor. Zastanawiałem się czy prawnie to jest dopuszczalne. Dałem sobie z takimi rzeczami spokój. Co było dla mnie teraz ważne, to spotkanie z Jongin'em i żyć z nim jak najdłużej.
 Pewnego dnia ustaliliśmy, ze nie pójdziemy na jedna z ostatnich lekcji, potem wrócimy jak by nigdy nic. Umówiliśmy się w parku. Właśnie tam szedłem, widząc dobrze mi znana sylwetkę, przyspieszyłem by już po chwili mieć swój cały świat w Ramionach. Usiedliśmy na pobliskiej ławce trzymając się za ręce i ciesząc się sobą po tak długim czasie rozłąki. Rozmawialiśmy oraz cieszyliśmy się swoja bliskością, kiedy nagle..
  - Taemin, czy ja widzę tam twoich rodziców? - powiedział ciemnowłosy pokazując na coś za mną
  - Kai... a za tobą twoi?
Z oddali po obu stronach zbliżali się z wielka silą nasi rodzice. Byliśmy przerażeni. Nie zdążyliśmy uciec. Każdy z rodziców złapał swoje dziecko, powoli rozplatając nasze złączone dłonie
Padło mnóstwo przekleństw w nasza stronę. Po ostrej wymianie slow, ciągnęli nas ze sobą. Starałem się jeszcze uwolnić, ale na marne. Widziałem z daleka smutna minę Kai, a potem zniknęli za zakrętem.
W domu z jeszcze ostrzejsza karą, pobiegłem do pokoju w łzach. Zamknąłem drzwi na klucz i zsunąłem się po nich ukrywając twarz w dłoniach.
Po jakimś czasie gdy zamyślony, smutny z podkrążonymi oczami i zmęczony płaczem leżałem na łóżku, ktoś zapukał. Otwierając zauważyłem rodziców z jakaś dziewczyną. Spojrzałem niepewnie i spytałem
  - Kto to?....
  - Postanowiliśmy ze może dzięki Suri, jednak pokochasz dziewczyny - powiedział tata pokazując na dziewczynę
  - TY CHYBA ŻARTUJESZ, KAI TO MOJA JEDYNA MIŁOŚĆ !! - krzyknąłem i zamknąłem im drzwi przed twarzą, po czym poszedłem do toalety zamykając się tam.
Szukałem, szukałem, aż w końcu znalazłem. Żyletką przejechałem po skórze parę razy. Nie raz już to robiłem. Byłem załamany. Kończąc, rzuciłem przedmiot w kat i skulając nogi oparłem o nie czoło, lekko łkając. Usłyszałem jak by otwierające się drzwi. Spojrzałem lekko przechylając głowę i ujrzałem te dziewczynę. Nie zwróciłem na nią szczególnej uwagi. Powiedziałem krótkie " wyjdź" po czym nie chcąc podnosić głowy, czekałem na dźwięk zamykających się drzwi.
Jednak to nie nastąpiło. Podniosłem głowę ponownie i ujrzałem ją ze zmartwioną miną. Kucnęła koło mnie i patrzyła smutna.
  - Chyba kazałem ci stąd wyjść... - odburknąłem zmęczony
  - Chce cie przeprosić... za te sytuacje przed chwila...
  - Przecież to nie twoja wina, ze rodzice mnie nie akceptują .... - odpowiedziałem spoglądając na kafelki. Zobaczyła moje pocięte ręce
  - Ciąłeś się? to nie jest wyjdzie z trudnych sytuacji... - stwierdziła troskliwie na mnie patrząc
  - Nie mam już wyjścia..
  - Zawsze jest -  mam nadzieje ze w końcu będziesz szczęśliwy - odpowiedziała lekko dotykając mojego ramienia, po czym opuściła pomieszczenie w którym się znajdowałem.
Może nie była taka zła na jaką ją oceniałem. Ta krótka wizyta uświadomiła mi, że siedzę tu już spory kawał czasu. Wstałem i spojrzałem w lustro. Zobaczyłem zmarnowaną twarz. Moja głowa lekko opadła z wykończenia, wtedy uchwyciłem wzrokiem moje środki nasenne. Wziąłem je w dużej ilości do reki i usiadłem na łóżku. Nie chce już tak cierpieć. Napisałem do Jongin'a

" Nie mogę bez ciebie żyć. Te chwile rozłąki sprawiają w moim ciele ogromne rany. Wiedz ze cie kocham najbardziej na świecie. Nie dam rady tak dłużej żyć...bo jestem na skraju załamania. Nigdy nie przestane cie kochać.....żegnaj"

Po napisaniu, wziąłem wszystkie tabletki jakie miałem, popijając wodą z kranu. Oparłem się o umywalkę, po czym spojrzałem ponownie w lustro. Opuchnięte oczy i trupio blada twarz, nie świadczyły o czymś dobrym. Po chwili dostałem sms. Nagle poczułem gwałtowne osłabienie w nogach. Złapałem pośpiesznie komórkę, która upadla na podłogę jak ja. Oparłem się plecami o ścianę i chwyciłem już taki ciężki przedmiot będący moją komórka. Poczułem mocny ból w sercu, czułem jak moje powieki stają się coraz cięższe i powoli przestaje oddychać. Długo to nie trwało jak straciłem zdolności ruchowe, zasypiając na wieki.

"kocham cie mocniej! nie rób nic ! 
"Nie dam rady bez ciebie żyć ! nie zostawiaj mnie! "
"proszę....nie zostawiaj"

* parę dni później*

Pogrzeb Taemin'a i Kai. Tak, ciemno włosy słysząc, że jego chłopak odebrał sobie życie, powiesił się u siebie w pokoju. Dla każdego z rodziny ten wspólny pogrzeb był czymś w postaci nauczki oraz wspólnym cierpieniem. Pod koniec rodzice obydwojga chłopców spotkali się i podali sobie ręce na zgodę. Wreszcie po takim czasie pogodzili się. Tylko szkoda ze czyjaś śmierć, musiała się do tego przyczynić...


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Taka tam nocna wena... nie przepadam za smutnymi opowiadaniami ale jakoś mnie tak tchnęło ;___;